Strona główna Powiat DROGI SĄ NAJWAŻNIEJSZE

DROGI SĄ NAJWAŻNIEJSZE

283
0
PODZIEL SIĘ

Po ostatniej zimie wiele dróg na terenie powiatu sochaczewskiego uległo dewastacji. Jest już lato, a radni w gminach nadal wyliczają koszty i problemy związane z tymi drogami, które jak najszybciej powinny być wyremontowane. Wielu przy tym narzeka na opieszałość zarządców dróg przy realizacji napraw, a także na jakość tych prac.

Jedną z kluczowych dróg w gminie Sochaczew jest ta na odcinku Sochaczew-Kąty wykonywana wspólnie z miastem. To jedna z ruchliwszych dróg prowadząca do obwodnicy. Jednak wniosek o doinwestowanie jej nie trafił do realizacji, gdyż przy rozstrzyganiu zgłoszeń uznano drogę za mniej ważną. A tylko te kluczowe dla regionu mają szansę na dotację.
– Na razie ten nasz wniosek jest na liście rezerwowej. Musimy więc poczekać. Jeśli nie otrzymamy teraz dotacji na tę inwestycję, to będziemy starać się o nowe środki z innych źródeł. Koszty tej drogi są dość wysokie. Budując z dofinansowaniem z Narodowego Funduszu Budowy Dróg, dotacja wynosi około 50 procent, czyli w takiej sytuacji drugie tyle musimy dołożyć, a to jest około 2,5 miliona złotych – mówi Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.
Jak zaznacza, przy rozpatrywaniu wniosków ten dotyczący drogi Sochaczew-Kąty nie zyskał uznania, gdyż według warunków priorytet miały trasy uznane za kluczowe. Wspomniana droga Sochaczew-Kąty za taką nie została uznana, a przynajmniej za główną arterię, choć dla samych mieszkańców wydaje się kluczowym odcinkiem łączącym miasto z drogą krajową nr 50.

Bezpieczeństwo priorytetem

Osobny problem w gminie Sochaczew to drogi powiatowe. Wójt Orliński dodał, że w ich przypadku, jeśli powiat dołoży swój udział lub zadeklaruje taką wolę, to i gmina gotowa jest na realizację tych inwestycji, tak jak to miało miejsce w przypadku odcinka drogi w Lubiejewie.
– Obietnice swoją drogą, ale są drogi, które w gminie wymagają natychmiastowej poprawy. Mam tu na myśli odcinek od ulicy Olimpijskiej do ronda. Pieszy, aby przejść tędy, przeżywa prawdziwy koszmar. To bardzo niebezpieczna droga. Projekt już jest, więc pilne jest ruszenie z tym odcinkiem, bardzo ruchliwym i niebezpiecznym dla pieszych idących w kierunku ronda do centrum handlowego – stwierdziła radna Ryta Nagłowska.
Z kolei Magdalena Krajewska, wiceprzewodnicząca gminy Sochaczew, dodaje, żeby coś w końcu zrobić ze zjazdem z drogi nr 50 przy obwodnicy, gdzie w ostatnich latach skokowo wzrosła liczba kolizji i wypadków.
– Zamiast tę drogę poprawiać, trzeba coś w niej zmienić i skorygować. Tam jest ogromny ruch, a bezpieczeństwo na tym odcinku prawie żadne. To niedługi odcinek drogi w kierunku Wyczółek. Więc może pora pomyśleć, jak na nim poprawić bezpieczeństwo ruchu – argumentowała radna Krajewska, proponując przesłanie wniosku do zarządcy drogi o wprowadzenie dodatkowego oznakowania, poprawiającego bezpieczeństwo użytkowników.
Natomiast Jan Wojda, sołtys z Kątów, starał się zwrócić uwagę na to, że tłuczeń wpływa niekorzystnie na mieszkańców jego sołectwa, gdyż po każdym przejeździe wzbijają się na drodze tumany kurzu. A w sąsiedztwie drogi mieszkają rodziny z małymi dziećmi.
– Ja już stary chłop i nic mi już nie zaszkodzi więcej niż zaszkodziło, ale szkoda tych dzieci, które bawią się w tym pyle i oddychają takim powietrzem. Czy nie ma sposobu, by coś z tym zrobić? – pytał.
Niestety, niewiele na to można poradzić. Technologia stosowana w tej chwili nie ma alternatywnych rozwiązań, które pozwoliłyby uniknąć kurzenia się na drodze. Tłuczeń musi być ubity i dopiero po tym można podjąć inne działania remontowe, które zresztą mieszkańcom tego rejonu obiecano. Wykonane mają być jeszcze w tym roku.
– Drogi w naszej gminie są najważniejsze. Najwięcej inwestycji z nimi jest wykonywanych. Kiedyś było ich znacznie mniej, bo i mieszkańców było mniej o połowę. Gmina stale się rozrasta. Teraz jest problem z szerokością naszych dróg. Kiedyś miały one 2-3 metry szerokości. Teraz powinny mieć do 6-10 metrów, aby spełniały normy. Takie problemy mamy na Altance, w Rozlazłowie i Kątach. Te inwestycje są skomplikowane przez to, że ciągną się sprawy geodezyjne. Aby poszerzyć tam drogi, gmina musi dysponować przyległymi do obecnych dróg gruntami. Muszą więc być uregulowane wprawy własnościowe. Mam nadzieję, że do końca wakacji nam się to uda i przebudowy ruszą jeszcze w tym roku – dodaje wójt Orliński.

