Strona główna Sochaczew miasto Dni Sochaczewa w rytmie disco

Dni Sochaczewa w rytmie disco

872
0
PODZIEL SIĘ

Niezwykle kolorowe i wesołe były tegoroczne Dni Sochaczewa. Każdy w ciągu weekendu, 9-11 czerwca, mógł znaleźć coś dla siebie. Jednak na widowni dominowała głównie dzieci i młodzież. Chociaż na koncerty i towarzyszące im imprezy przybyły całe rodziny.

Już od samego rana odbywały się na stadionie rozgrywki sportowe, a na Placu Kościuszki liczne atrakcje. Największą jednak publiczność zgromadziły występy na scenie przy stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Olimpijskiej.

W sobotę, tuż przed zaproszonymi gwiazdami występowały lokalne zespoły.

Dla Każdego coś miłego

Na scenie zaprezentował się Zespół Mundurowy Patria. Po nim Folklorek, a następnie formacja taneczna Smile Crew, grupa taneczna Abstrakt i Dream Team Zumba.

Po nich na estradę wkroczyła legenda polskiej piosenki – Andrzej Rybiński, którego gorąco oklaskiwała starsza publiczność, pamiętająca go z występów w zespole Andrzej i Eliza. Na koncercie w Sochaczewie przypomniał swoje stare szlagiery m.in. „Nie liczę godzin i lat”, „Czas relaksu”, „Pocieszanka”. Wykonał też najnowsze piosenki, czym zaskoczył publiczność, gdyż brzmiały one bardzo rockowo.

Potem sceną zawładnął sochaczewski zespół Tajm i tym razem rozruszał głównie młodszą publiczność, wykonując swoje popularne hity. Lider zespołu Jarek Siewierki wspomniał w trakcie występu, że grupa po długich przygotowaniach wydała właśnie swoją płytę z najnowszymi piosenkami.

Prawdziwe szaleństwo publiczności wywołał jednak zespół Poparzeni Kawą Trzy Publiczność przyjęła występ owacyjnie i artyści musieli bisować. Zwłaszcza podobały się utwory nawiązujące do współczesnych wydarzeń politycznych.

Na koniec pierwszego dnia odbył się koncert Mesajah czyli Manuela Rengifo Diaza, wrocławskiego wokalisty reggae, dancehallu i raggamuffinu. Energetyczne rytmy z elementami południowo-amerykańskimi przypadły głownie do gustu młodszej publiczności. Oczarowały też piękne chórzystki, które zachwycały nie tylko urodą, ale też pięknymi głosami.

Na finał odbyła się dyskoteka pod gwiazdami, która poprowadził DJ Zbyszek „Piasek” Piasecki. Młodzieży nie przeszkodził nawet lekki deszcz i przejmujące zimno.

Królowało disco polo

Ostatni dzień fetowania Dni Sochaczewa upłynął pod znakiem disco polo oraz brawurowego występu Marcina Dańca, który powitał publiczność programem ściśle przygotowanym na tę okazję.

Tradycyjnie jednak występy rozpoczęli najmłodsi mieszkańcy. Na początek zaprezentowały się przedszkolaki z Miejskiego Przedszkola nr 1 w tańcu z miotłami, a po nich Przedszkole nr 3 w repertuarze tanecznym. Z kolei Przedszkole nr 4 i 6 pokazało się w rytmach disco i dance. Na koniec na scenie tańczyły przedszkolaki z siódemki, prezentując „Słoneczny mix”.

Potem pojawili się uczniowie z prezentacjami tanecznymi uczniowie ze Szkołu Podstawowej nr 2 i Gimnazjum nr 1 w Sochaczewie. Pierwsi przygotowali tańce hiszpańskie i współczesne, a gimnazjaliści programy wokalno muzyczne.

Punktualnie o godzinie 17.00 na scenie pojawiły się trzy ekscytujące, głownie panów, kobiety z zespołu CamaSutra. Solistka zespołu Małgorzata Główka-Grabda wystąpiła z dwiema pięknymi tancerkami. W trakcie występu zeszła do publiczności rozdawać autografy i zrobić sobie z chętnymi pamiątkowe zdjęcia.

Tuż po niej wystąpiła formacja After Party. Szczególny szał wywołało wykonanie ich szlagieru „Ona lubi pomarańcze” i „Tylko ona jedyna”. Na scenie sochaczewianie zobaczyli wokalistę Patryka Pegzę oraz tancerzy Macieja Nowaka i Patryka Klepackiego, którzy urzekli tanecznymi akrobacjami ze staniem na głowie włącznie.

Jednak prawdziwy show kabaretowo-muzyczny dał Marcin Daniec, prezentując program życiowo-polityczny na temat polskiej komórkomanii. Skrytykował noszenie komórek zawsze i wszędzie. Dzwonki i melodie na czekanie wśród polityków i szarych obywateli. Nie zabrakło też hitowego „Marcinka”, który w monologu „Skąd się biorą dzieci” rozbawił publikę do łez. Skomentował też, jak to określił podlizując się, miejscowe władze i mieszkańców – „sochaczewiuńciów”.

W finale wystąpił zespół Power Play z repertuarem disco polo i dance. Szczególnie przypadł publice utwór „Co ma być to będzie”. Na widowni dominowali głównie nastolatkowie, którzy w rytm disco polo ruszyli w pląsy.

Tegoroczne Dni Sochaczewa były wyjątkowo spokojne. Ratownicy medyczni interweniowali tylko parę razy – do omdleń, ukąszenia przez osę i kilku pijanych, którzy przysnęli na łączce.

