Strona główna Historia O DOBRYM KSIĘCIU, CO ŻONĘ UDUSIŁ

O DOBRYM KSIĘCIU, CO ŻONĘ UDUSIŁ

195
0
PODZIEL SIĘ
Ilustracja do dramatu Szekspira „ Sen zimowy”
Pod koniec kwietnia minęła 640. rocznica uchwalenia w Sochaczewie pierwszego w historii Mazowsza zbioru praw, zwanego Statutem Mazowieckim. Dokument został ogłoszony 27 kwietnia 1377 roku przez księcia mazowieckiego Siemowita III. Był to trzeci tego typu zbiór prawa na terenie ówczesnej Polski, pierwszymi były uchwalone przez Kazimierza Wielkiego Statutu Wiślickiego i Statutu Wielkopolskiego.
Wraz ze śmiercią Kazimierza Wielkiego, ostatniego króla z rodu Piastów, na mocy wcześniej zawartych umów Mazowsze uzyskało niezależność od Korony. To spowodowało konieczność sporządzenia nowych regulacji prawnych dla księstwa. Tym bardziej, że do tego czasu spory na Mazowszu rozwiązywano za pomocą prawa zwyczajowego, czyli niepisanego zbioru norm prawnych opartych na przedchrześcijańskich tradycjach, późniejszych prawach kościelnych i niemieckich, a także ludowych zabobonach. Należy dodać, że prawo zwyczajowe charakteryzowało się dużą niesprawiedliwością wyroków, nieobiektywnością sędziów i częstą faworyzacją bogatszych obywateli.
Epidemia hultajstwa
Uchwalony przez Siemowita III w Sochaczewie 27 kwietnia 1377 roku zbiór prawa, którego oryginał nie zachował się do naszych czasów, położył kres owej anarchii. Statut zawierał 17 artykułów regulujących zagadnienia z dziedziny prawa cywilnego, ale przede wszystkim prawa karnego, oraz samego przebiegu procesu sądowego.
„Statuty Sochaczewskie” fot MZSiPBnB
Już na samym wstępnie jego autorzy zaznaczyli, że prawo nie działa wstecz, a przyjęte przez dotychczasowe sądy wyroki zachowują swoją moc. Natomiast wszystkie toczące się nadal sprawy będą rozpatrywane według nowych zasad. Trzeba jednak zaznaczyć, że od zasady nieobowiązywania prawa wstecz zrobiono w statucie wyjątek. W dokumencie wprowadzono zapis, na mocy którego synowie Siemowita III: Ja­nusz I Starszy oraz Ziemowit IV zostali zobowiązani do sporządzenia spisu wszystkich przestępców, bez względu na przynależność stanową, którzy dopuścili się na ziemiach zarządzanych przez synów księcia rozboju bądź złodziejstwa, oraz przekazania sobie nawzajem owych spisów. Oznaczało to sporządzenie pierwszej w Polsce kartoteki przestępców. Jednocześnie ten sam zapis stwierdzał, że jeżeli osoby umieszczone w „kartotece” nie udowodnią swojej niewinności i nie oczyszczą się ze stawianych im zarzutów, będą podlegały karze za przestępstwo, jakie popełnili.
Uważa się, że ów zapis wynikał po prostu z potrzeby chwili i miał za zadanie ukrócić skłonność mieszkańców Mazowsza do złodziejstwa i rozbojów, w których ci w owym czasie się lubowali. Rozmiary owego hultajstwa musiały być naprawdę przerażające, skoro w pierwszym mazowieckim zbiorze prawa aż 12 artykułów z 17 poświęcono zwalczaniu złodziejstwa, rozbojów, morderstw oraz gwałtów.
W większości przypadków kara za popełnienie owych przestępstw była tylko jedna – śmierć. Do tego dochodziła jeszcze konfiskata mienia. Natomiast w przypadku, gdy nie można było złapać sprawcy, ogłaszano jego śmierć cywilną. Przewidziane kary, jak i ich nieuchronność, pokazują, jaka anarchia panowała w ówczesnym czasie na Mazowszu.
Cena za głowę

