Strona główna Zwierzęta Płot nie jest rozwiązaniem

Płot nie jest rozwiązaniem

155
0
PODZIEL SIĘ

Zagrożenie afrykańskim pomorem świń ASF w ostatnich latach rośnie. Rolnicy upatrują tego w gwałtownym wzroście populacji dzików i innych dzikich zwierząt. Ostatnia propozycja ministerstwa rolnictwa wprowadzająca rozporządzenie o bioasekuracji, czyli zabezpieczenia przez pomorem nie spodobała się rolnikom. Resort rolnictwa zamierza wymusić na rolnikach m.in. stawianie płotów wokół chlewni. Rolnicy zwłaszcza ci mający kilka sztuk świń obawiają się, że zmusi to ich do całkowite rezygnacji z hodowli.

W założeniu każdy hodowca trzody chlewnej z terenu zagrożonego ASF będzie miał obowiązek postawienia płotu wokół swoich budynków gospodarczych. Oczywiście na swój koszt. Ogrodzenie ma chronić świnie przed kontaktem z dzikami. Większość rolników uważa, że skoro są takie wymagania w stosunku do rolników, powinno być to dofinansowane przez budżet państwa, gdyż dla większości ten wymóg może spowodować zamknięcie hodowli.

Tylko przy granicy

– Zarządzenie to wchodzi 20 lipca i jak na razie obejmuje tylko tereny przygraniczne na wschodzie Polski. Na razie nie ma takich obostrzeń na terenie pozostałej Polski i nic nie wskazuje na to, żeby zostało to zarządzenie rozszerzone. Jednak zdaniem głównego lekarza weterynarii świnia powinna być zabezpieczona przed dzikimi zwierzętami, a takie postępowania są jakimś rozwiązaniem – mówi Teresa Wojda, powiatowy lekarz weterynarii w Sochaczewie.
Rolnicy z powiatu sochaczewskiego obawiają się, by działania te nie zostały rozszerzone na pozostałe tereny Polski i obowiązek grodzenia hodowli nie stał się wymogiem.
– Docierają do mnie takie głosy zaniepokojonych rolników. Takie pomysły to generowanie bardzo wysokich i dodatkowych kosztów dla hodowli. Największe chlewnie na terenie powiatu sochaczewskiego są w Złotej w gminie Rybno oraz w Brakach w gminie Nowa Sucha. I tam po rozmowach z rolnikami wiem, że takie ogrodzenie to koszt około 60-70 tys. złotych na gospodarstwo. To spory wydatek, a samo ogrodzenie nie wpływa na poprawę tuczu i efektywność produkcji – mówi Sławomir Tomaszewski, przewodniczący rady powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej w Sochaczewie.
Powiatowy lekarz weterynarii zaznacza, że grodzenie nie jest jedynym sposobem na walkę z pomorem, gdyż przede wszystkim w każdym przypadku winny jest człowiek i jego zaniedbania sanitarne w gospodarstwie. Do tej opinii skłania się też Sławomir Tomaszewski. Uważa jednak, że obciążanie wyłącznie rolników kosztami jest walką z rolnikiem, a nie z dzikiem, którego populacja w ostatnich latach wzrosła ponad 7-krotnie.

Trzeba pokonać dzika

– Odławia się dziki z terenów miejskich i przewozi na tereny gmin. Uważam, że w trakcie przewozu powinny być one inseminowane. Jednak zarzuca się nam, że to działanie niehumanitarne. A humanitarne są działania wobec rolników? Dziki wypuszcza się wolno i problem zaczyna w gminach narastać. Co prawda trwają prace w resorcie mające doprowadzić do depopulacji dzika, czyli zmniejszenia jego pogłowia. To byłby najlepszy pomysł doprowadzenia do liczebności z roku 90. Obecnie dzików jest zbyt wiele – stwierdza Sławomir Tomaszewski.
– Już ogrodziłem moją chlewnię. Kosztowało mnie to 25 tys. złotych, więc niemało, a efekt hodowlany żaden. Teraz jednak pojawiają się pomysły, że powinien być też wprowadzony wokół hodowli drugi płot. To bzdura. Uważam, że trzeba zwalczać dzika, a nie komplikować chłopu życie przepisami. Trzeba pozwolić nam normalnie pracować i produkować żywność, a nie kazać nam stawiać kolejne płoty. Ministerstwo uściśla zasady i mamy przedstawiać specjalne świadectwa z hodowli. To jednak nic nie da, gdyż ASF może być przeniesione przypadkiem przez kogoś. Tak więc grodzenia w tym nie pomoże. Potrzebna jest bardziej efektywna walka z dzikami, a tej na razie nie ma – twierdzi Stefan Foks, hodowca trzody chlewnej z Braków.
Rolnik zauważa, że tylko zdecydowany odstrzał lub przepędzenie dzików na wschód Polski i przez granicę – skąd przyszły, może coś zmienić. Na razie jak zaznacza dziki na terenie powiatu sochaczewskiego są zdrowe, ale nigdy nie wiadomo, co w przyszłości może się przydarzyć.
Postawienie ogrodzenia wysokiego na dwa metry z fundamentami na metr w ziemi (by dzik nie przekopał się) zmusi rolników posiadających do kilku sztuk świń do zamknięcia hodowli. Ci z powiatu sochaczewskiego obawiają, żeby to ich nie dotknęło, gdyż pomór nie maleje i coraz bardziej się rozszerza od strony wschodniej. Nowe zasady, jak na razie, poza rejonami przygranicznymi obowiązywać też w najbardziej na wschód gminach Mazowsza. Według przepisów, jakie będą obowiązywać od przyszłego roku będzie też zakaz trzymania świń w tym samym budynku, w którym znajdują się inne zwierzęta. A to najbardziej przeraża rolników.

Bogumiła Nowak