Strona główna Edukacja Po pół wieku starań o boisko dla Trójki

Po pół wieku starań o boisko dla Trójki

288
0
PODZIEL SIĘ
To, o czym marzyły pokolenia uczniów Szkoły Podstawowej nr 3 i Gimnazjum nr 1, staje się faktem. Jeszcze w tym miesiącu powinniśmy poznać firmę, która na zlecenie Urzędu Miejskiego wybuduje – w ramach tegorocznej edycji Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego – kompleks sportowy, z którego będą mogli korzystać nie tylko uczniowie obydwu szkół, ale też mieszkańcy centrum miasta. Koszt inwestycji szacuje się na milion złotych.
O budowie boiska mówi się od połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Dokładnie od momentu budowy osiedla Ogrody. Wtedy istniejące boiska – położone po drugiej stronie ulicy Sawickiej – zostały zlikwidowane, a w ich miejsce Sochaczewska Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa zaczęła stawiać bloki mieszkalne.
Pole kapusty
Szkołom natomiast przekazano leżące odłogiem pole obok budynku sądu, gdzie od dziesiątków lat sadzano kapustę. Podjęto nawet prace zmierzające do powstania w tym miejscu normalnego boiska, a od strony sądu i osiedla mieszkaniowego wybudowano szutrową bieżnię. Do tego doszła skocznia w dal. Natomiast w zadoleniu, pomiędzy salą sportową Trójki a siedzibą hufca ZHP, wybudowano małe boisko do gry w piłkę ręczną i koszykówkę. I tylko ono, choć wymaga naprawy, przetrwało do naszych czasów. Powód dewastacji pozostałych obiektów sportowych był prozaiczny. Przy ich budowie popełniono błąd, który przesądził o ich losie.
Otóż przekazane szkołom pole było mocno nachylone i aby mogło na nim powstać boisko, należało je wyrównać. Zdecydowano się na wykopanie niecki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby przy okazji wybudowano również system odwadniający. Ale nikt o tym nie pomyślał i w czasie opadów trawiaste boisko przeistacza się w olbrzymie bajoro. Dodajmy, że zapomniano również o utwardzeniu jego podłoża, co z kolei sprawiło, że murawa zaczęła się w wielu miejscach zapadać. To wszystko spowodowało, że po kilku latach zaplecze sportowe przeistoczyło się w ruinę. Natomiast uczniowie obydwu szkół zajęcia wychowania fizycznego odbywali i odbywają na obiektach MKS Orkan.
 Puste obietnice
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego oraz na początku tego wieku władze miasta  – wiedząc, że boisko popada w coraz większą ruinę, zamiast podjąć działania naprawcze – wpadły na dość radykalny pomysł. Polegał on na sprzedaniu sporej części terenu prywatnemu inwestorowi. Wychodząc z założenia, że skoro lekcje wychowania fizycznego mogą się odbywać na Orkanie, to boisko można sprzedać. Na szczęście transakcja nie doszła do skutku. Przeciwko pomysłowi ówczesnych władz miasta zaprotestowali nie tylko nauczyciele obydwu szkół, ale przede wszystkim rodzice uczniów. Władze wycofały się z tego pomysłu, ale boiska nie zamierzały remontować.
Nadzieja na poprawę jego stanu pojawiła się w 2006 roku. Wtedy to, tuż przed wyborami samorządowymi, Rada Miejska przyjęła na wniosek ówczesnego burmistrza program rozwoju bazy sportowej Sochaczewa. Burmistrz, starający się o kolejną kadencję, obiecywał, że w ciągu 6 lat miasto zainwestuje dziesiątki milionów złotych w rozbudowę obiektów sportowych. Przyjęty dokument przewidywał m.in., że przy Gimnazjum nr 1 i Szkole Podstawowej nr 3 w 2007 roku zostanie wybudowane boisko do gier i zabaw, z którego będą mogli korzystać najmłodsi uczniowie. Natomiast od 1 września 2008 roku uczniowie starszych klas mieli korzystać z boiska o sztucznej nawierzchni do gry w piłkę nożną, boiska do piłki ręcznej o sztucznej nawierzchni wraz z boiskiem do siatkówki, boiska do koszykówki, kortu tenisowego z pełnym wyposażeniem, tartanowej bieżni, skoczni do skoku w dal i wzwyż, oraz boiska do piłki siatkowej plażowej. Obietnice były imponujące.
Ówczesny burmistrz co prawda wybory wygrał, ale obietnicy danej rodzicom uczniów i nauczycielom obydwu szkół, nie spełnił.
Współpraca popłaca
Nie chciałbym się wypowiadać na temat, dlaczego przez prawie pół wieku władze Sochaczewa nie znalazły środków na budowę kompleksu sportowego, który służyłby uczniom naszych szkół. Faktem jednak jest, że społeczności obydwu szkół od dziesiątków lat wspólnie zabiegały u władz miasta o jego powstanie. Dodam, że pierwsze plany tego, jak miałby on wyglądać, zostały sporządzone przez nauczycieli wychowania fizycznego Hipolita Osińskiego z Trójki i Michała Fabisiaka z Jedynki. Pomagał im w tym Jan Chłopecki – wspomina Krzysztof Werłaty, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. Jak mówi, realna szansa na budowę kompleksu pojawiła się wraz z przyjęciem przez Radę Miejską uchwały dotyczącej wprowadzenia Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Choć, jak dodaje, obecne władze miasta planowały budowę obiektów sportowych przy obydwu szkołach. Inwestycję wpisano do Wieloletniej Prognozy Finansowej Sochaczewa.
