Strona główna Jerzy Szostak  Zmarnowany talent

 Zmarnowany talent

870
0
PODZIEL SIĘ
fot. ZHP Sochaczew

Nie tak dawno pisałem w tym miejscu, jak to grupa mieszkańców Sochaczewa na jednym z lokalnych portali społecznościowych nie zostawiła suchej nitki na radnych miejskich. Powodem było nadanie rondu na skrzyżowania ulicy Piłsudskiego i Licealnej imienia Lecha Kaczyńskiego. Każdy ma prawo do wypowiedzi. Jednak przedstawienie swojego poglądu powinno mieć jakieś podstawy. Dobrze byłoby również, aby dyskutujący mieli jakiekolwiek pojęcie o temacie, w którym zabierają głos.

Ale najwidoczniej osoby te wychodzą z założenia, że jest to mało istotne. Najważniejsze jest zabieranie głosu i krytyka dla samej krytyki. Tak było i w ostatnim tygodniu. A wszystko znów za sprawą miejskich radnych. Gdyż ci, na prośbę harcerzy, postawili zmienić nazwę ulicy Hanki Sawickiej na ulicę Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Jak było do przewidzenia, decyzja nie spotykała się z aprobatą dyżurnych oszołomów. Według nich głównym argumentem przemawiającym za odrzuceniem nowego patrona jest to, że Hanka Sawicka został zabita podczas wojny. Natomiast – jak przekonują przeciwnicy zmian nazwy ulicy – Kaczorowski w tym czasie przebywał poza granicami Polski i nic mu nie groziło. Jednym słowem – wylegiwał się na plaży, popijał drinki z palemką i robił sobie selfie.
Można tylko ubolewać nad wiedzą dyskutantów, ich inteligencją oraz brakiem chęci poznawczych. Przed zabraniem głosu na temat nowego patrona ulicy, wystarczyłoby, aby zajrzeli do Internetu, o książkach nie wspominając. Gdyby malkontenci to zrobili, wiedzieliby zapewne, że po zajęciu Kresów przez wojska radzieckie Kaczorowski został skazany na karę śmierci przez protektorów Hanki Sawickiej. Karę tą zamieniono mu na pobyt w łagrze za kołem polarnym. Udało mu się jednak ocaleć dzięki utworzeniu w ZSRR armii Andersa, z którą przeszedł cały szlak bojowy, walcząc m.in. pod Monte Cassino. Ale najwidoczniej oponenci zmarłego tragicznie Prezydenta mają do niego żal, że nie został zabity przez Niemców lub komunistów.
Z tym żalem też bywa różnie. Weźmy chociażby sprawę zagospodarowania terenów nad Bzurą i wokół zamku. Otóż w ubiegłym tygodniu ta sama grupa wzajemnej adoracji zaatakowała władze miasta, że te zdecydowały się na ogłoszenie przetargu na budowę nowego amfiteatru. Ich zdaniem burmistrz nie powinien tego robić, ponieważ wygląd nowego amfiteatru – jak przekonują – urąga zdrowemu rozsądkowi, podobnie jak sama koncepcja i projekt zagospodarowania terenów nad Bzurą. Jeden z internetowych mądrali stwierdził przy okazji, iż on sam zaprojektowałby amfiteatr dużo lepiej. Dlaczego w takim razie jego biuro architektoniczne – bo z jego wypowiedzi można wywnioskować, że owo biuro posiada – nie przystąpiło do przetargu na wykonanie koncepcji, a następnie projektu? Skoro jest tak dobry, jak twierdzi, to bez problemu pokonałby projektantów m.in. wioski olimpijskiej w Monachium czy Sekretariatu Generalnego Parlamentu Europejskiego w Luxemburgu, którzy zaprojektowali także nowy sochaczewski amfiteatr. A tak chłopak marnuje swój talent.
Jerzy Szostak