Strona główna Jerzy Szostak Czy to tylko zabawna plotka?

Czy to tylko zabawna plotka?

190
0
PODZIEL SIĘ
Po naszym artykule dotyczącym planów utworzenia w Plecewicach składowiska odpadów, na forach społecznościowych rozpętała się dyskusja na ten temat. Większość osób jest przeciwna takim działaniom.
Choć znalazły się osoby, które owej koncepcji bronią. Twierdzą, że podane przez nas informacje mijają się z prawdą, ponieważ o żadnym składowaniu odpadów w wyrobiskach nie ma mowy. Przedstawiciele firmy, która owej rekultywacji chce dokonać, tak to przedstawiają: „Na początku się uśmialiśmy, bo z takimi zwyczajami walczymy od ponad 25 lat, tworząc nowe standardy recyklingu w Polsce, tym samym przyczyniając się do ochrony środowiska. Nie, nie mamy zamiaru zasypywać wyrobisk śmieciami, lecz piachem, ziemią i iłem, które w naszej branży nazywa się fachowo odpadami, bo są to odpady przyprodukcyjne. Polecamy wszystkim podrzegającym tą „zabawną” plotkę, aby dokładnie wczytali się w nasze pismo dotyczące rekultywacji terenu. W razie problemu ze zrozumieniem terminologii zapraszamy na pyszną kawę i ciasto, z przyjemnością pomożemy”.
Dziękuję za zaproszenie, ale zanim z niego skorzystam, mam prośbę do osób, które zostały wydelegowane przez firmę do dyskusji na forach, aby zapoznały się z tematem. Konkretnie, aby przeczytały dokument, jaki dla PPZM Segromet sp. z o.o. przygotowała firma Geoprotect z Radzikowa. Wynika z niego jasno, że do wyrobisk – oprócz piachu, ziemi i iłów – będą również trafiały m.in. pyły ze spalania, popioły czy odpady z procesu flotacyjnego metali nieżelaznych, w tym cynku i ołowiu.
Na marginesie dodam, że spis znajdujący się na stronie 17 i 18 owego dokumentu zawiera ponad 40 pozycji odpadów, które firma zamierza wrzucać do glinianek.
Twierdzenie zatem, że będziemy mieli do czynienia jedynie z ziemią i piachem, jest delikatnie mówiąc mijaniem się z prawdą.
Mało tego. W tej samej dokumentacji, dotyczącej rekultywacji byłych wyrobisk, stwierdzono również, że ze względu na pobliskie ujecie wody dla mieszkańców Sochaczewa: „przewiduje się prowadzenie monitoringu wód podziemnych w otworach czwartorzędowych, pod kątem ewentualnego zanieczyszczeń z tytułu prowadzonych prac rekultywacyjnych”.
Skoro – jak twierdzą przedstawiciele firmy i popierający ich zwolennicy składowania w Plecewicach odpadów – do glinianek ma trafiać jedynie ziemia oraz iły – to po co te otwory? I o jakim ewentualnym skażeniu wód podziemnych, z których czerpana jest woda dla Sochaczewa, już teraz się mówi w sporządzonym na zlecenie firmy opracowaniu?
Zastanawia również, dlaczego w nagłym trybie zmieniono kierunek rekultywacji z wodno-rolnego na rolno-wodny. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że w przypadku kierunku wodno-rolnego o składowaniu odpadów w byłych wyrobiskach nie może być mowy. Tymczasem w przypadku rekultywacji rolno-wodnej do dołów można ładować co się podoba, z wyjątkiem odpadów niebezpiecznych. Choć nikt nie zagwarantuje, że nie będą one tam trafiały. Potem wystarczy nasypać na to trochę ziemi i po sprawie?
Jerzy Szostak
Powyższy felieton jest krytyką prasową w rozumieniu Prawa Prasowego i subiektywną oceną wydarzeń przez autora.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrawne bezprawie
Następny artykułTak jak przed laty