Strona główna Historia Nekropolia w Mikołajwie

Nekropolia w Mikołajwie

44
0
PODZIEL SIĘ
?

Każdy, kto mniej lub bardziej przypadkowo znajdzie się w Mikołajewie, zwanym niegdyś… Hannibalinem, jest bardzo mile zaskoczony różnorodnością krajobrazów jakie dostarcza ta miejscowość. Z niewielkiego wzniesienia majestatycznie spogląda kościół parafialny, nieco dalej z ruin podnosi się pałac w Skotnikach, a pomiędzy nimi leniwie acz urokliwie wije się rzeka Pisia. Tymczasem to co najciekawsze związane z tą małą miejscowością znajduje się na tutejszym cmentarzu parafialnym.

Wiele wskazuje na to, że Mikołajew swą nazwę zaczerpnął od żyjącej tu w wielu pokoleń rodziny Mikołajewskich, pierwsze zaś wzmianki o tym miejscu dostarczają  zapiski z pierwszych lat wieku XVII. Wówczas to ( ok. roku 1603) biskup poznański Wawrzyniec Goślicki wizytując ziemie sochaczewską zawitał do Mikołajewa, by przyjrzeć się znajdującej się tu ponoć okazałej ( choć niewielkiej) kaplicy Świętej Trójcy. Sama parafia  w Mikołajewie została erygowana przez prymasa Ignacego Raczyńskiego 24 lipca 1815 roku, a kościół (ten ze wzniesienia, ze wstępu), poświęcił 19 stycznia 1824 roku dziekan sochaczewski, proboszcz parafii Młodzieszyn ksiądz Wawrzyniec Kruszewski. Świątynię wzniesiono w stylu klasycystycznym, choć nie brakuje mu odniesień barokowych, zauważalnych zwłaszcza w wyglądzie okien i drzwi. To tyle „podstawowych” niejako informacji dotyczących Mikołajewskiej parafii, choć w tym miejscu trzeba stwierdzić, że są one bardzo bogate i niezwykle… skomplikowane. Ale to opowieść na inną okazję. Wróćmy do wspomnianego cmentarza.

