Strona główna Powiat Sprzedawać czy też nie majątek gminy

Sprzedawać czy też nie majątek gminy

194
0
PODZIEL SIĘ
 Nie od dziś trwają w gminach spory na temat tego, czy powinny one pozbywać się swojego majątku w postaci nieruchomości, czy też nie. Wielu radnych i sołtysów uważa, że sprzedaż w sytuacjach problemów ze sfinansowaniem inwestycji jest jakimś ratunkiem na zdobycie funduszy, choć nie do końca najlepszym. Część radnych oponuje, że takie rozwiązania, jeśli nie są dobrze przemyślane, to w dalszej perspektywie przynoszą więcej strat niż zysków. Ich zdaniem sprzedaż gminnej własności powinna być ostatecznością.
Wydaje mi się, że niesłusznym jest pozbywanie się nieruchomości stanowiącej majątek gminy. Raz sprzedana nieruchomość już gminie  nie przyniesie zysków. Korzystniejsza moim zdaniem jest długoletnia dzierżawa. W tym przypadku gmina ma stały dopływ finansów w postaci opłat dzierżawnych i podatków – stwierdził Marcin Cieślak, radny na sesji rady gminy Iłów.
Jednocześnie zarzucił Romanowi Kujawie, wójtowi gminy Iłów, że część spraw dotyczących sprzedaży nieruchomości załatwiana jest pozaoficjalnie i mieszkańcy gminy o pewnych sprawach dowiadują się, gdy wszystko jest już ustalone i zaklepane.
Na przykład o sprzedaży nieruchomości po Handlowo-Przetwórczej Spółdzielni Ogrodniczej w Brzozowie Starym mieszkańcy dowiadywali się pokątnie. Widzieli, jak odbywały się te rozmowy i cała sprzedaż. Byli tym faktem wzburzeni oraz działaniami, jakie toczyły się wokół tej sprawy. Sprzedaż została przeprowadzona dość dawno, a to, co się wokół niej działo, było niejasne i dość zagmatwane. To przykład działań w naszej gminie, które są od lat. Mieszkańcy doskonale wiedzą, że część gminnych spraw toczy się u nas na wpół oficjalnie. Nie wszystkim mieszkańcom takie działania odpowiadają i oni mi to sygnalizują. Z drugiej strony uważam, iż nie należy sprzedawać zbyt wielu nieruchomości i wyzbywać się własnego majątku – dodaje radny Cieślak.
Niech gospodarzą mieszkańcy
 – To jest bardzo indywidualna sprawa, czy wyprzedawać majątek gminy, czy też nie.  Nie można jednoznacznie powiedzieć, że tak lub nie. Każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie. Są różne uwarunkowania i specyfika tej własności. Są to bardzo różne nieruchomości. W jednym przypadku lepiej, jak gmina ma je w swoich zasobach, a w innych lepiej oddać je w prywatne ręce, co może być z korzyścią dla wszystkich: zarówno gminy, jak i mieszkańców – stwierdza Maciej Mońka, wójt gminy Nowa Sucha.
Uważa też, że rozpatrując sprzedaż nieruchomości trzeba liczyć się z tym, aby dana nieruchomość jak najlepiej służyła mieszkańcom gminy. Wójt skłania się do tego, aby interesujące mieszkańców nieruchomości, jeśli to nie koliduje z gminnym interesem,  sprzedawać im jak najczęściej. Oczywiście po korzystnej dla gminy cenie, a nie za bezcen.
Staramy się sprzedawać nieruchomości na przetargu, bo to jest najlepsze z punktu widzenia interesu gminy. Jednak czasami bywa i tak, że nieruchomości nie udaje się sprzedać, mimo włożonego wysiłku w przygotowanie atrakcyjnej oferty. Po kilku nieudanych podejściach, kiedy przetarg nie dochodzi do skutku i nie znajdujemy nabywcy, a chcemy pozbyć się nieruchomości, zapada decyzja o trybie bezprzetargowym. Dodatkowo warto wspomnieć, że trafiają się czasem sytuacje, kiedy decydujemy się na tryb bezprzetargowy. Jest to na przykład wtedy, gdy z nieruchomości nie ma dostępu do drogi publicznej. To co mamy wtedy zrobić? Musimy taki dostęp uruchomić mieszkańcowi, bo ma tego prawo żądać – dodaje Maciej Mońka. W jego opinii decyzję, czy dana nieruchomość ma być pozostawiona w zasobach gminy, czy też sprzedana, podejmują zawsze mieszkańcy. Odbywa się to po zasięgnięciu ich opinii w drodze konsultacji lub na wniosek mieszkańca, który jest zainteresowany daną ziemią lub jakimś gminnym obiektem.
Dla gminy jest lepiej, gdy nieruchomościami gospodarzą sami mieszkańcy i płacą nam z tego podatki. My i tak mamy w swoim majątku sporo nieruchomości, takich jak drogi, pobocza dróg, obiekty użyteczności publicznej, szkoły, gmach urzędu, o stan których gmina musi dbać na bieżąco i co jest sporym obciążeniem budżetu. Nie wszystkie nieruchomości jednak można oddać mieszkańcom na własność. Nawet z tej prostej przyczyny, że nie wszystkimi są oni zainteresowani. Widać to po niezrealizowanych przetargach – stwierdza Maciej Mońka.
