Strona główna Powiat RODZICIELSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZĄ MISJĄ ŻYCIA

RODZICIELSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZĄ MISJĄ ŻYCIA

139
0
PODZIEL SIĘ

Z Ewą Mańkowską, lekarzem pediatrą, przewodniczącą sochaczewskiego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich oraz diecezjalnym doradcą życia rodzinnego, rozmawia Joanna Smacka.

Jest Pani inicjatorką Grobu Dzieci Nienarodzonych. Skąd taka idea i kto pomagał w jej realizacji?

Zacznę od tego, że jest to grób dziecka utraconego, chodzi o podkreślenie straty dla rodzin. Umożliwia opłakanie tego dziecka, które zmarło jeszcze przed porodem. Co do otrzymanej pomocy, to włączyły się w to przede wszystkim osoby pracujące w duszpasterstwie rodzin. Wspólnym wysiłkiem i zabiegami ta inicjatywa zaczęła kiełkować. Specjalnie w tym celu powołaliśmy komitet, w skład którego weszli członkowie służby zdrowia pracujący na naszym terenie, oraz księża. Szczególnie pomógł ksiądz proboszcz Piotr Żądło, z parafii świętego Wawrzyńca, ale na spotkania przychodzili też inni kapłani z naszego terenu.

Władze miasta były zaangażowane w realizację projektu?

Tak. Zaprosiliśmy do współpracy władze miasta. Największe zainteresowanie wykazał radny Marek Księżak, który wszystkiego pilnował. Na organizowane spotkania przychodził burmistrz Piotr Osiecki, z którym wcześniej osobiście rozmawiałam, oraz jego zastępca Dariusz Dobrowolski. Z ich strony była życzliwość i wsparcie, ale w końcu to się potoczyło inną drogą. Najważniejsze, że taki obiekt powstał.

Płody przetrzymywane są do momentu przeprowadzenia ceremonii pogrzebowej w Szpitalu Powiatowym. Kto w szpitalu zajął się przygotowaniami odpowiednich procedur postępowania w takich przypadkach?

Muszę w tym miejscu wspomnieć o wielkim zaangażowaniu pani wicedyrektor, Wiesławy Załuskiej, która odwiedziła kilka szpitali, aby zobaczyć, jakie praktyczne rozwiązania zastosowano w nich, jeśli chodzi o procedury szpitalne. Cóż nam z grobu, który będzie tylko symbolem, tu chodziło o to, żeby rzeczywiście te dzieci uszanować i godnie pochować. Pani wicedyrektor, jako sumienna kobieta, zrobiła bardzo dużo. Opracowała solidnie całą sferę prawną. Dzięki jasnym procedurom już od roku lekarze i położne, po specjalnych szkoleniach, rozmawiali z matkami, które poroniły, o możliwości pochówku. Dlatego już w tym roku przeprowadzono taką ceremonię.

Jak długo trwało wprowadzenie w życie tego projektu?

Troszkę to trwało. Od momentu powstania takiej idei, aż do jej urzeczywistnienia minęły około 2 lata. Nie mieliśmy środków, aby sprawę przyspieszyć. Były apele nawet w naszych lokalnych mediach. Niestety nie było żadnej reakcji ze strony sponsorów, nikt się nie włączył w inicjatywę. Całą odpowiedzialność za powstanie grobu wziął na siebie ksiądz Piotr Żądło, no i ja mu pomogłam.

Lokalizacja była z góry ustalona, czy nastąpiły jakieś zmiany?

Grób pierwotnie miał być na cmentarzu komunalnym, ale z różnych przyczyn i aby przyśpieszyć sprawę ksiądz Piotr wziął na siebie ciężar zbudowania go na swoim obiekcie, czyli na cmentarzu przy ulicy Traugutta w Sochaczewie. Tam znalazł odpowiednie miejsce i ten grób powstał.

Pierwszy pogrzeb już się odbył. A co z rodzicami, którzy wcześniej nie mieli takiej możliwości?

Pierwszy pochówek miał miejsce pod koniec czerwca. Pragnę podkreślić, że jest to symboliczny grób, gdzie każda matka, czy ktokolwiek bliski może przyjść i zapalić swojemu dziecku świecę.

