Strona główna Sochaczew miasto SOCHACZEWSKI SZPITAL W SIECI

SOCHACZEWSKI SZPITAL W SIECI

161
0
PODZIEL SIĘ

Mieszkańcy powiatu sochaczewskiego mogą odetchnąć z ulgą. Szpital Powiatowy w Sochaczewie znalazł się w ogólnopolskiej sieci szpitali. A to z kolei oznacza, że dotychczas istniejące w nim oddziały, w tym jeden z najlepszych na Mazowszu oddziałów ortopedii, zostaną zachowane.

W ubiegłym tygodniu Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował listy placówek zakwalifikowanych do tzw. sieci szpitali. Będą one miały zagwarantowane finansowanie w ramach umowy z NFZ od 1 października tego roku do 30 czerwca 2021 roku.
Wśród placówek, które mogą liczyć na finansowe wsparcie funduszu, znalazł się Szpital Powiatowy w Sochaczewie. Duża w tym zasługa dyrektora szpitala Piotra Szenka. Choć, jak sam przyznaje, obecny projekt sieci nie jest tożsamy z tym, którego ojcem 10 lat temu był profesor Zbigniew Religa, minister zdrowia w poprzednim rządzie PiS.

Ortopedyczny triumf

Według dyrektora, sieć to twór nomeklaturowy, budowany na starych podwalinach i bez wsparcia dodatkowymi środkami finansowymi. Jednak mimo ułomności nowego systemu, dyrektor Szenk może się pochwalić nie tylko dalszym funkcjonowaniem szpitala w obecnym kształcie.
– Ciężko pracowałem, aby wszystkie oddziały weszły do sieci. To, że uchowały się oddziały ortopedyczne w pierwszym stopniu referencyjności,  to jest wyłącznie moja zasługa, bo tego miało wcale nie być. Mówimy o skali całego kraju. Udałem się z panią starostą Jolantą Gonta do ministra Radziwiłła i jako argument koronny – którego wcześniej nie brano pod uwagę – przedstawiłem kształcenie rezydentów. Około 100 oddziałów ortopedycznych w Polsce, a 4 szpitale powiatowe na Mazowszu, takie jak nasz, mają akredytację ministerstwa zdrowia na kształcenie rezydentów w zakresie chirurgii, traumatologii narządu ruchu. My mamy 5 rezydentów, tak jak większość szpitali, którym płaci ministerstwo, żeby przez 6 lat uczyli się ortopedii. Jak już wszystkie argumenty legły, że zmniejszy się zapotrzebowanie na protezy w terenie, bo będą je robiły tylko ośrodki referencyjne z drugiego i wyższego stopnia referencyjności, że pacjent będzie dłużej czekał. To do dopiero była ta kropla, która zmieniła bieg tej całej ustawy. Zaraz po tym spotkaniu dostałem telefon, że zostało to zmienione i ortopedie wchodzą w pierwszym stopniu referencyjności. Zatem czuję się autorem tego sukcesu. Udało mi się uratować ortopedię w szpitalach powiatowych – wyjaśnia dyrektor Piotr Szenk.

Zabójczy ryczałt

Podstawą finansowania szpitali, które znalazły się w sieci, będzie ryczałt. Jego wysokość wylicza się na podstawie liczby i struktury sprawozdawanych w poprzednim okresie świadczeń, czyli w 2015 roku.
– Z mojego punku widzenia 2015 rok był całkiem niezły dla szpitala w Sochaczewie, bo zrobiliśmy dużo nadwykonań i to teraz będzie procentowało. Ale generalnie to był słaby rok dla polskiej służby zdrowia. Po latach niepłacenia nadwykonań dyrektorzy zaprzestali ich robienia i wykonywali kontrakt na poziomie 100 procent. Za co zostaną rozliczeni, i w kolejnym roku dostaną tylko tyle pieniędzy, ile wychodzi z algorytmu, który podało ministerstwo zdrowia – stwierdza dyrektor. To z kolei powoduje, że szpitale będą rozliczane na podstawie minionego roku. Co spowoduje, że jeśli zrobią mniej, to dostaną mniej; jeśli wykonają więcej świadczeń, to i tak na więcej nie mogą liczyć. To, według Piotra Szenka, spowoduje, że dyrektorzy będą zobowiązywać ordynatorów do wykonywania tylko 100 procent planu.
W tej chwili sochaczewski szpital wykonuje między 107 a 110 procent w zależności od oddziału. Przy takich ilościach pacjentów, jakie przewijają się w szpitalu, ta nadwyżka to jest kilkaset osób. Te nadwykonania to był bonus, za który NFZ przeważnie, choć z oporami płacił.

– W sieci już coś takiego nie będzie mogło mieć miejsca. Te kilkaset osób wejdzie do kolejki na poszczególne oddziały, bo będę wiedział, że nie dostanę środków za wykonanie dodatkowych usług. A nie dostanę, ponieważ przestaje istnieć pojęcie nadwykonanie. Mam udzielać świadczenia tylko w ramach przyznanego szpitalowi ryczałtu – stwierdza dyrektor Szenk.

Według dyrektora, brak możliwości realizacji poza ustalony limit doprowadzi do sytuacji, w której pacjenci nie mogąc doczekać się leczenie w ramach NFZ, przejdą do prywatnych centrów medycznych. – Dojdzie do tego, co w tej chwili dzieje się w stomatologii. Bardzo mały procent pacjentów korzysta z usług stomatologicznych w ramach funduszu. Ludzie do takiego stopnia się przyzwyczaili, że trzeba płacić za stomatologa, że szpital w Sochaczewie ma niewyrobiony kontrakt, bo ludzie nie wiedzą, że można przyjść i wyleczyć zęby za darmo. Fundusz przez lata swojej działalności przyzwyczaił nas do tego, że nie ma co liczyć na publiczną służbę zdrowia. Tylko zebrać się w sobie, zapłacić i zrobić to prywatnie – mówi Piotr Szenk.

Joanna Smacka
Fot. Joanna Smacka