Strona główna Motoryzacja PASJA I MISJA W JEDNYM

PASJA I MISJA W JEDNYM

308
0
PODZIEL SIĘ

Nasz patronat

Michał Odolczyk, tym razem z Radosławem Wielgoszem ponownie weźmie udział w Złombolu, ogólnopolskim charytatywnym rajdzie po Europie autami wyprodukowanymi w czasach PRL. W ten sposób pomogą zebrać fundusze na zakup dóbr oraz wycieczek dla dzieci z domów dziecka. Tegoroczna trasa prowadzi z Katowic do hiszpańskiej miejscowości Noja. Ekipa z Teresina pod nazwą „C.H. Robinson” pojedzie samochodem 23-letnią Skodą Favorit 1,3. Do pokonania mają około 6 tys. km.

Powoli zbliża się hiszpańska eskapada, w jakim etapie przygotowań jesteście?

Michał Odolczyk: Standardowo, przygotowujemy samochód pod względem mechanicznym, jako, że jest to pierwszy Złombol dla tego auta, to pracy nie brakuje. Dodatkowo cały czas wypełniamy naszą listę rzeczy koniecznych do zabrania, która z każdym dniem jest coraz dłuższa. Do tego nadal poszukujemy darczyńców, bo przecież jest to rajd charytatywny, oklejamy samochód, planujemy przejazdy testowe, trasę i codziennie zdajemy sobie sprawę z tego, jak mało czasu nam zostało do startu.

Skąd taka nazwa złombolowej drużyny?

C.H. Robinson to międzynarodowa firma wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych zajmująca się transportem w każdym zakątku świata. W jej teresińskim oddziale pracują fantastyczni ludzie, którzy bardzo chętnie biorą udział w takich akcjach. Sam jestem związany z Robinsonem już ponad cztery lata, więc kiedy nadarzyła się okazja, żeby wystąpić pod jego żaglami to wiedziałem, że nie może być inaczej. Objąłem rolę kapitana ekipy C.H. Robinson Teresin Team. Moja działka to organizacja, planowanie i dbanie o to aby cały wyjazd doszedł do skutku, żebyśmy mieli gdzie spać i wiedzieli dokąd jechać. Razem ze mną startuje Radek, fantastyczny mechanik, który naprawi wszystko, co nienaprawialne, olbrzymi optymista, z którym taka trasa, to czysta przyjemność. Dla niego jest to pierwszy Złombol, ale już dziś mogę się założyć, że nie ostatni.

Poczciwa favoritka, którą będziecie podróżować, wymaga jakiś specjalnych modernizacji do tych tysięcy kilometrów, które są przed Wami?

Radosław Wielgosz: Z uwagi na to, że w tegorocznej edycji wystartujemy stosunkowo małym autem, jakim jest nasza „skodzianka”, to jakiś specjalnych modyfikacji nie będziemy robić. Auto musi być przede wszystkim sprawne i bezpieczne. Dojazd na metę w Hiszpanii to jedno, a przecież jeszcze musimy wrócić do domu, łączny dystans to około 6 tys. km, więc samochód musi być sprawny w 100 procentach

Jakie największe trudności napotykacie przygotowując się do wyjazdu?

Michał Odolczyk: Dzięki doświadczeniu, które udało się zdobyć w poprzednich tego typu rajdach, tych dalekich i tych okolicznych, nie spotykają nas jakieś specjalne zawikłania, i „odpukać”, oby tak było nadal. Największym problemem jest czas, bo mamy go coraz mniej, a pomysłów, co by tu jeszcze zmienić, jak na złość jest coraz więcej.

Europa chyba nie jest dziś dość bezpieczna, ma na myśli szczególnie Francję, przez którą przecież zamierzacie przejechać dwukrotnie.

Michał Odolczyk: Podobne pytanie słyszałem wiele razy przed zeszłoroczną edycją, bo przecież jechaliśmy do Tunezji. Nie myślimy w ten sposób, czy mamy jakieś obawy czy też nie, po prostu jedziemy przed siebie. Największą satysfakcja jest gdy po kilku miesiącach od zakończenia rajdu dostajemy zdjęcia z przekazania darów do domów dziecka, kiedy widzisz, jaką radość sprawiłeś przy okazji realizowania własnych pasji. Wtedy masz tę pewność, że dla takich uśmiechów pojedziesz na drugi koniec świata, bez względu na to co się dzieje dookoła.

Z pewnością macie już gotowy plan na każdy dzień, możecie nam przybliżyć jego zakres?

Radosław Wielgosz: W zasadzie to planu nie ma (śmiech). Wiemy, że startujemy 2 września z Katowic, a finiszujemy 6 września w hiszpańskiej miejscowości Noja, wiemy też, że pojedziemy południem Francji omijając płatne autostrady, reszta to niespodzianka. Gdzie, jak i z kim będziemy spędzać czas nocować, wspólnie podróżować, to będzie się wyjaśniało każdego dnia. Pełen spontan.

Przypomnijmy jeszcze, Złombol to impreza o charakterze charytatywnym, komu i w jaki sposób będziecie pomagać?

Michał Odolczyk: Cel jest zawsze ten sam, zbieramy pieniądze na rzecz dzieci z domów dziecka. Za to, co uda się zebrać, kupowany jest sprzęt różnego rodzaju, od wyposażenia kuchni, po komputery i konsole do gier oraz organizowane są wakacje dla podopiecznych tych placówek.

Z tego co wiem, nie jesteście jedyną załogą z Teresina? Podobnie jak w roku ubiegłym roku towarzyszyć Wam będzie inny teresiński zespół?

Michał Odolczyk: Z Teresina jedzie jeszcze Bondar Team, załoga, z którą w zeszłym roku zdobyliśmy „czarny ląd”, więc nasza gmina ma w tej edycji naprawdę mocną reprezentację.

W takim razie trzymamy kciuki i liczymy na obszerną relację ze Złombolu dla czytelników Expressu Sochaczewskiego, który po raz kolejny jest Waszym patronem medialnym.

Radosław Wielgosz: Dziękuję, oczywiście zdjęcia i relacja trafi bezpośrednio do Was, zapraszamy również do polubienia nas na Facebook’u: facebook.com/CHRTeresinTeam/. Ponadto zapraszamy też wszystkich, którzy chcieliby wspomóc naszą ekipę i zostać darczyńcami w tak prestiżowej imprezie motoryzacyjnej.