Strona główna Sochaczew miasto Festyn z damami i rycerzami

Festyn z damami i rycerzami

201
0
PODZIEL SIĘ

Takiego festynu dawno już nie było. Organizatorem rodzinnej imprezy był Caritas Diecezji Łowickiej w Sochaczewie. Tegoroczny Festyn Rodzinny odbył się w sobotę, 3 czerwca, pod hasłem „Jestem rycerzem Chrystusa”.

Już od wejścia witały przybyłych namioty ze sprzętem rycerskim oraz licznymi atrakcjami w średniowiecznym duchu. Na scenie odbywały się harce rycerskie dam i ich rycerzy. A także występy młodych artystów.

Maluchom jednak najbardziej podobały się rycerskie zbroje i szyszaki. Zwłaszcza hełm – nazwany „psi pysk” – budził niekłamany podziw. W dziale uzbrojenia rekonstruktor barwnie opowiadał, jak w dawnych czasach walczono na miecze, jak zdobiono uzbrojenie i jak je zakładano.

Średniowieczne tortury

Ciekawostką było średniowieczne narzędzie tortur, rodzaj metalowych dybów, w które zakuwano jeńców lub nieposłusznych. Przy tej okazji straszono zastosowaniem tegoż narzędzia najmłodszych rozrabiaków. Kilka razy zaprezentowano też wystrzały z muszkietu.

To bardzo trudna sztuka, wymagająca sporego przygotowania i umiejętności. Lont musiał być uformowany w idealny stożek i odpowiednio ustawiony. Wypalić z muszkietu wcale nie było łatwo – mówił jeden z rekonstruktorów.

I istotnie publiczność przekonała się, że kilka razy proch spalił się na panewce bez wystrzału.

Ogromną atrakcją był namiot, gdzie chętne dzieciaki pisały prawdziwym gęsim piórem. Na koniec do kartki przykładana była specjalna pieczęć z prawdziwego laku.

Tworzymy naszą ekipę z Grodziska Mazowieckiego z kilku grup rekonstruktorów. Takie spotkania z dziećmi bardzo lubimy – wspomniała nauczycielka gęsiego pisania.

W kolejnym namiocie było malowanie glinianych naczyń oraz klejenie błyszczących dekoracji. Tutaj też chętni mogli kolorować herb Sochaczewa, który przyklejony do tektury za chwilę stawał się rycerską tarczą. Obok wielka „szatnia”, a w niej stroje dla dam i rycerzy. Potem biegiem dzieciaki udawały się na scenę, gdzie odbywała się nauka tańców dworskich.

Kajaki i rycerskie jadło

Ci zaś, którzy nie chcieli pląsać, mogli pójść na mini przystań nad Bzurę i próbować swych sił na kajakach.

Było fajnie, ale się bałam – stwierdziła po wiosłowaniu kajakiem pięcioletnia Ola.

Każdy uczestnik otrzymywał specjalny dyplom ukończenia pływania kajakiem.

Najmłodsi hasali na placu zabaw, gdzie szczególnym powodzeniem cieszyło się czołganie w tunelach i układanie z klocków zamkowych konstrukcji. Przyciągnęły również „ogrody zamkowe”. Tam zaś losowanie kwiatów i mini sprzętu ogrodniczego dla najmłodszych.

Głodni mieli do wyboru – coś na słodko lub pikantnie. Furorę robiła „Oberża pod Śpiącym Rycerzem” z wędzonym udźcem świńskim i pętami wiszącej kiełbasy. Słodki bufet czekał natomiast w „Kawiarni Rycerskiej” – lody i domowe specjały.

Cieszę się, że udało mi się przygotować taki festyn rycerski dla najmłodszych. Już teraz widzę, że pomysł był strzałem w dziesiątkę, bo przyszło bardzo wiele maluchów z rodzicami – podsumowała siostra Ewa z Caritasu, główna organizatorka rodzinnego festynu.

Bogumiła Nowak

fot. Bogumiła Nowak