Strona główna Samorząd Lubię pokonywać najtrudniejsze przeszkody

Lubię pokonywać najtrudniejsze przeszkody

314
0
PODZIEL SIĘ
Z Moniką Wideńską, kierownikiem Centrum Medyczno-Rehabilitacyjnego w Brochowie oraz wiceprzewodniczącą Rady Powiatu Sochaczewskiego, rozmawia Bogumiła Nowak
 Centrum Medyczno-Rehabilitacyjne ma w tym roku wprowadzić się do nowej siedziby. Czy pomysł prowadzenia i kierowania gminną placówką służby zdrowia to duże wyzwanie?
Z tego, co wiem budynek, w którym będzie mieściło się nasze Centrum Medyczno-Rehabilitacyjne ma zostać oddany do użytkowania pod koniec tego roku. Uważam, że gminna placówka służby zdrowia może działać dobrze, a niekiedy zdecydowanie lepiej od niejednej przychodni prowadzonej przez prywatnych właścicieli. W obecnych czasach nie jest łatwo kierować gminną placówką medyczną, ale jednocześnie sprostanie wszystkim zadaniom daje satysfakcję.
Co jest największą barierą i problemem w pracy, w takiej placówce medycznej na wsi? A co plusem lecznictwa w małej społeczności?
Mówiąc o barierach i problemach w służbie zdrowia, należy wspomnieć o tym, że są zbyt małe nakłady finansowe i zdecydowanie niewystarczające kontrakty z Narodowego Funduszu Zdrowia. Istotne jest także to, że są stale zmieniające się przepisy, rozporządzenia i zarządzenia, a to ogromne wyzwanie dla osób zarządzających placówkami medycznymi. Trzeba również zaznaczyć, że problemem jest także niewystarczająca i stale malejąca liczba osób pracujących w zawodach medycznych. Mówimy tu o lekarzach i pielęgniarkach. Co do plusów, to należy podkreślić, że placówka położona na terenie naszej gminy to w pewnym sensie wyrównanie szans dostępności do opieki medycznej, do lekarzy specjalistów czy lekarzy rodzinnych dla naszej małej społeczności. Pacjenci nie muszą tym samym czekać w długich kolejkach do lekarza i na zabiegi rehabilitacyjne. To bardzo ważne, aby to lekarz był dla pacjenta, a nie na odwrót.
Czy łatwo przyszło Pani pokonać te wyzwania, jakie stawia przed Panią funkcja kierownika Centrum?
Ja bardzo lubię poważne wyzwania. Zawsze staram się, aby były one realizowane przeze mnie z należytą starannością. Robię to, co naprawdę lubię i mogę powiedzieć, że im większa przeszkoda na mej drodze, tym większa satysfakcja z jej pokonania. To mnie mobilizuje do pracy. Nie boję się żadnych wyzwań, a nawet je lubię.
Zdecydowała się Pani poprowadzić tę placówkę? Z czym przyszło się Pani zmierzyć, i na ile udało się Pani zrealizować wyznaczone cele?
Propozycja objęcia stanowiska kierownika Centrum wyszła ze strony Piotra Szymańskiego, wójta gminy Brochów. Decyzję tę podjęłam szybko, jednak zanim to stanowisko objęłam, musiałam komisji udzielić szereg odpowiedzi na temat, jak chcę pokierować placówką i jaką mam jej wizję. Zadowoliły ją moje propozycje i powierzono mi funkcję kierownika.
Cele, które sobie wyznaczyłam, nie są tak od razu do zrealizowania. To długotrwałe działanie, realizowane na bieżąco. Kiedy jakiś pomysł się zrealizuje, pojawia się kolejny, nowy. Nie można spocząć na laurach i trzeba cały czas wyznaczać sobie kolejne punkty do realizacji i nie poprzestać na tym, czego się już dokonało. Moim celem nadrzędnym jest stałe dbanie o to, aby Centrum było miejscem przyjaznym dla ludzi, i aby była realizowana w nim wytyczona polityka zdrowotna.
W momencie, gdy objęłam placówkę, część pracowników zrezygnowała z pracy, gdyż miała inne pomysły na pracę. Ci jednak, którzy pozostali, są wspaniałą i oddaną ekipą. Najważniejsze, że pacjenci chwalą ich na każdym kroku. Od momentu, kiedy zostałam kierownikiem Centrum Medyczno-Rehabilitacyjnego w Brochowie, przybyło tej placówce nowych pacjentów. To aż 328 osób, które zdecydowały się korzystać z naszych świadczeń medycznych i rehabilitacyjnych. Tylko w marcu tego roku wykonaliśmy 1180 zabiegów, a w kwietniu to nawet 1450. To chyba świadczy o tym, że placówka spełnia rzetelnie swe zadania. O naszej renomie chyba też świadczy i to, że jako jedyni – poza Szpitalem Powiatowym – mamy Certyfikat Jakości ISO. Otrzymany w grudniu ubiegłego roku.
Jednocześnie zachowując wysokie standardy jakości, staram się od początku prowadzić oszczędną gospodarkę, by jak najwięcej mogli skorzystać pacjenci. Staram się też o nowe kontrakty. Wystąpiłam m.in. o kontrakt stomatologa dla dzieci. Złożyliśmy też wniosek o refinansowanie projektu e-zdrowie na dotacje z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Mam nadzieję, że uda nam się uzyskać z niego pieniądze.
Realizacja tych ambitnych zamierzeń jest możliwa, jak wspomniała Pani, dzięki zgranemu zespołowi pracowników, którzy cieszą się ogromnym zaufaniem pacjentów.
Bez tej ekipy rzeczywiście nie osiągnęlibyśmy tak wielu sukcesów. Ale to są ludzie pracujący z ogromnym zaangażowaniem i poświęceniem. To oni wypracowują renomę naszego Centrum i im przede wszystkim chcę podziękować za oddanie i pracę. Doktor Mirosław Gers, to uznany lekarz specjalista na naszym terenie. Pacjenci bardzo go chwalą za serce i oddanie, z jakim pomaga chorym. Nie sposób jednak nie wspomnieć o reszcie wspaniałej ekipy, jaką przyszło mi kierować. Lekarze rodzinni  – dr Justyna Dąbrowska, dr Agnieszka Nowacka Gers, dr Łukasz Florczak. Dwójka pediatrów – dr Ewelina Podgórska i dr Marta Głoska z całym oddaniem pracują w okresie największych problemów zdrowotnych z dziećmi, szczególnie zimą. Mamy też w swej ekipie specjalistów, co bardzo cieszy pacjentów, bo nie muszą do nich jeździć do Sochaczewa. Jest też dr Teresa Wierzbicka, lekarz ginekolog, dr Katarzyna Chiwowska, specjalista neurolog, dr Wiktor Gajch, specjalista pulmonolog oraz dr Aleksandra Skrzywanek, lekarz stomatolog. W marcu do tej załogi dołączył Kamil Cieślak, specjalista rehabilitacji. Mam nadzieję, że kiedy ruszy w grudniu Centrum w nowej siedzibie, to uda mi się zdobyć kontrakty dla nowych specjalistów. To cel, który cały czas ewoluuje i który pragnę stale rozwijać.
Czy świadomie zdecydowała Pani o wyborze zawodu? Co jest kuszącego w Pani zawodzie?
Świadomy wybór zawodu? Kiedy kończyłam szkołę podstawową, a wtedy były to szkoły ośmioklasowe, trudno było mówić o „świadomym wyborze” swego zawodu. Z wykształcenia jestem pielęgniarką i mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że bardzo lubię ten zawód. Praca z ludźmi, niesienie im ulgi w cierpieniu, a także pomoc osobom potrzebującym jest dla mnie priorytetem w mym zawodzie. Do dziś pamiętam słowa hymnu pielęgniarskiego, którego nauczyłam się w szkole medycznej: „W świat niesiemy swe serca gorące, najpiękniejsze głosimy idee, aby ludziom dać pokój i słońce, by cierpiącym przywrócić nadzieję…”.
Drugim zawodem, który wybrałam już z pełną świadomością, jest zawód psychologa. Poniekąd można powiedzieć, że ukończone przeze mnie studia psychologiczne są uzupełnieniem zawodu pielęgniarki. Pozwala mi to w nieco inny sposób spojrzeć na osoby chore, cierpiące, potrzebujące wsparcia czy pomocy.
Co uważa Pani za swój największy sukces, z czego nie udało się Pani zrealizować jeszcze, a ma Pani to zamiar zrobić?
Moim największym sukcesem jest moja rodzina – mąż, syn, synowa i wnuczęta, a także to, że mam wspaniałych przyjaciół. Pyta Pani, czego mi nie udało się zrealizować? Trudne pytanie, bo tak naprawdę wyzwań do realizowania stale przybywa i jak się chce coś osiągnąć, to nie można spocząć na laurach. Trzeba stale te wyzwania podejmować, trzeba się motywować do działania i po prostu działać. Nie można niczego odkładać na później.
 Swą pracę w Centrum łączy Pani z zawodową specjalnością i działalnością radnej powiatu. Jak udaje się to robić? Czy nie odbywa się to kosztem odpoczynku i życia rodzinnego?
Zarówno praca zawodowa, jak i moja praca w samorządzie wymagają dużego zaangażowania, uwagi  i poświęcenia. Bardzo staram się o zachowanie równowagi pomiędzy pracą a życiem rodzinnym, chociaż przyznać muszę, że czasami jest to naprawdę trudne. Wtedy rzeczywiście działania, które podejmuję są podejmowane kosztem mojego odpoczynku, czy rodziny. Ale dzięki wyrozumiałości rodziny jestem w stanie to pogodzić. Rodzina bardzo mnie wspiera w tym, co robię i zawsze mogę na nią liczyć.
 Co uważa Pani za najważniejsze w pracy radnego? Jakie postawiła sobie Pani cele jako radna? Co zrealizowała pani w tej części swojej aktywności ?
Radny jest przedstawicielem władzy lokalnej. Sprawując mandat radnego, ważne jest godne reprezentowanie swoich wyborców, dbanie o ich interesy oraz zwracanie uwagi na ich potrzeby. Uważam, że bardzo ważne w tej pracy jest kierowanie się dobrem wspólnym, utrzymywanie stałej więzi z mieszkańcami, uczestniczenie w pracach rady oraz jej komisjach. Należy podkreślić, że osoba, która obejmuje mandat radnego, ma obowiązek przestrzegać prawa oraz godnie, rzetelnie i uczciwie wykonywać powierzone jej obowiązki. W ten właśnie sposób  staram się pracować, sprawując mandat radnego, jednocześnie realizując program, jaki prezentowałam w kampanii wyborczej. Myślę, że ja spełniam te zadania. Najlepiej jednak moją pracę mogą ocenić mieszkańcy powiatu sochaczewskiego i gminy, którą reprezentuję w radzie powiatu.
 Pani pozazawodowe pasje, zainteresowanie. Czy i jak udaje się Pani spędzać wolny czas?
Bardzo angażuję się w pracę zawodową i pracę radnej, dlatego też na swoje pasje i zainteresowania mam bardzo mało czasu. W czasach, kiedy chodziłam do szkoły średniej, na hali gimnastycznej odbywały się koncerty muzyczne wykonywane przez filharmoników warszawskich. Już wtedy bardzo lubiłam słuchać muzyki klasycznej i zostało mi to do dziś. Ponieważ moja praca polega między innymi na kontaktach z ludźmi, to często po takim przepracowanym, ciężkim dniu lubię odpoczywać w zaciszu domowego ogródka. Wtedy też słucham sobie z wielką przyjemnością.
 W dojrzałym wieku, jako dorośli nie mówimy o marzeniach, ale o celach. Czy ma Pani jakiś plan, który można by nazwać dążeniem do celu lub marzeniami? Czy Pani sobie taką drogę wyznaczyła?
Każdy człowiek, niezależnie od wieku, ma swoje marzenia, czy też plany na przyszłość lub wyznaczone cele. Bez tego nasze życie byłoby trochę monotonne. Ja również takie cele  w życiu sobie wytyczam. Jednak w tym momencie nie chciałabym ich jeszcze zdradzać. Lepiej niech pozostaną sekretem dla innych, bo to tylko moje marzenia, których nie chcę ujawniać. Chcę, aby pozostały tylko moje.
Czy ma Pani receptę na szczęście i pogodę ducha? Od Pani zawsze promieniuje ciepło, optymizm i radość życia. Jak to się osiąga?
Pyta mnie Pani o receptę na szczęście i pogodę ducha? Mogę tu tylko jedno powiedzieć, że nie można takiej recepty nikomu przepisać. Po prostu trzeba być sobą i działać w zgodzie z własnym sumieniem. To ma się w sobie. Jednak trzeba się umieć sobą dzielić z innymi, bo to dzielenie się i pasja życia daje radość. I młodość ducha. Wszystkim tego życzę.
Dziękuje Pani za rozmowę i życzę spełnienia swych pragnień i życiowych celów