Dziura na dziurze

Sen z oczu spędzają władzom także drogi w gminie Rybno. Tam jednak jeden z radnych zauważył, że nadal preferowane są inwestycje tam, gdzie gminy są bogatsze, a tymczasem powinno być to działanie bardziej zrównoważone. Jego zdaniem, jeśli dotychczasowy trend się utrzyma, to część gmin powiatu sochaczewskiego będzie miała idealne i dobre drogi, a tym biedniejszym pozostaną nadal tylko dziury i wykroty.
– W całym powiecie sochaczewskim inwestowanie w drogi powinno być tam, gdzie jest to naprawdę niezbędne. Nie można zostawiać biedniejszych gmin samym sobie i niech sobie radzą, jak potrafią. Tu też mieszkają ludzie, a bez dobrych dróg trudno mówić o rozwoju gminy. A co się teraz dzieje z drogą na Karolków Szwarocki i Erminów? Czy tam coś będzie się dziać? – dopytywała radna Agnieszka Fidrych.
Mieszkańcy gminy zwracają też uwagę na stan drogi na Koszajec. Na niej od dawna niewiele się dzieje, a jej stan jest trudny do zaakceptowania dla mieszkańców, zwłaszcza, gdy są gorsze warunki atmosferyczne.
Jednak, jak zaznaczył Grzegorz Kropiak, wójt gminy Rybno, w gminie stale brakuje funduszy na remonty i modernizacje dróg, i to nawet tych najbardziej kluczowych. Gmina ma skromny budżet i wśród gmin powiatu sochaczewskiego najmniejsze możliwości inwestycyjne. Stąd jego zdaniem najlepiej jest zrobić jedną – dwie drogi w roku, ale solidnie, aby starczyły na długie lata, niż byle jak, „po łebkach” kilka dróg i wracać do ich łatania co kilka lat.
Czy ta argumentacja przekonuje mieszkańców? Zdaniem sołtysów z gminy Rybno, raczej nie ma innego wyboru, niż zaakceptować te pomysły. Może gdyby udało się przyciągnąć jakiegoś inwestora na swój teren, to wtedy sytuacja by się zmieniła. A tak inwestycje realizowane są znacznie wolniej niż chcieliby tego mieszkańcy gminy.

Tiry niszczą wszystko

Z prowadzonych remontów na gminnych drogach nie są zadowoleni mieszkańcy gminy Iłów. Tam, jak zauważył wójt Roman Kujawa, sezon zimowy solidnie zdewastował drogi. Na stan gminnych dróg ma również wpływ ciężki transport, przemieszczający się po terenie gminy. Nawierzchnia tutejszych dróg nie jest bowiem dostosowana do takich obciążeń. Ostatnio w gminie wiele emocji budzi droga na Ostrowiec.
– Remont na tej drodze jest prowadzony w skandaliczny sposób. Brak poboczy, rozgrzebane jest wszystko i nie wiadomo, kiedy będzie wykonane. Totalny bałagan. Tak nie remontuje się w XXI wieku. To pieniądze wyrzucone w błoto – alarmował jeden z sołtysów.
– W stronę Biedzisk jest tragiczna sytuacja, która wynika z przeciążenia drogi tirami. Nie jestem przeciwniczką ograniczeń transportowych, ale ciężkie samochody zarywają nam obrzeża asfaltów i dewastują drogi – stwierdziła radna Dorota Bernat.
Jej zdanie potwierdza Mieczysław Rybicki, sołtys z Gilówki Górnej. Zauważa, że właśnie we wspomnianym rejonie było tak, że nie można było przejechać i potrzebne było zasypanie dziur destruktem. Jednak ciężki transport sprawia, że dziury ponownie są wybijane. I tym samym drogi znowu trzeba naprawiać, a to błędne koło. Przy czym taki stan drogi powoduje, że wyrwy stają się niebezpieczne dla samochodów osobowych.
Problemem jest też most na Lasotce, który pomimo prac nadal jest w kiepskim stanie. Mieszkańcy liczą, że w końcu stanie się on bezpieczny dla transportu.
Zupełnie innym problemem są rowy melioracyjne przy drogach. Od dawna mieszkańcy gminy Iłów alarmowali, że ich stan pozostawia wiele do życzenia. Sytuacja w niektórych miejscach nieco się poprawiła. Najlepiej utrzymane są rowy od Giżyc do Janowa, jeszcze rok temu będące w skandalicznym stanie. Ich stan poprawił się dzięki temu, że trwa w tym miejscu modernizacja drogi. To jednak wyjątek na tle gminy Iłów.
– Jednak muszę zaznaczyć, że prawdziwy problemem dla nas są drogi powiatowe, które nadal są w opłakanym stanie. Jeśli nie będzie poprawy w tej sytuacji i pomocy z powiatu, to niewiele damy radę zrobić. Nie stać nas na całkowite obciążenia, dotacje trudno zdobyć. Powiat powinien bardziej włączyć się w inwestycje drogowe, gdyż sami bez wsparcia inwestycyjnego nie damy rady – zauważył radny Witold Modrzejewski.
Podobne problemy z inwestowaniem i utrzymaniem dróg mają gminy Młodzieszyn i Brochów. Nieznacznie lepsza sytuacja jest w gminach Teresin czy Nowa Sucha. Jednak one – poza drogami – mają transport kolejowy, co też ma przełożenie na obciążenia transportowe.

Bogumiła Nowak