Strona główna Janusz Szostak Kot zamiast łowiczanki

Kot zamiast łowiczanki

793
0
PODZIEL SIĘ

W tym wydaniu Expressu Sochaczewskiego piszemy między innymi o tym, że turyści odwiedzający Sochaczew nie mają najmniejszych szans na nabycie pamiątek z naszego miasta. Gdyż takich po prostu nie ma. Często i gęsto oferuje się turystom lalki łowiczanki, równie dobrze może to być ciupaga lub latarnia morska.

Niestety, nikt jak dotąd nie wymyślił promocyjnego symbolu Sochaczewa, a zarazem gadżetu turystycznego. Trudno się nawet temu dziwić, gdyż nie mamy Syrenki czy Smoka Wawelskiego. Co do tego drugiego to może mieć wkrótce konkurenta w postaci Baltazara Gąbki. Gdyż krakowski radny Dominik Jaśkowiec zaproponował, aby władze Krakowa wykupił prawa autorskie do postaci z serialu „Porwanie Baltazara Gąbki” i używały ich w promowaniu miasta. Jak zauważył radny, jest to najbardziej krakowska z kreskówek i powinna się stać się elementem krajobrazu miasta i jego promocji.

Może Sochaczew powinien też pójść tą drogą? Powiecie nie ma szans, bo z kreskówkami u nas jeszcze większy deficyt niż z syrenkami w Bzurze i smokami pod zamkowym wzgórzem.

Nie do końca jest to prawdą. Jest bowiem kreskówka, której bohater mógłby, bez większego naciągania, promować nasze miasto. Myślę o „Przygodach kota Filemona”. Otóż jest to postać wymyślona przez pisarza, dziennikarza i scenarzystę Marka Nejmana. Zaś autor jest sochaczewianinem, o czym chyba mało kto wie i pamięta. Nawet miejscowe biblioteki o tym zapominają. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek zorganizowano spotkanie autorskie z tym pisarzem. Sprawdza się w tym przypadku powiedzenie, swego nie znacie.

A szkoda, gdyż „Przygody Kota Filemona”, to kwintesencja polskości, przypominająca dzieciom co to jest wigilijna gwiazdka, śmigus-dyngus, kolęda, Wielkanoc, powołująca się na tradycyjne przysłowia i powiedzenia. Wszystko to połączone przyjaźnią, wrażliwością oraz potrzebą niesienia pomocy innym. To świat, w którym panują ciepło i zaduma i całkowity brak agresji. Po prostu wzorzec.

Moim zdaniem postacie z tej kreskówki doskonale odnalazłaby się w Sochaczewie w nowej roli np. na muralach czy w formie naturalnej wielkości figur. Filemon i Bonifacy mogliby ozdobić mury sochaczewskich placówek szkolnych i przedszkolnych, skwery oraz place zabaw, a także pojawić się na gadżetach: kubkach, kalendarzach, koszulkach itp.

Na razie wizerunek Filemona – stworzony przez rysowników Ludwika Kronica i Julittę Karwowską – wykorzystują bezbarwnie i bezkarnie producenci gadżetów, karmy dla zwierząt (Canis z Łodzi), kredek i ołówków (Majewski z Pruszkowa) czy słodyczy (Sorga z Lublin) i wielu innych.

Może warto zatem, wzorem Krakowa, pomyśleć o zakupieniu praw do bajkowych postaci. Być może władze miasta znalazłyby w tej kwestii sprzymierzeńca w firmie Mars Polska?

Plan minimum, to chociażby uhonorowanie autora powieści. I chociażby o to nasza redakcja będzie zabiegać.

Janusz Szostak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKronika policyjna
Następny artykułWzburzone Bzury wody