Strona główna Młodzieszyn PIEKŁO W LEŚNYM RAJU

PIEKŁO W LEŚNYM RAJU

613
0
PODZIEL SIĘ

Od ponad dwóch lat spokój mieszkańców Marysina w gminie Młodzieszyn nieustannie zakłócają amatorzy motocrossu i jazdy na quadach. Społeczność wsi szukała już wsparcia u miejscowych władz, niestety nie są one w stanie ukrócić szarży. Koszmar trwa.

Marysin jest malowniczą wsią położoną w lesie. Mieszkańcy żyją tam w symbiozie z przyrodą, do tej pory jedyne dobiegające ich dźwięki wydawały gnieżdżące się w okolicy rudziki.
Według relacji mieszkańców wszystko zmieniło się w 2015 roku po nieoficjalnej decyzji Moniki Pietrzyk, wójt gminy Młodzieszyn, która wydała pozwolenie na jazdę w lesie. Jednak po szybkiej reakcji mieszkańców na niechcianych gości, zreflektowała się i przyzwolenie wycofała oficjalnie podczas jednej z sesji rady gminy.
Niestety rozochoceni offroadowcy ani myślą o zrezygnowaniu z szaleństw w Marysinie. Od 2 lat szczególnie w okresie letnim rozjeżdżają ściółkę, niszczą szkółki leśne i dewastują drogę, która niestety nie jest utwardzona.
Wysokie trawy ograniczają im widoczność, co może doprowadzić do tragedii. Gdyż z szosy, która nie ma chodnika, korzystają każdego dnia mieszkańcy, w tym matki z dziećmi.

Sterroryzowani mieszkańcy

Mimo zaangażowania licznych instytucji – przedstawicieli miejscowych władz, nadleśnictwa Radziwiłłów oraz policji – nie udało się skutecznie przepędzić intruzów. Obecną sytuację opisuje jeden z mieszkańców Marysina: – Nie dość, że generują przez wiele godzin trudny do wytrzymania na naszych posesjach hałas uniemożliwiający normalne funkcjonowanie, nie wspominając już o odpoczynku, to rozjeżdżają ściółkę w okolicznych lasach. Niszczą też nasze pola uprawne oraz drogę, którą z takim wysiłkiem staramy się utrzymać w jako takiej kondycji, poświęcając od wielu lat na jej ratowanie każdą złotówkę z funduszu sołeckiego. Nie możemy być terroryzowani przez grupę nieodpowiedzialnych miłośników jazdy na quadach i motorach crossowych. Ponadto za każdym razem wychodząc z naszych posesji, idąc lub jadąc drogą, obawiamy się o swoje życie i zdrowie. Władze gminy wydając kiedyś pozwolenie na funkcjonowanie tego dzikiego toru, nie zbadały, jakie to niesie zagrożenia dla okolicznych mieszkańców oraz zwierzyny zamieszkującej pobliskie lasy. Niejednokrotnie byliśmy świadkami, jak motocykliści jeździli po lesie, niszcząc jego poszycie i mimo zakazu ogłaszanego przez leśne służby z powodu suszy. Tego lata mieliśmy dwa pożary lasu, w niedalekiej odległości od naszych gospodarstw domowych i pól, gdzie rosło zboże – mówi wzburzony meżczyzna.

Gratka dla drogówki

Dodajmy, że poruszanie się po drogach publicznych quadem czy motocyklem crossowym jest legalne tylko wtedy, gdy kierowca posiada uprawnienia do jego prowadzenia, pojazd ma wykupione ubezpieczenie OC, posiada numer rejestracyjny – w przypadku braku ostatniego można spodziewać się, że kierowca nie spełnia żadnych warunków przewidzianych w prawie drogowym.
Mieszkańcy Marysia utrzymują, że crossowcy jeżdżący po okolicy są nie do zweryfikowania właśnie ze względu na brak tablic.
Tym samym okolica staje się atrakcyjna nie tylko dla amatorów ostrej jazdy, ale i dla policji, która ma okazję wyrobić normę mandatów.

Joanna Smacka

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTopolowa z asfaltem
Następny artykułMinister sypnął milionami