Bogumiła Nowak

Niezwykle kolorowe i wesołe były tegoroczne Dni Sochaczewa. Każdy w ciągu weekendu, 9-11 czerwca, mógł znaleźć coś dla siebie. Jednak na widowni dominowała głównie dzieci i młodzież. Chociaż na koncerty i towarzyszące im imprezy przybyły całe rodziny.

Już od samego rana odbywały się na stadionie rozgrywki sportowe, a na Placu Kościuszki liczne atrakcje. Największą jednak publiczność zgromadziły występy na scenie przy stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Olimpijskiej.

W sobotę, tuż przed zaproszonymi gwiazdami występowały lokalne zespoły.

Dla Każdego coś miłego

Na scenie zaprezentował się Zespół Mundurowy Patria. Po nim Folklorek, a następnie formacja taneczna Smile Crew, grupa taneczna Abstrakt i Dream Team Zumba.

Po nich na estradę wkroczyła legenda polskiej piosenki – Andrzej Rybiński, którego gorąco oklaskiwała starsza publiczność, pamiętająca go z występów w zespole Andrzej i Eliza. Na koncercie w Sochaczewie przypomniał swoje stare szlagiery m.in. „Nie liczę godzin i lat”, „Czas relaksu”, „Pocieszanka”. Wykonał też najnowsze piosenki, czym zaskoczył publiczność, gdyż brzmiały one bardzo rockowo.

Potem sceną zawładnął sochaczewski zespół Tajm i tym razem rozruszał głównie młodszą publiczność, wykonując swoje popularne hity. Lider zespołu Jarek Siewierki wspomniał w trakcie występu, że grupa po długich przygotowaniach wydała właśnie swoją płytę z najnowszymi piosenkami.

Prawdziwe szaleństwo publiczności wywołał jednak zespół Poparzeni Kawą Trzy Publiczność przyjęła występ owacyjnie i artyści musieli bisować. Zwłaszcza podobały się utwory nawiązujące do współczesnych wydarzeń politycznych.

Na koniec pierwszego dnia odbył się koncert Mesajah czyli Manuela Rengifo Diaza, wrocławskiego wokalisty reggae, dancehallu i raggamuffinu. Energetyczne rytmy z elementami południowo-amerykańskimi przypadły głownie do gustu młodszej publiczności. Oczarowały też piękne chórzystki, które zachwycały nie tylko urodą, ale też pięknymi głosami.

Na finał odbyła się dyskoteka pod gwiazdami, która poprowadził DJ Zbyszek „Piasek” Piasecki. Młodzieży nie przeszkodził nawet lekki deszcz i przejmujące zimno.

Królowało disco polo

Ostatni dzień fetowania Dni Sochaczewa upłynął pod znakiem disco polo oraz brawurowego występu Marcina Dańca, który powitał publiczność programem ściśle przygotowanym na tę okazję.

Tradycyjnie jednak występy rozpoczęli najmłodsi mieszkańcy. Na początek zaprezentowały się przedszkolaki z Miejskiego Przedszkola nr 1 w tańcu z miotłami, a po nich Przedszkole nr 3 w repertuarze tanecznym. Z kolei Przedszkole nr 4 i 6 pokazało się w rytmach disco i dance. Na koniec na scenie tańczyły przedszkolaki z siódemki, prezentując „Słoneczny mix”.

Potem pojawili się uczniowie z prezentacjami tanecznymi uczniowie ze Szkołu Podstawowej nr 2 i Gimnazjum nr 1 w Sochaczewie. Pierwsi przygotowali tańce hiszpańskie i współczesne, a gimnazjaliści programy wokalno muzyczne.

Punktualnie o godzinie 17.00 na scenie pojawiły się trzy ekscytujące, głownie panów, kobiety z zespołu CamaSutra. Solistka zespołu Małgorzata Główka-Grabda wystąpiła z dwiema pięknymi tancerkami. W trakcie występu zeszła do publiczności rozdawać autografy i zrobić sobie z chętnymi pamiątkowe zdjęcia.

Tuż po niej wystąpiła formacja After Party. Szczególny szał wywołało wykonanie ich szlagieru „Ona lubi pomarańcze” i „Tylko ona jedyna”. Na scenie sochaczewianie zobaczyli wokalistę Patryka Pegzę oraz tancerzy Macieja Nowaka i Patryka Klepackiego, którzy urzekli tanecznymi akrobacjami ze staniem na głowie włącznie.

Jednak prawdziwy show kabaretowo-muzyczny dał Marcin Daniec, prezentując program życiowo-polityczny na temat polskiej komórkomanii. Skrytykował noszenie komórek zawsze i wszędzie. Dzwonki i melodie na czekanie wśród polityków i szarych obywateli. Nie zabrakło też hitowego „Marcinka”, który w monologu „Skąd się biorą dzieci” rozbawił publikę do łez. Skomentował też, jak to określił podlizując się, miejscowe władze i mieszkańców – „sochaczewiuńciów”.

W finale wystąpił zespół Power Play z repertuarem disco polo i dance. Szczególnie przypadł publice utwór „Co ma być to będzie”. Na widowni dominowali głównie nastolatkowie, którzy w rytm disco polo ruszyli w pląsy.

Tegoroczne Dni Sochaczewa były wyjątkowo spokojne. Ratownicy medyczni interweniowali tylko parę razy – do omdleń, ukąszenia przez osę i kilku pijanych, którzy przysnęli na łączce.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak