PODZIEL SIĘ
Praca dziennikarzy nie jest łatwa i bezpieczna. Zdarzają się groźby i ataki na reporterów. Do tego jesteśmy przyzwyczajeni, i dajemy sobie radę z takimi przypadkami. Po raz pierwszy jednak nasza dziennikarka stała się ofiarą molestowania seksualnego, i to ze strony lekarza. Doszło do tego w czasie zbierania materiałów prasowych w jednej z przychodni w Wyszogrodzie. Medyk poczynał sobie bardzo bezceremonialnie.
23 maja nasza reporterka udała się do Wyszogrodu w celu zebrania materiałów prasowych. Odwiedziła między inni ośrodek zdrowia, gdzie rozmawiała z dentystą Jackiem K.  Widzieli się po raz pierwszy w życiu. Stomatolog jednak bardzo szybko zaproponował wspólny wyjazd na imprezę do klubu nocnego w Płocku. Nie spotkało się to jednak z zainteresowaniem reporterki.
 Klęczał i całował
  – Wiedział dokładnie, kim jestem, i że przyszłam służbowo. Szybko jednak przeszedł do uwodzenia mnie. Był mocno pobudzony, zachowywał się dwuznacznie. W trakcie rozmowy rzucał prymitywne teksty, typowe dla prostackich podrywaczy: „bardzo bolało, jak spadłaś z nieba” – relacjonuje nasza dziennikarka Klękał przede mną, przytulał twarz do moich dłoni i próbował je całować. Zachowywał się zupełnie niestosownie. Wstałam i chciałam wyjść. To go jeszcze bardziej pobudziło. Wtedy złapał mnie za ręce, zaczął obejmować, próbował ze mną tańczyć i na siłę mnie pocałował. Odepchnęłam go i uciekłam z tego miejsca, i od tego człowieka.
Po około 5 minutach zadzwonił: – Nie wiem, co się stało,  ale  coś mnie opętało na twój widok. Jeszcze teraz cały drżę.
Naszym zdaniem zachowanie stomatologa wypełnia znamiona przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, a także było naruszeniem nietykalności cielesnej. Sposób, w jaki zachowywał się ten mężczyzna, wskazywał, że czuje się on bardzo pewnym siebie i bezkarnym.  Zadaliśmy sobie pytanie, jak zachowuje się ten lekarz wobec innych pacjentek, skoro od drzwi atakuje dziennikarkę?  Jego zachowanie wskazywało, że prawdopodobnie nie był to jego pierwszy taki wybryk seksualny.
Czy ofiar jest więcej?
 Kilkudniowe śledztwo dziennikarskie w tej sprawie naprowadziło nas na inne domniemane ofiary podobnych incydentów, których relacje obecnie weryfikujemy.  Zwracamy się także do innych pacjentek tego lekarza (przyjmuje też w Sochaczewie) o przekazywanie nam informacji o ewentualnych przypadkach molestowania.
Zwróciliśmy się także do dyrekcji ośrodka zdrowia w Wyszogrodzie o podjęcie odpowiednich czynności względem swojego pracownika.
Chcieliśmy także usłyszeć, co do powiedzenia ma sam zainteresowany. Początkowo usiłował wszystkiemu zaprzeczać, gdy usłyszał, że mamy nagrany filmik z jego zachowaniem oraz rozmowy telefoniczne, wówczas zmienił zdanie: – Ja po prostu chciałem być miły i tak to po prostu okazuję.
– Nie odróżnia pan bycia miłym od molestowania seksualnego? – zapytałem.
– Proszę pana, ja przyjadę do redakcji, ja to panu wyjaśnię. Jeżeli pan o tym napisze, to moja żona tego nie wytrzyma. Ja rozumiem, że jest nagonka na lekarzy, mnie może pan pociągnąć na dno, ale proszę pomyśleć o moim małym dziecku i o mojej żonie – tłumaczył.
– Dlaczego nie myślał pan o żonie i dziecku wcześniej, gdy molestował pan naszą dziennikarkę.
– Proszę pana mnie po tym wyrzucą z pracy, a ja nic innego nie potrafię robić – przyznał na koniec rozmowy.
Myślę, że ten artykuł i tak będzie dla niego najmniejszym wymiarem kary, rozważamy bowiem złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Do sprawy wrócimy.
Janusz Szostak