Strona główna Wyszogród FLISACY ZAWITALI DO WYSZOGRODU

FLISACY ZAWITALI DO WYSZOGRODU

521
0
PODZIEL SIĘ

Jedną z atrakcji Roku Wisły jest odtworzenie historycznego spławu flisaków nadwiślańskich. Szczęśliwcami, którzy mogli przyjrzeć się im z bliska, byli miedzy innymi mieszkańcy Wyszogrodu oraz Czerwińska. Obie miejscowości znalazły się w szlaku spławu członków Bractwa Flisackiego pod wezwaniem świętej Barbary z Ulanowa na Podkarpaciu.

17 maja, po godzinie 18, do przystani w Wyszogrodzie przybiła niemal 70-metrowa tratwa, ważąca ponad 60 ton. Flisaków w strojach ludowych powitali czekający na brzegu mieszkańcy. Największe zainteresowanie panowało wśród zaciekawionych dzieci.

Hołd dla tradycji

Po zejściu na ląd, ciekawość zebranych zaspokoił Tomasz Skiba, członek rady Bractwa Flisackiego z Ulanowa.
– My w trakcie spławu zachowujemy się jak flisacy wieki temu, po wejściu na tratwę mówimy oryginalną gwarą. Po prostu górę bierze natura flisaka. Tu też przygotowujemy strawę – taką, jak w dawnych latach. Jemy kaszę, która nie nabiera wilgoci, łapiemy sobie rybki, dzisiaj na śniadanie zjedliśmy dwie. Niestety już nam się skończył chleb chrupacki z Ulanowa, bardzo długo trzyma świeżość, nadaje się do jedzenia nawet po 2 tygodniach. Odtwarzamy życie flisaków, więc również na tratwie śpimy. Mamy takie malutkie domki służące nam za sypialnie. Pierwszy z nich jest zwany retmanką, tam śpi retman. A w dwóch budach flisackich śpią flisacy i tam wypoczywamy, trzymamy swoje rzeczy i przede wszystkim śpimy. Mamy też poszczególne elementy do sterowania zwane drgawkami – jedna jest z przodu, druga z tyłu. Do hamowania służy nam skrzyniowanie, które wypełniają „śrytki” z drzewa brzozowego.
Jak objaśnił Tomasz Skiba, na tratwie znajduje się palenisko, które praktycznie nie wygasa: – Do palenia używamy mokrego drzewa i dzięki temu ogień nie jest duży, a wokół unosi się przyjemny dym. Oprócz tratwy płynie z nami galar ulanowski, to jest pomniejszona forma wykorzystywanej w przeszłości jednostki śródlądowej. Przewożono nim zboże oraz inne plony. W przeszłości południe Polski karmiło północ i zachód Europy – opowiadał wyraźnie zadowolony z uwagi słuchaczy, którą udało mu się skupić.

Flis po 20 latach

Flisakom przyświeca kilka celów. Pierwszym z nich jest udział w obchodach Roku Wisły. To świetna okazja, aby zaprezentować liczące już 140 członków bractwo na festiwalu Wisły. Chcą promować Wisłę oraz flisactwo w tradycyjnej formie, którą kultywują niezmiennie od 26 lat. Kolejnym celem tego flisu jest kultywowanie tradycji przez członków bractwa. Jest to czwarty flis na trasie Ulanów – Gdańsk, poprzednie były organizowane w 1993, 1996, oraz w 1997 roku. Po 20 latach postanowili kolejny raz w nowym składzie przepłynąć kultową trasę, liczącą 726 km.
Podczas flisu zbierają też dokumentację w formie zdjęć, potrzebną, aby trafić na światową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Bractwo czyni o to starania już od trzech lat. W 2014 roku zostali wpisani na krajową listę i zapragnęli dostać się na światową listę, gdzie na razie nie ma żadnej pozycji z Polski. Niematerialne dziedzictwo jest najtrudniej zweryfikować. W zeszłym roku wykonali film dokumentalny właśnie w ramach wymaganej dokumentacji, który pokazuje, w jaki sposób flisacy obecnie kultywują tradycje w Ulanowie. Nagranie tego filmu zajęło im dosyć sporo czasu, głównie ze względu na ograniczony budżet, mimo to udało się zaangażować wiele pomocnych osób. Flis z okazji Roku Wisły jest doskonałą okazją, żeby brakujące elementy uzupełnić.

Domy z tratwy

W przeszłości flisacy spławiali drewno, żeby na nim zarobić. Członkowie bractwa robią to w celach hobbystycznych. Oczywiście będą starali się sprzedać drewno, póki co jednak kupców nie widać.
Drewno jest wysezonowane, jest bardzo dobrej jakości, ale trzeba je wyciągnąć i to jest największy problem. W przeszłości były tartaki wodne, do których podpływało się tratwą i wyciągarki kolejno wyciągały pnie, z których później robiono domy z bali.
Spław zakończy się pod Żurawem Gdańskim, gdzie flisacy przekażą plony, między innymi zboże, kasze czy miód. Po tym symbolicznym akcie, tratwa zostanie odholowana, rozebrana i wyciągnięta z wody, ze względu na to, że na ostatnim odcinku woda jest stojąca, a flisacy płyną samospławem równo z nurtem rzeki, a czasem wolniej.

Joanna Smacka
Fot. Joanna Smacka