Gdzie najczęściej dochodzi do poronień?

Do poronień dochodzi zarówno w domu, jak i w szpitalu. Jeżeli pojawiają się jakieś dolegliwości i kobieta jest w stanie zgłosić się wcześniej do szpitala, to wtedy płód jest zabezpieczony i przechowywany tak, aby można było później przeprowadzić godny pogrzeb z obecnością kapłanów i modlitwą. Jeśli dzieje się to w domu, to nie zawsze uchwyci ten moment, bo następuje to w naprawdę różnych sytuacjach.

Czy wielu rodziców żaliło się Pani, że czują się źle z tym, że nie mieli okazji pochować dziecka, ponieważ było płodem?

Indywidualnie nikt się do mnie nie zgłosił, natomiast pracując w duszpasterstwie rodzin, mam kontakty z krajowym ośrodkiem, z kolegami, którzy w innych diecezjach pracują i taka inicjatywa już od kilkunastu lat funkcjonuje w Polsce. Takich grobów jest wiele, szczególnie w dużych miastach. Pochówki tam są mniej lub bardziej uroczyście organizowane. Czułam, że taka potrzeba istnieje również w Sochaczewie, no bo wielu znajomych borykało się z tym problemem. To niestety się zdarza. Pewno względy cywilizacyjne, mówiąc oględnie, mają znaczny wpływ na tego typu ludzkie dramaty. Nie każde dziecko, które zostanie poczęte, dojdzie do pełnego rozwoju i przyjdzie na świat. Bywa, że dziecko rodzi się martwe w późnym okresie ciąży i wtedy rodzice zabierają i chowają już indywidualnie, najczęściej w grobie rodzinnym. Ale jeśli jest takie maleńkie, to nie bardzo mają nawet świadomość, że można je pochować.

Jak taki pochówek wygląda pod względem prawnym?

Przepisy, które to umożliwiają, nie są wprowadzone tak dawno. Dopiero od kilku lat jest to prawnie uregulowane. Nawet w Ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka z dnia 6 stycznia 2000 roku, jest wyraźnie podane, że człowiekiem jest się od momentu poczęcia. Na pewno, jeśli jest bardzo wczesne poronienie, to ciała dziecka się nie znajdzie. Ale już w 10 tygodniu życia płodowego ma od 4 do 5 centymetrów i jest ukształtowane, to widać, że to jest dziecko.

Rodzice pochowają dziecko i co dalej? To wielka trauma, gdzie mogą szukać wsparcia?

W Sochaczewie działa poradnia życia rodzinnego, w której pracuję ja i kilka innych osób. Na Boryszewie również jest odpowiednia placówka. Zatem osoby, które potrzebują takiego wsparcia, mogą się tam zgłosić. My lekarze z kolei, jeśli nie damy rady pomóc, to wtedy wyślemy do psychologów. Takie możliwości mamy, żeby poszukać wsparcia poza Sochaczewem. Na miejscu nie mam kontaktu z takimi osobami, które byłyby chętne do współpracy, ale jesteśmy otwarci.

Strata dziecka bardzo mocno uderza w matkę, ale tak naprawdę obydwoje rodzice cierpią. Mężczyzna często w takich sytuacjach jest pomijany.

Oczywiście cała rodzina bardzo przeżywa taką stratę. Trzeba cenić rolę ojca i matki, wspierać ich. Teraz wiele się zmieniło, obecność przy porodzie, uczestniczenie w opiece nad matką spodziewającą się dziecka, na pewno zaangażowanie jest większe niż kiedyś. Panowie już nie boją się noworodków, niemowląt. Współuczestniczą. Rzeczywiście kontakt łapie się, jak dziecko ma około dwa latka. Wtedy można się z nim już komunikować. W Sochaczewie istnieje szkoła rodzenia, więc to na pewno jest czynnik, który pomaga panom odnaleźć się w roli ojca i oby jak najmocniej, ponieważ kryzys ojcostwa jest problemem dzisiejszych czasów.

Rzeczywiście jest to problem. Nie wszyscy mężczyźni są odpowiedzialni i niestety wielu z nich nie wykazuje stosownego zainteresowania dzieckiem, ani partnerką, a dziecko uczy się zachowań, naśladując rodziców. Jak ważne są relacje między rodzicami dla dobra relacji w dorosłym życiu dziecka ?

Musi być przekazany wzorzec rodziny, w którym jest ojciec i matka, oraz poprawna relacja między nimi, i ich wspólna względem dziecka. Niestety wiele dorosłych dzisiaj wychowywało się w rodzinach niepełnych, dlatego trudniej jest im zbudować trwały związek. Nie jest to niemożliwe, ale jest im trudniej. Potrzebujemy większego uświadomienia matek, że nie mogą wyręczać i zastępować ojca w roli ojcowskiej, bo wtedy ojcowie są wypychani jakby do drugiego rzędu i nie mają możliwości zbliżyć się do dziecka, i wykazać w swojej roli. Szkołę rodzenia należałoby rozszerzyć na szkołę rodzicielstwa i zaangażowania w proces wychowania dziecka. Nie tylko spłodzić i urodzić, ale mieć świadomość, że teraz czeka nas naprawdę długa i odpowiedzialna praca, aby dziecko wyrastało w tych wartościach, które chcemy mu przekazać. Rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dziecka, i to obydwoje.

Zachód Europy poszedł w stronę autodestrukcji, nam pewne środowiska też chcą narzucać swoje chore normy. Jak pani sądzi, czy radzimy sobie z modą na bezpłciowość, transgenderyzm?

Myślę, że w Polskim społeczeństwie nie jest jeszcze najgorzej, wiele sygnałów i ocen z zagranicy mówi wręcz, że u nas jest super w porównaniu do Zachodu, i tego, co tam się dzieje. Natomiast wciąż trzeba więcej świadomości, że pewne role są niezbywalne. Od początku świata kobieta i mężczyzna dawali życie dziecku i troszczyli się o nie. Trochę tych wzorców w naszej polskiej kulturze mamy, ale pamiętajmy, że trzeba iść z duchem czasów. Wiadome jest, że dzieci teraz wcześniej zaczynają się identyfikować z rodzicami: dziewczynka z mamą, chłopiec z tatą. Ważne jest też, aby obserwowały relacje rodziców do nich i między rodzicami, żeby mogły mieć wyobrażenie, że będzie funkcjonowało w takiej roli jako matka czy jako ojciec. To się zapisuje w pamięci jako pierwsze – jakie były relacje ojca i matki. I to potem rzutuje na dorosłe życie i relacje z partnerem.

Nasi politycy wyszli naprzeciw potrzebom małych obywateli i wspomogli matki, które z korzyścią dla dzieci coraz częściej, dzięki wprowadzonej 1 kwietnia 2016 roku reformie, mogą zrezygnować z pracy w pełnym wymiarze i oddać się macierzyństwu. To był dobry krok?

Wiem, że wiele kobiet cieszy się ze świadczenia 500 plus, wskazane jest, żeby kobieta była z dzieckiem cały czas w tych pierwszych latach życia. Ważne jest, żeby dziecko miało wtedy poczucie bliskości, tego, że jest kochane, szanowane, akceptowane. A nie, że mama musi zostawić je w żłobku. To jest dla dziecka szok. Ten problem trwa już przeszło wiek, kobiety musiały iść do pracy. Kiedyś normą było, że kobieta owszem wspierała mężczyznę w różnych pracach przydomowych, ale głównie była poświęcona wychowaniu. Była w domu. Dziecko do trzeciego roku najmocniej potrzebuje akceptacji, wsparcia ze strony obydwojga rodziców. Jest to pewna forma polityki rodzinnej, która mówi o tym, aby te urlopy wychowawcze były w tym najwcześniejszym okresie, gdy dziecko najbardziej identyfikuje się z matką i potrzebuje jej obecności. A najlepiej, żeby dostrzeżono wysiłek macierzyński i dopracowano projekt pensji dla matki wychowującej dzieci w domu, oraz prowadzącej gospodarstwo domowe. Z ekonomicznego punktu widzenia inwestycja w kapitał ludzki jest niezwykle opłacalna.

Dziękuje za rozmowę.

Joanna Smacka