Strona główna Wyszogród Koszmar z nadwiślańskiej ulicy

Koszmar z nadwiślańskiej ulicy

279
0
PODZIEL SIĘ
Jest w Wyszogrodzie droga, która jej mieszkańcom spędza sen z powiek, a z portfeli wyciąga niemałe kwoty na naprawy notorycznie psujących się aut. Unikalność ulicy nie kończy się na wyboistym ukształtowaniu. Posiada trzy nazwy, od strony Wisły – Rybaki od strony pól Niepodległości, a od połowy to ulica Czerwińska.
Do redakcji z prośbą o interwencję zgłosił się rozgoryczony mieszkaniec Michał Przerwa: – Mam już dosyć ciągłych napraw samochodu, błota w deszczowe dni, w którym grzęźnie moja rodzina, i kurzu ciągnącego się 50 metrów w głąb zabudowań. Problem nie jest jednak świeży, męczymy się z nim już od 3 pokoleń, przez 50 lat. Pomocy szukaliśmy w urzędzie miasta. Z ostatnich zapewnień wynikało, że drogę chociaż wyrównają. Został ogłoszony przetarg, wygrała firma, wszystko miało zająć tydzień. Minął miesiąc i nic się nie dzieje – wyjaśnia.
 Geneza problemu
 Początki rozmów były bardzo burzliwe dla zainteresowanych i dochodziło nawet do rękoczynów. Droga jest wąska i wymaga poszerzenia, jednak aby gmina mogła zacząć działać, potrzeba dobrej woli właścicieli działek, której brak.
Gminy nie stać na wykupienie ziemi potrzebnej na poszerzenie drogi. Dlatego w grę wchodzi wyłącznie użyczenie. To już ściska za serce, bo przecież nikt nie lubi dzielić się, nawet w stanie wyższej konieczności, który wyraźnie tu zachodzi.
Kilkunastu właścicieli działek mieszka poza Wyszogrodem: w Warszawie, Żyrardowie czy Sochaczewie, więc problem nie dotyka ich bezpośrednio każdego dnia, a jedynie w okresie letnim. Ludzie przejeżdżą tu spędzać wolny czas. Okolica cieszy oko.
 Bez nadziei
 Pan Michał nie jest odosobniony w swoim niezadowoleniu.
– Gmina nie ma na utwardzenie, co zrobią nową drogę, to jest gorzej. Teraz jak jest ciepło, to nawet z domu nie wyjdę, bo mam chore płuca, a tu taki kurz, że nie ma czym oddychać. Druga sprawa, że sąsiedzi polem się nie podzielą, nawet gdyby pieniądze były, to gmina tego nie przeskoczy. Taka to dola – relacjonuje jedna z mieszkanek.
Mieszkańcy nie wierzą już w zapewnienia władz miasta i na pytania dotyczące utwardzania nawierzchni reagują ironicznym śmiechem. Okres letni wiąże się z tumanami kurzu, zimowy z brakiem przejazdu – ponieważ nie dojeżdża tam odśnieżarka, a wiosna i jesień to czas „błotnych kąpieli”.
Problem nie jest wyolbrzymiony. Kilka lat wcześniej do jednego z mieszkańców, który dostał zapaści, została wezwana karetka, niestety nie dojechała. Ekipa ratunkowa sama znalazła się w opałach. Choremu jednak udzielono pomocy, co pozwoliło uniknąć tragedii. Ambulans zapadł się w błocie, a zawieszenie wyrwano, wyciągając pojazd z ziemi.
Był to impuls do poprawienia drogi. Niestety kruszywo, jakiego użyto do zasypania dziur, według mieszkańców strasznie się kurzy.
Związane ręce
 Gmina stara się sytuację rozwiązać. – 29 marca tego roku przekazaliśmy 52 właścicielom wnioski o użyczenie części działki w celu poszerzenia drogi. Do tej pory podpisu nie złożyło 15 osób. Ponowiliśmy więc próbę i wysłaliśmy umowy, obecnie czekamy na odzew. Jeśli zgody nie będzie, jedyne rozwiązanie stanowi specustawa drogowa. Osoby, które nie wyrażą zgody na oddanie części działki, mogą starać się o odszkodowania, których wysokość określi powołany w tym celu rzeczoznawca. Decyzję o ich udzieleniu podejmie starostwo – powiedział Artur Kaźmierczak z Urzędu Miasta i Gminy w Wyszogrodzie.
Wspomnieć trzeba, że w czasie zbierania materiałów do tego artykułu nawierzchnia została wyrównana. Wcześniej, jak zapewniają w Urzędzie Miasta i Gminy, nie było to możliwe ze względu na warunki pogodowe. Ze strony gminy wszystkie należne czynności zostały podjęte. Problemem jest niestety konflikt między mieszkańcami, który ciągnie się już pół wieku, to jednak wciąż nie zmierza ku wspólnemu dobru.
Joanna Smacka
Fot. Joanna Smacka

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAkrobatą jest łatwo zostać
Następny artykułDragon z medalami