Strona główna Rekreacja Noc Kupały na Bzurze

Noc Kupały na Bzurze

361
0
PODZIEL SIĘ

Noc Kupały, to słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku. Tej nocy nie mogło na wodzie zabraknąć członków Stowarzyszenia ,Kajakowcy Sochaczewa. Nocny spływ kajakowy wymaga pewnego doświadczenia i wprawy pływania kajakiem po – miejscami niełatwej – Bzurze. To co za dnia nie sprawia trudności nocą może okazać się bardzo niebezpieczne.

 Jako wodniackie stowarzyszenie naszym celem jest, oprócz przyjemności pływania kajakiem, bezpieczeństwo uczestników naszych spływów.

Tym razem na nocną eskapadę wybrały się rodziny naszych członków. Postanowiliśmy spływ rozpocząć w późnych godzinach wieczorowych, aby pierwszy trudniejszy odcinek rzeki pokonać o zmroku gdy widoczność przeszkód –  w postaci wystających kamieni -jest na tyle dobra, że można je w sposób ominąć bezpieczny, unikając przymusowej kąpieli w rzece.

Wyprawę podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszy odcinek trudniejszy Kozłów Biskupi – ujście rzeki Pisi do Bzury. Przerwa na mały odpoczynek i wspólne ognisko. Drugi odcinek od ujścia Pisi do toru motocrossowego w Sochaczewie, tam było  zakończenie spływu z puszczaniem wcześniej uplecionych wianków na wodzie.

Po zwodowaniu kajaków wszyscy w dobrych humorach rozpoczęliśmy przygodę z rzeką w nocy. Spływ przebiegał na początku przy pięknej pogodzie lecz będąc na wysokości Dachowej pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać rzęsisty deszcz, lecz to nie zniechęciło nikogo do dalszego pływania. Nie obyło się również bez przymusowej kąpieli w rzece. Jedna z załóg – wraz z kajakiem -utknęła na – nie bardzo widocznym, lekko wystającym nad powierzchnię wody – kamieniu i kajak po przechyleniu się na jedną z burt nabrał bardzo szybko wody. Śmiechu przy tym było co niemiara i po wylaniu wody z kajaka dalej spływ odbywał się bez większych przygód.

Uczestnicy spływu w deszczu przy ognisku

W miejscu zaplanowanej przerwy zostało rozpalone ognisko gdzie zmoczeni przymusową kąpielą mogli się z lekka ogrzać i osuszyć ubrania. Nad ogniskiem piekliśmy kiełbaski oraz chlebek który wszystkim zgłodniałym wodniakom wybornie smakował.

Dalszy nasz ,,rejs” Bzurą przebiegał bez większych niespodzianek. Przepływając przy plaży miejskiej byliśmy pozdrawiani przez osoby znajdujące się na pomoście przystani starym wodniackim pozdrowieniem: „Ahoj!” oraz ,,Brawo Wy!” i oklaskami, co trzeba przyznać było dla nas lekkim zaskoczeniem, ale za to bardzo przyjemnym. Po dopłynięciu do miejsca cumowania przy torze motocrossowym najmłodsi uczestnicy tego niecodziennego spływu wrzucili do wody tradycyjne wianki z kwiatów polnych. Za rok popłyniemy ponownie.

Mariusz Bajurski