Jednak pierwsze podejście do SBO z wnioskiem o budowę kompleksu sportowego zakończyło się fiaskiem. Nie tylko ze względu na koszty, ale i zbyt małą liczbę głosów oddanych przez mieszkańców na tę inwestycję. I społeczności obydwu szkół musiały patrzeć, że boisko zamiast przy ich placówkach powstaje przy Zespole Szkół w Chodakowie.
Być może byłoby na odwrót, ale niektórzy rodzice uczniów Trójki i Jedynki potraktowali SBO jako kolejną obietnicę bez pokrycia ze strony władz miasta i nie poparli wniosku. Gdy okazało się, że burmistrz traktuje budżet obywatelski na poważnie, to na działanie było już jednak za późno.
Ruch burmistrza
Przełomem  w staraniach o budowę kompleksu sportowego okazał się ubiegły rok. Kiedy to obydwie szkoły po raz kolejny złożyły wniosek o realizację inwestycji w ramach SBO.  Zagłosowało na niego 1070 mieszkańców Sochaczewa, co dało mu trzecią pozycję. Większe poparcie uzyskał wśród mieszkańców tylko remont łazienek szkolnych w chodakowskim Zespole Szkół – 1392 głosy, i budowa parkingu przy tym samym Zespole Szkół – 1381głosów.
Ale znów pojawił się problem. Otóż koszt zwycięskich inwestycji przekraczał środki zarezerwowane na ten cel, a te określono na 1 150 000 zł. Tymczasem trzy inwestycje, które zwyciężyły w głosowaniu, kosztowały w sumie 1 260 000 złotych: remont łazienek w Zespole Szkół – 100 tysięcy złotych, budowa parkingu to wydatek 430 tysięcy złotych, a boisko przy Trójce to koszt około 830 tysięcy złotych. Jakby tego było mało, dwie zwycięskie propozycje to tak zwane projekty duże, na które w przyszłorocznym SBO zarezerwowano 830 tysięcy złotych, tyle co budowa boiska. A to oznacza, że burmistrz Piotr Osiecki przy sporządzaniu ostatecznej listy inwestycji musiałby zrezygnować z któregoś projektu. Tymczasem tak się nie stało. Nie chcąc rezygnować z jego budowy, burmistrz zdecydował się na proste i zaskakujące rozwiązanie.
Do realizacji zwycięskiego wniosku Piotr Osiecki wykorzystał zapisy Wieloletniej Prognozy Finansowej, że inwestycja ma być realizowana w latach 2017 – 2018, a jej koszty wyceniono na 1 200 000 zł. Przy czym nakłady w 2017 roku wyceniono na 400 tys. zł, a w 2018 r. na 800 tys. zł. Wystarczyło przesunąć 400 tys. zł z 2018 na 2017 rok – przy jednoczesnym odjęciu części środków zarezerwowanych na tę inwestycję w ramach SBO – a znalazły się fundusze nie tylko na budowę trzech zwycięskich projektów, ale także na dodatkowe inwestycje w ramach Budżetu Obywatelskiego.
Pełnia szczęścia
Decyzja burmistrza spowodowała, że uczniowie tych szkół oraz mieszkańcy centrum Sochaczewa będą mieli w końcu do swojej dyspozycji wielofunkcyjne boisko ze sztuczną nawierzchnią, o wymiarach 30 na 62 m. Zostaną na nim wyznaczone boiska do piłki nożnej, piłki ręcznej, piłki koszykowej i piłki siatkowej.
Wokół boiska zostanie wybudowana trzytorowa bieżnia z nawierzchnią poliuretanową. Jej integralną częścią będzie stumetrowa, prosta bieżna usytuowana tuż przy budynkach obydwu szkół. Na końcu „setki” zostanie wybudowana skocznia w dal. Kompleks, który zostanie oświetlony ośmioma latarniami, będzie posiadał zaplecze socjalne. Będzie ono mieściło się w mającym powstać budynku o powierzchni 60 metrów kwadratowych. Cały teren zostanie odwodniony i będzie obserwowany przez kamery monitoringu. Zmiany czekają także asfaltowe boisko,  które zostanie wyremontowane, ale nadal będzie miało bitumiczną nawierzchnię.
 – Gdyby do tego udało się jeszcze rozbudować istniejący plac zabaw dla najmłodszych uczniów, aby mogły z niego korzystać maluchy z obydwu szkół, to nasze szczęście nie miałoby granic. Przydałby się  również dodatkowy parking. Ale i tak jesteśmy szczęśliwi – stwierdza Krzysztof Werłaty.
Jerzy Szostak
Fot.: Jerzy Szostak