Strona główna Janusz Szostak Cała nadzieja w żółwiach

Cała nadzieja w żółwiach

64
0
PODZIEL SIĘ
W minioną niedzielę, podczas mszy dożynkowej, w Łasku burmistrz tego miasta został zaatakowany gazem pieprzowym, napastnik chciał także użyć paralizatora. 58-letniego mężczyznę unieszkodliwiono i zatrzymano. Jak podaje policja, agresor był niezadowolony z opłat, jakie gmina naliczyła mu za wywóz śmieci. Nie mam pojęcia, jakie są opłaty za śmieci w Łasku, ale muszą chyba być bardzo wysokie, skoro pcha to ludzi do tak szalonych czynów.
Na szczęście, podczas niedzielnych dożynek powiatowych w Sochaczewie do takich incydentów nie doszło.
Jednak, gdy czasami zdarza mi się czytać komentarze na lokalnych portalach czy na Facebooku, to mam wrażenie, że także w Sochaczewie nie brakuje osób, które gotowe byłyby dokonać zamachu na burmistrza. I to nie koniecznie z powodu stawek za wywóz śmieci. Chociaż ostatnio śmieci pojawiają się w komentarzach nieprzychylnych władzom miasta. A to za sprawą planów nowych właścicieli cegielni w Plecewicach, którzy zamierzają zasypać wyrobiska.
Co prawda burmistrzowi nic do tego, bo to nie teren miasta. Ale jakiś winny musi być. Być może niektórym cegielnia w Plecewicach myli się z cegielnią na Boryszewie, gdzie miały powstać zakłady produkcyjne, ale na razie nie powstały. Co zresztą regularnie wypominają burmistrzowi jego oponenci. Teraz do zarzutów dorzucono pomysł zasypywania śmieciami wyrobisk w Plecewicach.
Co prawda przedstawiciele firmy tłumaczą, że do dołów trafi jedynie ziemia z iłem i piaskiem, ale mało kto w to wierzy. Bo niby co przedsiębiorstwo na tym zyska? Jedynie dołoży do interesu. A raczej nie o działalność charytatywną na rzecz środowiska w tym chodzi.
Co podejrzewają okoliczni mieszkańcy, którzy bronią się przed tymi planami. Zresztą nie pierwszy raz. Przed laty władze Sochaczewa chciały w Plecewicach zlokalizować miejskie wysypisko. Ponoć wówczas mieszkańcy zagrozili im wywiezieniem z miasta na taczkach, więc decydenci z planów się wycofali.
Inna wersja mówi, że od tych planów odstąpiono nie tyle ze względu na mieszkańców, lecz na żyjące tam zagrożone wyginięciem gatunki ryb, ptaków i zwierząt, m.in. żółwie błotne.
Teraz lokalne władze są bez winy, ale mieszkańcy i tak myślą swoje. Co na rok przed wyborami samorządowymi nie jest dobrą prognozą.
Cała nadzieja zatem w żółwiach.
Janusz Szostak