Strona główna Janusz Szostak Żegnaj nasz pasterzu

Żegnaj nasz pasterzu

136
0
PODZIEL SIĘ
Ta wiadomość spadła na nas niespodziewanie. Tak, jak zwykle znienacka przychodzi śmierć. Ksiądz Jan Augustynowicz nie żyje. Towarzyszył nam w tym miejscu od kilkunastu lat i wydawało mi się, że będzie tak zawsze.
Teraz pustka po Nim wydaje się nie do wypełnienia. Trudno mi nawet pozbierać myśli, poskładać wspomnienia o Janku. Jest ich bardzo wiele, bo znaliśmy się blisko 25 lat.
Gdy poznaliśmy się w początku lat 90. ubiegłego wieku, ksiądz Jan był wówczas redaktorem naczelnym płockiej edycji tygodnika „Niedziela”. Ja w tym czasie kierowałem wydaniem mazowieckim popularnego wówczas dziennika ogólnopolskiego Express Wieczorny. Oprócz informacji z życia diecezji płockiej, Jan od czasu do czasu przesyłał mi swoje przemyślenia o charakterze ewangelizacyjnym. Przyznam, że nie od razu byłem przekonany, co do celowości ich publikacji. Dopiero z czasem zrozumiałem, jak ważna jest ewangelizacja przez media. Ksiądz Jan doskonale wypełniał to trudne posłannictwo.
Gdy przed kilkunastu laty zakładałem tygodnik „Express Sochaczewski”, wiedziałem już, że chcę, aby w mojej gazecie ks. Jan Augustynowicz miał swoje stałe miejsce.
Jego rozważania z cyklu „Okiem moralisty” przez kilkanaście lat towarzyszyły naszym czytelnikom. Ksiądz Jan przez lata wskazywał na naszych łamach właściwą drogę moralnych i duchowych postaw. Nie tylko czytelnikom, ale i nam, dziennikarzom. Sam zaś był przykładem skromnego i życzliwego wszystkim ludziom duchownego.
Powiedzieć, że będzie mi go brakować, to nie powiedzieć nic. Mieliśmy obaj wiele wspólnych planów. Choćby wydanie kolejnego zbioru felietonów „Okiem moralisty”. Do pierwszej części miałem zaszczyt napisać słowo wstępne. To jedna z ponad 20 książek, które napisał ks. Jan Augustynowicz.
Przygotowywanie kolejnej przerwała śmierć. Podobnie, jak pisanie felietonu do naszego tygodnika.
Odszedł z naszych łamów do domu Ojca.
Janusz Szostak
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJedenaście medali Siódemki
Następny artykułZostał kac gigant