Strona główna Czas wolny RODZINNY PIKNIK NAD BZURĄ

RODZINNY PIKNIK NAD BZURĄ

249
0
PODZIEL SIĘ

Dobra pogoda nie do końca sprzyjała uczestnikom pikniku na Moto Przystani w Plecewicach. Atrakcji nie brakowało i chętnych, aby rywalizować w konkursach, było również wielu. Najchętniej zarówno na lądzie, jak i na wodzie zmagali się najmłodsi.

– Imprezy organizujemy u nas od kilkunastu lat. Nie ma weekendu latem, aby coś się u nas nie działo. Cały czas mamy turystów, nie tylko z różnych regionów Polski, ale również z zagranicy – mówi pracownica przystani.

Nad Bzurą, niezbyt głęboką w tym miejscu, zorganizowano zawody kajakowe. Uczestniczyli w nich nie tylko dorośli, ale też młodzi kajakarze. Niektórzy zasiadali w kajakach po raz pierwszy. Zawody miały charakter relaksowy i bardziej liczyło się to, aby zmieścić się w trasie i prawidłowo ją pokonać.
Rozegrano też mecz siatkówki plażowej. Jednak w pewnym momencie deszcz nieco przepłoszył uczestników pikniku.

Pod namiotem chętni mogli uczestniczyć w grach planszowych przygotowanych przez Stowarzyszenie Planszówki z Sochaczewa, organizujące spotkania pod hasłem „Rozegramy całe miasto”. Można było spróbować sił nie tylko w tradycyjnym Chińczyku czy domino, ale też w bardziej unikalnych grach. Członkowie stowarzyszenia zachęcali, aby nauczyć się tych mniej znanych.
– To świetna opcja na wakacyjne wyjazdy, na mniej pogodne dni. Zabawić się nie tylko z komputerem, ale w plenerze pogimnastykować pamięć i spryt – zauważyła mama 10-letniego Filipka.

Współuczestnikami i współorganizatorami imprezy byli woprowcy z Sochaczewa, którzy sprawdzali wiedzę na temat pierwszej pomocy przedmedycznej. Dodatkowo szkolili z robienia masażu serca i sztucznego oddychania. Okazało się, że dzieciaki do 10 roku życia uczestniczące bardzo aktywnie w szkoleniu, miały sporą wiedzę na ten temat.
Kilkuletnia Madzia doskonale wiedziała, jak przystąpić na fanfomie do przeprowadzenia masażu serca. Co prawda po kilku uciskach brakowało jej sił, ale znała zasady udzielania pierwszej pomocy. Ratownicy z WOPR chwalili to, że coraz młodsi wdrażani są w te akcje ratownicze.

– Nigdy nie wiadomo, kiedy nam takie umiejętności mogą okazać się przydatne. Dobrze byłoby, żeby wszyscy od najmłodszego do najstarszego wiedzieli, jak takiej pomocy w razie czego udzielać – mówił do uczestników pikniku instruktor WOPR.
Choć tym razem na Rodzinny Piknik nad Bzurą przybyło niezbyt wielu uczestników, to jednak ci co pojawili się, nie żałowali. Szczególną atrakcją była też kuchnia polowa, strasznie dymiąca i przypominająca stary parowóz, z której na koniec można było spróbować przygotowanych potraw grillowych.

Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak