Strona główna Sochaczew gmina PRZYDROŻNE KAPLICZKI W MOKASIE

PRZYDROŻNE KAPLICZKI W MOKASIE

171
0
PODZIEL SIĘ

Madonny i kryjące się czasem w krzewach dzikiej róży figury Chrystusa frasobliwego, fundowane w podzięce za otrzymane łaski, bądź na pamiątkę jakiś wydarzeń (często dramatycznych), stały się ważnym elementem ojczystego krajobrazu. Na tyle istotnym, że dziś niezwykle trudno wyobrazić sobie ten krajobraz bez nich. Opowiem historię trzech z nich znajdujących się w małej miejscowości Mokas, nieopodal znanej na cały świat Żelazowej Woli.

Znajdująca się w swoistym centrum Mokasu, naprzeciw szkoły podstawowej i założonej w pierwszych latach minionego stulecia ochotniczej straży pożarnej, kapliczka jest jedną z najstarszych nie tylko w okolicy, czy gminie Sochaczew, ale nawet w całym powiecie sochaczewskim. Wzniesiona w 1891 roku, uchowała się od zawieruchy obu wojen światowych, przetrwała do dnia dzisiejszego w bardzo mało zmienionej formie; właściwie starszą od niej jest kapliczka z Bibiampola z 1864 roku, lecz ta była wielokrotnie przemalowywana i dziś trudno jest odnaleźć w niej pierwotny kształt.

Najstarsza z kapliczek

Oprócz wieku zwraca uwagę również jej piękno i prostota. Każdy, kto obok niej się zatrzymuje, zwraca uwagę na charakterystyczną czerwień cegieł użytych do jej wzniesienia i wzbudzającą szacunek sygnaturę z datą fundowania. Jest to typowa kapliczka słupowa. Mówiąc obrazowo, takie małe budowle sakralne przybierają formę często kilkukondygnacyjnego słupa (prostego lub ze ściętymi do wewnątrz lub na zewnątrz krawędziami), zwieńczonego daszkiem i wnękami (przeszklonymi lub nie), gdzie umieszczono statuę patrona kapliczki. W przypadku tej kapliczki mamy do czynienia z dwiema kondygnacjami, wyraźnie oddzielonymi gzymsem. Górna część zawiera figurę Niepokalanej, i co ciekawe nie z betonu czy gipsu, ale z metalu, umieszczoną we wnęce przeszklonej z trzech stron.
Dostęp do figury umożliwiały do niedawna szklane okna przypominające lukarny; piszę do niedawna, bo ząb czasu nieco je naruszył. W dolnej części nie ma przeszklonych wnęk, za to jest umieszczona wspomniana wcześniej metalowa tablica z rokiem powstania kapliczki. Obiekt wieńczy czterospadowy dach pokryty blachą i czarny metalowy krucyfiks z charakterystycznymi czterema promieniami, odchodzącymi na boki od postaci Chrystusa – ozdoba często spotykana w okolicznych kapliczkach.
Jakiś czas temu przyglądając się bliżej kapliczce, na jej zachodniej ścianie zobaczyłem trudne do odczytania znaki czy inskrypcje. Niestety są na tyle słabo zachowane, że dziś trudno je odczytać. Kolejną niewiadomą jest także fundator kapliczki. Wiele razy rozmawiałem o niej z okolicznymi mieszkańcami, lecz nawet ci najstarsi twierdzą, że gdy oni byli dziećmi, to kapliczka już stała. Nieznana jest również przyczyna jej ufundowania oraz, czy wcześniej na tym miejscu stała inna, bądź też czy był tu przydrożny krzyż.
Zawsze zachwycała mnie jej długowieczność i solidność wykonania; brakuje właściwie jednej cegły z przodu, fugi uzupełniane na bieżąco trzymają się doskonale.
Od wielu lat i samą kapliczką i ogrodzeniem wokół niej opiekują się rodziny Sztasów i Lichockich. One to najpierw dbały o drewniany płotek z furtką, a od 2014 roku również o metalowe ogrodzenie. W prace konserwacyjne włączyli się również druhowie z miejscowej straży pożarnej. Wiosną kapliczka jest pięknie przystrojona, a w maju odbywają się przy niej nabożeństwa i słychać nuty maryjnych pieśni.

Na pamiątkę wyzwolenia

W dzieciństwie często udawaliśmy się do znajdującej się nieopodal Mokasu Puszczy Kampinoskiej. Piechotą czy na rowerze, właściwie zawsze droga wiodła przez „wrota do puszczy”, czyli przy przydrożnej kapliczce, jaką w 1948 roku ufundował mój dziadek Jan Widyński. A miejsce to – nie tylko dlatego, że to dzieło dziadka – naprawdę wyjątkowe; mała betonowa kapliczka słupowa, pięciokondygnacyjna, z umieszczonym na szczycie krucyfiksem ze stali nierdzewnej, którego ramiona zakończono ozdobami w kształcie kropli wody. Figura Jezusa ozdobiona jest daszkiem w kształcie piły i opisywanymi wcześniej charakterystycznymi promieniami rozchodzącymi się na boki. Kapliczka otoczona jest metalowym ogrodzeniem, stoi pomiędzy dwoma pięknymi i potężnymi kasztanowcami, tuż przy drodze biegnącej w dół doliny, gdzie zaczyna się Puszcza Kampinoska. Wspomniane wcześnie kasztanowce, oprócz niewątpliwych walorów estetycznych, stanowią zagrożenie dla kapliczki, bowiem ich korzenie wypychają jej konstrukcję oraz jej ogrodzenia. Od strony północnej kapliczka ma umieszczoną mosiężną tabliczkę z następującą inskrypcją: (zachowana oryginalna pisownia): „Od powietrza, głodu, ognja j wojny zachowaj nas panie na. Pamiątkę wyzwolenia Ojczyzny dnja 18 stycznia 1945 r. B. 1948 Mokas. J.Widyński”.
Kapliczkę wielokrotnie odnawialiśmy: malowane było ogrodzenie i sama kapliczka, której konstrukcję kilka lat temu naruszyło uderzenie pioruna. Zajmuje się nią również, mieszkając obok, pan Stępniak.

Poległym za Ojczyznę

Na koniec tej małej wycieczki pozwolę sobie zatrzymać się przy jeszcze jednej betonowej kapliczce słupowej (trzykondygnacyjnej) tym razem z miejscowości Strojec, blisko Mokasu.
Strojec, to mała wieś znajdująca się przy drodze z Mokasu do Woli Pasikońskiej i dalej w kierunku na Kampinos. Niegdyś droga ta była bardzo trudna do przebycia; latem pokrywała się tumanami kurzu, podczas jesieni i wiosny olbrzymie kałuże i błoto uniemożliwiały właściwie podróżowanie nią. I przy tej właśnie mało przyjaznej drodze znajduje się wspomniana kapliczka.
Od kiedy pamiętam, zawsze była pomalowana na biało i każdy, kto przybywał do Mokasu, zawsze najpierw widział jej charakterystyczną sylwetkę i równie wyjątkowy, zawsze ten sam kolor. To był i jest taki swoisty drogowskaz. Dlaczego ją postanowiłem zaliczyć w poczet kapliczek z mojej rodzinnej miejscowości? Bo zawsze o niej słyszałem w rodzinnym domu, że ważna, bo postawiona jeszcze przed II Wojną Światową na pamiątkę wszystkim, którzy walczyli za Ojczyznę. No i istotnie, fundatorzy (prawdopodobnie z Koła Młodzieży Wiejskiej) w 1937 roku taki monument wystawili. Kapliczka z czarnym stalowym krzyżem, otoczona jest metalowym ogrodzeniem z małą furtką. Na jej ścianie czołowej umieszczono inskrypcję:
„Poległym za Ojczyznę K.M.W w Strojcu r. 1937”.
Młodzież ze Szkoły Podstawowej w Mokasie, przyprowadzana przez swych opiekunów, przychodzi tu na taką małą patriotyczną lekcję historii. Sam, będąc małym chłopcem, wiele razy tu na takiej lekcji byłem. Trudno wyobrazić sobie lepszą.

Marek Orzechowski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWesprą powiat
Następny artykułWyprawa w Pieniny