Strona główna Janusz Szostak Powrót szkoły

Powrót szkoły

509
0
PODZIEL SIĘ
Nadanie szkole imienia czerwonego patrona Ludwika Waryńskiego w 1965 roku. Na zdjęciu między innymi nieodżałowany Michał Fabisiak
Zapewne wakacje nie są najlepszym czasem aby pisać o szkole, tym bardziej gdy wiek szkolny ma się dawano za sobą. Ale co mam zrobić, gdy na stare lata naszło mnie na wspomnienia z czasów szkolnych. Mogłem z nimi co prawda poczekać do września, gdy pora będzie ku temu stosowniejsza. Ale szczerze mówiąc nie chce mi się czekać. Poza tym pamięć już nie ta, i mogę zapomnieć co chciałem napisać.
Przyszedł taki dzień w moim życiu, że musiałem pójść do szkoły. Właściwie to nawet nie musiałem, gdyż miałem wówczas zaledwie 6 lat. Ale chciałem, gdyż wybierali się tam wszyscy moi serdeczni koledzy z podwórka, starsi ode mnie o rok. Nie zamierzałem zostać w tyle za nimi. Dziś wiem, że nie był to roztropny krok i należało cieszyć się dalej beztroskim dzieciństwem. Ale stało się, i odwrotu już nie było.
Rozpoczęcie roku szkolnego przypadło w poniedziałek, 2 września 1963 roku. W tym dniu – oprócz tego doniosłego wydarzenia – Maria Goeppert, urodzona w Katowicach Amerykanka, polskiego pochodzenia, dostała Nagrodę Nobla z fizyki. Zaś na brytyjskich listach przebojów numerem jeden była piosenka Lennona i McCartneya  „Bad to me”  w  wykonaniu The Dakotas. W Polsce zaś w tym dniu Czesław Niemen nagrał swój pierwszy wielki przebój „Wiem, że nie wrócisz”. O tym wszystkim jednak wówczas nie wiedziałem, a mój umysł zaprzątała jedna myśl: „Jak będzie w tej szkole?”.
A jak było, opisałem to swego czasu obszernie w drugiej części „Spacerków po Sochaczewie”. Było rożnie, lepiej i gorzej, jak to w szkole. Szkoła jednak zawsze –  chociaż sam budynek był dość ponury – wydawał mi się azylem bezpieczeństwa. Lubiłem do niej chodzić, i gdy przyszło się z nią pożegnać na balu ósmych klas, 15 czerwca 1971 roku, czułem sie tak jakbym rozstawał się na zawsze z kimś bardzo bliskim.  Przez kolejnych kilkadziesiąt lat nie przekroczyłem progu dawnej szkoły. Bałem się, że zburzę wspomnienia z dzieciństwa, z lat szkolnych. Odkładałem to na potem…  Chciałem to miejsce zachować takim jakim było kiedyś. W moich wspomnieniach żyli jeszcze wszyscy moi nauczyciele, ja i moi koledzy byliśmy chłopcami, przed którymi jest całe życie.
I pewnego dnia dowiedziałem się, że moja szkoła przestała istnieć. Jej życie dobiegło końca, bo ktoś wpadł na pomysł, aby Szkołę Podstawową numer 1 zastąpić gimnazjum. To jakby ktoś zabił moją przeszłość i  wspomnienia.
Jednak od września tego roku moja dawna podstawówka powraca do Sochaczewa. To dla mnie bardzo radosna wiadomość, a początek nowego roku szkolnego prawie tak samo ważny, jak ten przed ponad pół wieku.  Bo to dla mnie ważne miejsce.
Zawsze gdy przechodzę obok mam wrażenie, że zobaczę chudego chłopaczka,  w granatowym mundurku, drepczącego z tornistrem do szkoły…
Janusz Szostak     
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLibacje na Narutowicza
Następny artykułStarcie cywilizacji