Strona główna Uroda Lekcja brązowienia

Lekcja brązowienia

221
0
PODZIEL SIĘ
Słońce jeszcze za słabe, żeby się opalać. Wstęp do solarium raczej ograniczamy, bo nic tak nie niszczy skóry, jak lampy UV. Na powitanie lata najlepiej przyciemnić skórę samoopalaczem. To najszybszy, i co ważne, najzdrowszy sposób na złocisty brąz.
 Co różni sztuczną opaleniznę od naturalnej? 
Gdy leżysz na plaży, promienie ultrafioletowe wnikają w głąb skóry i przyspieszają produkcję melaniny. A musisz wiedzieć, że jest ona barwnikiem ochronnym. Skóra produkuje ją, aby zabezpieczyć się przed szkodliwym  działaniem słońca. Brąz to jest protest przeciwko słońcu,  albo lampom w solarium, a nie oznaka zdrowia. Natomiast sztuczna opalenizna to rodzaj makijażu.
Preparaty samoopalające nie przyspieszają produkcji melaniny, tylko zabarwiają jej wierzchnią warstwę. Spreje, mleczka czy kremy – wszystkie zawierają ten sam składnik odpowiedzialny za brąz. To związek z rodziny cukrów, dihydroksyaceton, w skrócie DHA. Ma on tę właściwość, że wiąże się z aminokwasami w warstwie rogowej. I taka właśnie reakcja powoduje przyciemnienie skóry. Ważne: DHA w przeciwieństwie do promieni UV, jest całkowicie bezpieczny. Nie przyspiesza starzenia, nie podrażnia. Nie gromadzi się w komórkach skóry. Wnika tylko do warstwy rogowej i złuszcza się razem z martwym  naskórkiem. Właśnie dlatego sztuczna opalenizna jest mniej trwała od naturalnej. To wada, ale niewielka, bo biorąc pod uwagę, że opalając się kremem, mleczkiem nie dodajemy sobie lat.
Czoło i policzki  najlepiej przyciemnić samoopalaczem przeznaczonym specjalnie do twarzy. Najnowocześniejsze mają receptury podobne do kremów pielęgnacyjnych. Przyciemniają karnację, a jednocześnie nawilżają, a nawet zapobiegają zmarszczkom.
Twarz trzeba przygotować do samoopalacza tak samo, jak całe ciało. Dzień wcześniej złuszczyć skórę kremem peelingującym z delikatnymi drobinkami ścierającymi. Dodatkowo, tuż przed aplikacją warto przetrzeć twarz tonikiem. Gdy skóra ma kwaśne ph, samoopalacz daje lepszy odcień, a sztuczna opalenizna trzyma się dłużej.
Sztuczną opaleniznę najbardziej „lubią” nogi. Białe wyjątkowo źle wyglądają przy wiosennych sukienkach. Dlatego jeśli nie masz czasu, cierpliwości, odwagi, aby przyciemnić samoopalaczem twarz i ciało, posmaruj tylko łydki i uda. Tylko nie przesadź z brązem. Wybierz samoopalacz, który lekko podbarwi skórę, żeby kontrast między nogami a resztą ciała nie był rażący. W sklepach są samoopalacze specjalne do nóg. Posiadają drobinki odbijające światło.
Uwaga:  brąz na skórze nie zwalnia cię od stosowania filtrów przed wyjściem na dwór.
Zapraszam na wyjątkowe opalanie prysznicowe.
Hanna Kasztelan