Zostawić na inne działania
Większość nieruchomości, jakie mamy w gminie to szkoły, drogi i obiekty publiczne. Są one przez gminę już zagospodarowane. W gminie nie mamy raczej wolnych przestrzeni. Ewentualnie te, co mamy, staramy się wydzierżawiać. Gmina nie powinna pozbywać się swoich nieruchomości. To stanowi jej majątek, który zawsze może być wykorzystany i przynieść nam realny  zysk – twierdzi Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew.
Jak widzi wykorzystanie gminnych nieruchomości, w tym ziemi i obiektów, takich jak budynki?
Jego zdaniem ziemia zawsze ma wartość i tylko wtedy można ją sprzedać, gdy jest jakiś chętny i to po korzystnej dla gminy cenie. Mirosław Orliński zauważa, że ostatnio  proponowany i bardzo aktywnie lansowany rządowy program Mieszkanie 500+ miałby szansę realizacji w oparciu o gminne mienie – głównie obiekty mieszkalne lub przystosowane do warunków mieszkaniowych. Byłby też bardzo pomocny dla rodzin o niewysokim statusie materialnym.
Takie osoby o niewielkich zarobkach, lub korzystające z wielu świadczeń pomocy społecznej, mogłyby skorzystać z mieszkań, które na własnym majątku gmina by wygospodarowała. Przy wsparciu rządowym i gminy oraz minimalnym wkładzie własnym, rodziny o słabej sytuacji materialnej mogłyby ustabilizować swą pozycję materialną. Dlatego twierdzę, że gmina nie powinna się wyzbywać takich nieruchomości, bo te akurat zawsze można wykorzystać w interesie mieszkańców – dodaje wójt.
Co prawda, jak zaznaczył, są gminy, które przygotowują strefy i obszary do inwestowania, a potem je oferują inwestorom, ale gmina Sochaczew tego nie robi. W gminach powiatu sochaczewskiego taki mechanizm jest raczej sporadycznie stosowany. Wyjątkiem jest gmina Teresin, która ma duże obszary inwestycyjne w Teresinie Gaju oraz gmina Nowa Sucha, która robi to, ale w dużo mniejszym stopniu. W większości, jak deklarują wójtowie, gmin raczej nie stać, aby pozbywać się swych nieruchomości w drodze sprzedaży.
Lepiej dzierżawić niż sprzedać
– Inne gminy nie sprzedają swoich nieruchomości po niekorzystnych cenach, a taką jest wystawienie działki na sprzedaż w trybie bezprzetargowym. Tak atrakcyjna nieruchomość, jaką oferuje urząd, powinna być sprzedana w pierwszej kolejności w drodze przetargu, jeśli już ma być zbyta. Uważam, że lepiej dać ją w dzierżawę i niech ktoś za nią płaci. Sprzedać nieruchomość można tylko raz, a dzierżawa to stały dopływ pieniędzy – stwierdza Mieczysław Rybicki, sołtys z Gilówki Górnej w gminie Iłów.
Taka działka, która ma 3400 metrów kwadratowych, to jest bardzo wartościowa działka i należałoby się zastanowić, czy wykrojenie z niej 1000 metrów kwadratowych nie jest błędem i zmniejszeniem jej wartości. Pan, który chce nabyć tę działkę, prowadzi działalność gospodarczą, jak wielu z nas w gminie. Jednak warto pomyśleć nad tym, czy to ma sens z gospodarczego punktu widzenia – wspierała sołtysa Dorota  Bernat, radna  gminy Iłów.
Roman Kujawa, wójt gminy Iłów, jednak gorąco oponuje, że sprzedaż bez przetargu jest chybionym pomysłem. Stwierdza, że kupiec, który ma dom weselny przy wspomnianej nieruchomości, wnioskował o zakup z prawem pierwokupu całości działki z przeznaczeniem terenu na wybudowanie parkingu, który jest mu bardzo potrzebny. Gmina jednak przychyliła się do tego, aby wystawić na sprzedaż jedynie 1000 metrów kwadratowych. Sprawa jest już praktycznie zaklepana i to irytuje część mieszkańców gminy.
To bardzo trudny i złożony problem, czy sprzedawać nieruchomości gminne. U nas tych nieruchomości jest sporo, ale staramy się, jeśli już zapadnie decyzja o sprzedaży, by było to na drodze przetargu. W większości jednak zgodnie z przepisami i ustawą wystawiamy nieruchomości do przetargu na dzierżawienie. Jeśli to nie jest konieczne, to staramy się niczego nie sprzedawać – mówi Monika Ciurzyńska, wójt gminy Kampinos.
Jej zdaniem pozbywanie się nieruchomości, głównie działek, w sytuacji gdy skończył się boom zakupowy, jest nierozsądne.
– Nie ma takiej potrzeby, aby teraz za bezcen rezygnować z nieruchomości. Niekorzystny trend może za kilka lat się odwrócić i wtedy warto mieć nieruchomości gruntowe i własne obiekty, za które w przyszłości będzie można uzyskać dużo lepszą cenę niż obecnie – dodaje Monika Ciurzyńska.
Bogumiła Nowak