Strona główna Wyszogród HAŁAŚLIWE BRZEMIĘ ZAKONNIKÓW

HAŁAŚLIWE BRZEMIĘ ZAKONNIKÓW

441
0
PODZIEL SIĘ

Klasztor kojarzy się z ciszą, kontemplacją i spokojem. Niestety nie w Wyszogrodzie. Most, który miał być lepszą zmianą, okazał się koszmarem ciągnącym się od 18 lat. Przez 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę. Na hałas skarżą się nie tylko franciszkanie, ale i mieszkający w pobliżu mostu wyszogrodzianie.

W 1999 roku w Wyszogrodzie wybudowany został nowy most, miał być lepszym rozwiązaniem od historycznej konstrukcji, która była nierentowna i niedostosowana do nowych realiów transportowych. Niestety nowa przeprawa ma także poważne minusy.

Drżąc o los klasztoru

Zdaniem jednego z franciszkanów, drgania wywoływane przez ruch samochodowy wpływają na skarpę, i dlatego ulica Klasztorna jest zagrożona. Co gorsze, wpływa to negatywnie na zabytkowy klasztor. W okolicy już od lat nie można się budować. W tej chwili po deszczach skarpa się obrywa.
Przed laty nad Wisłą powstał bulwar, który stanowi dodatkowe umocnienie skarpy. Sporo kosztował, a już kilka razy przy podniesionym poziomie wody, czy wówczas gdy na rzece pojawiły się kry, został podniszczony, więc jest kiepskim wzmocnieniem. Poza tym nie uchroni skarpy przed stałymi mikroruchami, które wywołują przejeżdżające auta.
Nie tylko zakonnicy w milczeniu znoszą uroki nowego mostu, ale i mieszkańcy tej feralnej części miasteczka zmuszeni są do życia w nieustannym hałasie.

Na własną rękę

Jedną z osób, która od niemal dwóch dekad ubolewa na uroki nowego mostu jest Krystyna Żyłka: – Jak budowano ten most, to trzeba było się wkopać w skarpę, i gdyby on był co najmniej kilometr dalej, to jest tam takie naturalne obniżenie i nie trzeba byłoby robić tych wykopów. Oczywiście dzięki temu byłoby dużo ciszej. W końcu lat 90., kiedy powstawał most, o ekranach wyciszających jeszcze nikt nie myślał. Wówczas była jedynie mowa o obsadzeniu okolicy drzewami i krzewami, w celu wyciszenia. Ponoć zakupiono kilkaset krzewów i drzew. Nie posadzono ich do tej pory. O tym było wtedy głośno, ale ja nie mam na to żadnych dowodów, oprócz tego, że o tym się mówiło. Tu nieustannie jest hałas, który potęgują wiatry. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak przyzwyczaić się do tej męczącej sytuacji. Na początku nie mogliśmy spać, otworzyć okien czy balkonu, bo dzień i noc jest huk. Sami radzimy sobie, jak możemy. Obsadziliśmy świerkami teren dookoła posesji, żeby w naturalny sposób jakoś to wyciszyć – tłumaczy i wyjaśnia przyczynę szybkiej budowy. – Wtedy był taki owczy pęd przed wyborami. Zasiano propagandę, że po wybudowaniu mostu Wyszogród się rozwinie. A na otwarcie przyjechał sam prezydent Aleksander Kwaśniewski. Prawda jest taka, że po budowie mostu wszyscy miasteczko omijają. Niestety nikt nie myślał perspektywicznie – wyznała wyraźnie strapiona.
Niestety konsekwencje, jakie niesie ze sobą most, są dużo większe. Jedna z mieszkanek, starsza już kobieta, która ledwo dokuśtykała do płotu, opisała nam swoją smutną historię: – Tu ciągle słychać tąpnięcia, każde auto najeżdża na łączenie i powoduje tym dodatkowy hałas. Moja rodzina się rozpadła przez ten most. Mieszkał z nami syn z synową, urodziły im się dzieci i musieli się wyprowadzić. Nie mogły spać, budziły się, więc się wyprowadzili i do teraz mieszkają kilkanaście kilometrów dalej, do nas wpadają tylko w odwiedziny. Bardzo nam przykro z tego powodu, mamy wielki plac i wielki dom. Wszystko stoi puste – z płaczem wyznała kobieta.

Rozstrojeni zakonnicy

Największe utrapienie mają niestety zakonnicy z klasztoru ojców franciszkanów, którym spokój odbiera dobiegający dzień i noc hałas. Modlitwy wymagają podwójnego skupienia i siły woli, bo dobiegające dźwięki rozstrajają nerwowo nawet najświętszych.
Zakonnik, który pragnie pozostać anonimowy, apeluje za naszym pośrednictwem o dokonanie pomiaru hałasu generowanego przez przejeżdżające mostem auta, a także o zbadanie wpływu drgań na zabytkową świątynię, powstałą w 1408 roku.
Rozgoryczony ubolewa nad dalszym losem klasztoru. Jego zdaniem budowla może po prostu się rozsypać. Dziwi się również, że swojego stanowiska nie zajęli tak aktywnie działający w Polsce ekolodzy. W okolicy Wyszogrodu ma swoje gniazda lęgowe bielik, który przecież jest gatunkiem na wyginięciu.
Może władze w końcu podejmą problematyczny temat i w okolicy pojawią się obiecane niemal 20 lat temu krzewy i drzewa, a może nawet ekrany akustyczne.

Joanna Smacka
Fot. Joanna Smacka