Każda parafia, jak wiadomo winna taką nekropolię posiadać; nie inaczej jest z parafią Mikołajew. Tylko jeśli by bliżej przyjrzeć się temu miejscu,  to nie jest to taki „zwyczajny ”cmentarz parafialny. Warszawa ma Powązki, Kraków cmentarz Rakowicki a Wilno cmentarz na Rosie. I choć w gminie Teresin jest kilka parafii, a tym samym kilka cmentarzy, to można zaryzykować stwierdzenie, że ten w Mikołajewie można by uznać za główną nekropolię tej gminy. Wszystko za sprawą osób tam spoczywających, których życie i dokonania daleko sięgały poza ziemię teresińską. Po raz pierwszy dotarłem tu kilkanaście lat temu, podczas jednej z wielu wycieczek rowerowych po ziemi sochaczewskiej. Schowana z masywną bryłą świątyni, wywarła od razu na mnie duże wrażenie. Pewnie jak każdego, tu przybywającego zainspirowały mnie okazałe grobowce znajdujące się tuż przy wejście na cmentarz, od jego wschodniej strony. Grobowce i  umieszczone na nich inskrypcje oraz tablice epitafijne. Wszystko wskazuje na to, że cmentarz powstał w 1815 roku. Wczesniej zmarłych grzebano przy drewnianej kaplicy w Skotnikach. Relacje wspominają o fetorze rozkładających się zwłok i mdlejący ludziach podczas nabożeństw. Przeprowadzona 9 listopada 1818 roku przez komisarzy min. Wojciecha Jankowskiego, księdza Józefa Dobrowolskiego i Wawrzyńca Jaworskiego wizytacja opisuje istnienie cmentarza w polu obmurowanego kamieniami.  Na cmentarz prowadziła furtka zaopatrzona w zawiasy i rygle, zaś ozdobą była rzeźba wykonana z drewna. Pochówki dokonywano niedbale( być może dlatego, że gliniaste podłoże utrudniało takowe) zaś sam cmentarz był już przepełniony. Kolejna wizytacja, tym razem z roku 1853 zapisała, że cmentarz istniał na planie kwadratu, otoczony był kamieniami pokrytymi mchem, a wierzch z cegły miał glinę ułożoną w formie pokrycia. W końcu cmentarza znajdowała się oddzielna kwatera dla  zmarłych niemowląt i małych dzieci. W roku 1921 dziedzic pobliskich Skotnik, Wacław Brudziński, podarował 210 prętów ziemi (około 890 metrów) na powiększenie nekropolii. Ówczesny proboszcz Wacław Studziński nowy cmentarz otoczył ogrodzeniem z kamionki, posadził młodymi brzozami, zaś pośrodku głównej alei zasadził klony. Na cmentarzu powstała również dzwonnica, poprzez wkopanie w ziemię dwóch solidnych słupów i przymocowanie obręczami do stojący obok akacji. Dzwonnica otrzymała dach z gontem. W latach 1981-1983 ksiądz proboszcz Antoni Szyrwiński zbudował tu kaplicę , w której umieszczony jest obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, autorstwa zakonnika z Niepokalanowa brata Konrada. Obecnie cmentarz zajmuje ponad 1,5 hektara, otoczony jest ogrodzeniem wzniesionym w pierwszej dekadzie lat osiemdziesiątych minionego stulecia. Wspominałem w pierwszych zadaniach artykułu o wyjątkowości Mikołajewskiej nekropoli, wynikającej ze spoczywających to postaci. Pora opisać najważniejsze z tych osób. Gdy miniemy kaplicę Matki Boskiej Ostrobramskiej, na terenie cmentarza napotykamy wyjątkowej urody masywny nagrobek Heleny z Mysyrowiczów Ślewińskiej, zmarłej 10 czerwca 1856 roku. Helena była matką Władysława Ludwika Ślewińskiego, znakomitego polskiego malarza, urodzonego w pobliskim Białyninie a ochrzczonego w kościele w Mikołajewie. Nagrobek na bardzo niespotykaną formę;  ustawiony na postumencie z czterema schodkami  z cegły klinkierowej i betonu, wykonany jest  ze stali zabarwionej na ciemny kolor i do złudzenia przypomina wieże jakiejś gotyckiej katedry. Na nagrobku umieszczono inskrypcję:

HELENIE z MYSYROWICZÓW ŚLEWIŃSKIEJ                                                                                                                                            ZMARŁEJ DNIA 10 CZERWCA 1856 ROKU W 21 EJ WIOSNIE ŻYCIA.                                                                                                             MĄŻ I RODZICE POMNIK TEN POSTAWIAJĄ

  Po prawej stronie cmentarza uwagę przykuwają imponujących rozmiarów trzy rodzinne grobowce; pierwszym z nich, bardzo przypominający podziemny schron, zbudowany z czerwonej cegły i zwieńczony metalowym krucyfiksem o misternym kształcie, jest grób rodziny Korybut X Woronieckich: Lucjana, Kazimierza, Marii Konstancji oraz Pawła. Także tu spoczywają Eligiusz i Tadeusz Kumanowscy. Nieco dalej, w kierunku północnym nekropoli znajduje się grób rodziny Brudzińskich. Powstał  na planie  kwadratu  z trzema ścianami zabudowanymi czerwonym kamieniem, na którym umieszczono tablice epitafijne. Także tu znajduje się masywny czarny krucyfiks. Wejście na teren grobowca jest nie zabudowane, natomiast znajduje się tu minimalistyczne metalowe ogrodzenie. Na środku grobu położona jest płyta nagrobna, z czarnego kamienia z napisem: GRÓB RODZINY BRUDZIŃSKICH. Spoczywają tu: Helena z Glezmerów Brudzińska, obywatelka ziemska, Feliks Brudziński, obywatel ziemski, Cecylia Katarzyna z Mysińskich Brudzińska, Regina z Brudzińskich Piętkowa , właścicielka majątku Jeżewo oraz ich dzieci. Także to złożono prochy Józefa Brudzińskiego, wybitnego doktora medycyny, pierwszego rektora odrodzonego Uniwersytetu Warszawskiego ( w latach 1915-1917). Józef Brudziński był również prezesem Rady Miejskiej  Stołecznego Miasta Warszawy. Zmarł w Warszawie 18 grudnia 1917 mając ledwie 44 lata. Kwintesencją jego bogatego życia jest umieszczony na grobie          napis :

