Strona główna Kronika kryminalna MANDATY – CIEMNA STRONA WAKACYJNYCH PODRÓŻY

MANDATY – CIEMNA STRONA WAKACYJNYCH PODRÓŻY

291
0
PODZIEL SIĘ

Trwa okres wakacyjny. Część z nas jako środek transportu wybiera autokary, samoloty czy pociągi. Natomiast zdecydowana większość używa w tym celu własnych samochodów, które pozawalają na większą swobodę. Niestety rzadko kto zastanawia się nad konsekwencjami płynącymi z niedostosowania się do kodeksu drogowego obowiązującego poza granicami Polski. Skutki tego mogą być opłakane.

Polska jest rajem dla wszystkich, którzy mają przyciężkawą nogę i niekoniecznie preferują dostosowywanie się do narzucanych im zasad. Poza granicami naszego kraju dostajemy twardą szkołę życia.
Za przekroczenie dozwolonej prędkości o 20 km na godzinę, w Polsce płacimy średnio od 50 do 100 złotych. Za to samo wykroczenie będziemy musieli zapłacić co najmniej 717 złotych we Włoszech, 1139 złotych w Szwecji i aż 1983 zł w Norwegii. Dużo gorzej sprawa wygląda, kiedy dozwoloną prędkość przekroczymy o 50 km na godzinę, we Włoszech koszt mandatu otwiera kwota 2236 zł, we Francji 6330 zł, w Austrii 9199 zł, a prawdziwy pogrom portfela czeka na nas w Wielkiej Brytanii – 13 926 zł.

Nie ma zmiłuj

Procedura ściągania należności za wykroczenia przez obce służby wymaga współpracy z naszymi rodzimymi. Na wniosek policji z państw członkowskich Unii Europejskiej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zleca Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców udzielanie poufnych danych osobowych obywateli, którzy dopuścili się wykroczeń.
Na własnej skórze o konsekwencjach tego przekonał się Sławomir Kaźmierczak, kierowca tira z Sochaczewa: – W tej chwili wymiana informacji jest już uregulowana przez Unię Europejską, należące do niej państwa są w centralnej ewidencji pojazdów. Jeżeli fotokomórka zarejestruje przekroczenie prędkości, to wtedy z automatu przychodzi mandat i nie ma zmiłuj. Sam tego doświadczyłem wielokrotnie. Trzeba zapłacić – wyjaśnia.
Dzięki panującemu systemowi wiemy, gdzie najczęściej Polacy nie stosują się do przepisów, i co za tym idzie, gdzie najczęściej wyjeżdżają. Najchętniej odwiedzane państwa to Austria, Niemcy, Holandia i Włochy.

Zagraniczni piraci

Wspomnieć należy również o zagranicznych gościach na naszych Polskich drogach. Jak mówi Agnieszka Dzik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie: – Nie prowadzimy statystyk dotyczących, ilu wykroczeń na polskich drogach dopuszczają się cudzoziemcy. Dlatego w żaden sposób nie da się tego sprawdzić. Co do sposobu egzekwowania kary, to obcokrajowcy otrzymują mandaty karne gotówkowe z tego względu, że późniejsze ściągnięcie należności byłoby utrudnione – tłumaczy.
Poszukując informacji na temat cudzoziemców ukaranych mandatem przez polską policję, należy odwołać się do statystyk ogólnych. W 2016 roku cudzoziemcy uczestniczyli w 16 992 kolizjach oraz w 1023 wypadkach drogowych, w których zginęło 237 osób w tym 72 obcokrajowców, a 1924 osoby zostały ranne.
Najwięcej szkody przynoszą nam kierowcy z Ukrainy – 39,9 procenta, Niemiec – 14,6 procenta, Litwy – 5,8 procenta i Białorusi – 5,1 procenta. Najczęstszymi przyczynami wypadków spowodowanych przez przyjezdnych było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, oraz niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami.
Statystyki niestety słabo działają na wyobraźnię, gdyż sprowadzają istnienia ludzkie do roli kolejnego przypadku, do bezdusznej cyfry.
Pamiętajmy, że stare mądrości ludowe mimo upływu lat nie tracą na wartości. Wyjeżdżając na wakacje, czy to w kraju, czy za granicą, warto wziąć sobie do serca przysłowie naszych wschodnich sąsiadów „wolniej jedziesz, dalej zajedziesz”.

Joanna Smacka