BUDOWAŁ W DNIU ZAMĘTU I ZWĄTPIENIA, SERCEM OBEJMOWAŁ WCZORAJ, DZIŚ I JUTRO NARODU.HOŁD WIECZNY JEGO PAMIĘCI.

Imponujących rozmiarów ,formy i barwy jest również trzeci z rodzinnych grobowców znajdujących się na wschodniej stronie Mikołajewskiej nekropoli, czyj grób rodziny Glezmerów, związanych z pobliskim majątkiem Strugi. Grobowiec  powstał  z kilku rodzajów budulca;  boki grobowca powstały z ciosanych głazów narzutowych czerwonego kamienia, centrum zaś, z pokaźnych rozmiarów krucyfiksem umieszczonym w niewielkiej wnęce, to połączenie czerwonego kamienia z jasnym, choć mocno już zbrudzonym.  Także tablica z herbem rodziny i napisem: GROBOWIEC GLEZMERÓW Na bokach grobowca znajdują się kamienne donice i łańcuchy. Pochowano tu min. Annę z Brudzińskich Glezmerową, żonę właściciela majątku Strugi, Stanisława Bolesława Glezmera czy Stanisława Glezmera, inżyniera technologa, przemysłowca, obywatela ziemskiego i… wielkiego miłośnika kultury i cywilizacji ludów Dalekiego Wschodu. Ta miłość zaprowadziła go w 1908 roku w podróż na Daleki Wschód, podczas której był w Chinach i Japonii. Z tej trwającej ponad pół roku podróży przywiózł do kraju na tyle bogata kolekcję sztuki japońskiej i chińskiej, że postanowił dobudować do swej rezydencji w Strugach pawilon, łudząco podobny do chińskich i japońskich świątyń i tam te pamiątki eksponować. Takowy pawilon powstał, a znalazło się w nim wiele bezcennych eksponatów takich jak ryciny, monety czy japońskie zabawki. Po jego śmierci w 1916 roku w Petersburgu, zbiory te syn Glezmera, również Stanisław przekazał Muzeum Narodowemu w Warszawie. A pawilon przypominający pagodę do dziś jest w Strugach. Nie sposób być w tym miejscu i nie zatrzymać się jeszcze przy dwóch nagrobkah, mniej co prawda okazałych ale równie interesujących. Blisko opisywanych arystokratycznych grobowców znajduje się skromny grób urodzonej w Genewie Elise Duley, nauczycielki, która była guwernantką  przy miejscowym majątku, zmarłą w Skotnikach 14 czerwca 1941 roku. Jej skromny, wykonany z czarnego kamienia nagrobekurzeka prostotą. Ciekawy w formie jest również grób miejscowego proboszcza z lat 1884-1887, księdza Romana Tarkowskiego. Grób znajduje się w południowo zachodniej części nekropolii, po lewej stronie od wejścia. Przy jego budowie umiejętnie połączono beton, jasny granit i  drewno. To opis wybranych zabytkowych grobowców z cmentarza w Mikołajewie; najpiękniejszy opis czy najlepsze zdjęcia nie oddadzą wyjątkowości tego miejsca. Zapraszam by przyjechać i zobaczyć samemu. I droga dobra i nie daleko…  Dziękuję Agnieszce Sławińskiej za pomoc przy pracy nad artykułem.

Marek Orzechowski

Fot.1 Grób Ślewińskiej

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGoście z Ukrainy
Następny artykułRok patriotycznego śpiewania