Ale statut nie tylko z tego względu zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy, w formie pisemnej, dzielił on mieszkańców Mazowsza na ziemian (miles), czyli szlachtę oraz kmieci. Ten podział jest o tyle ważny, że w języku staropolskim termin „ziemiaństwo” oznaczał zarówno szlachtę zamieszkującą określoną ziemię, jak i tych, którzy uprawiali ziemię – czyli chłopów. Statut złamał tą zasadę. Stwierdzając, że wraz z jego uchwaleniem termin ziemiaństwo odnosi się jedynie do szlachty.

Miało to z kolei konsekwencje w zapisach samego dokumentu, które widać szczególnie w przypadku wysokości grzywny nakładanej za popełnienie przestępstwa – „faworyzował” on sprawców wywodzących się z poszczególnych stanów. I tak tzw. główszczyzna, która była karą pieniężną za głowę zabitego na rzecz jego rodziny, w przypadku zabójstwa szlachcica została ustalona na 40 grzywien, tj. 20 kop groszy. Natomiast w przypadku zabicia kmiecia zabójca musiał zapłacić rodzinie zabitego, tj. żonie i dzieciom, 4 kopy groszy oraz tyle samo księciu, albo panu kmiecia (dziedzicowi).
Karę pieniężną trzeba było także zapłacić w przypadku użycia jakiejkolwiek przemocy wobec niewiasty albo wdowy, a także za zgwałcenie dziewicy lub panny. W tym przypadku kara wynosiła 4 grzywny zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej oraz tyle samo dla księcia. Należy jednak dodać, że ów zapis odnosił się tylko i wyłącznie do pokrzywdzonych wywodzących się z ludu prostego. Dodajmy, że za 4 grzywny w owym czasie można było kupić jeden łan ziemi, czyli około 18 hektarów.
Należy także zaznaczyć, że w statucie wprowadzono artykuł znoszący odpowiedzialność zbiorową rodziny za czyn popełniony przez jednego z jej członków. Dotyczył on zniesienia tzw. prawa do zemsty, na podstawie którego rodzina zamordowanego mogła brać odwet na wszystkich członkach rodziny mordercy. Takie ekscesy zostały na Mazowszu zakazane, gdy tymczasem na terenie Korony taki zakaz nie funkcjonował.
Zimowa opowieść
Siemowit III uważany jest za jednego z najlepszych władców w historii Mazowsza, nie tylko z powodu ustanowienia prawa oraz sytemu administracyjnego i sądowniczego, jak i jego rozwoju gospodarczego. Ma w swoim życiorysie czarną kartę. Opisał ją w „Opowieści zimowej” sam William Szekspir. Co prawda w tej tragedii bohaterami uczynił Czechów, a akcję osadził na Sycylii, ale badacze przypuszczają, że odwołał się do wydarzeń, które opisał polski kronikarz Janko z Czarnkowa, a które miały miejsce na dworze księcia Siemowita III w Rawie Mazowieckiej.
Otóż po śmierci swojej pierwszej żony Eufemii, Siemowit poślubił Annę, córkę księcia ziębickiego Bolka II. Panna młoda w dniu ślubu miała 14 lat a Siemowit – 37 lat. Anna urodziła mu trzech synów. Dwaj pierwsi zmarli zaraz po porodzie, a trzeciemu (urodzonemu ok. 1368-70) dano na imię Henryk. I właśnie z nim wiąże się ponura historia, zakończona happy endem, opisana przez Szekspira.
Gdy Siemowitowi stuknęło 50 lat, zaczął podejrzewać swoją żonę o zdradę. Gdy okazało się, że Anna spodziewa się dziecka, zamknął ją w wieży. Siedziała w niej aż do porodu, a gdy tylko urodziła, Siemowit kazał ją udusić, a dziecko oddać na wychowanie jednemu ze swoich kmieci. I prawdopodobnie Henryk orałby ziemię i rozrzucał gnój do końca życia, gdyby nie jego przyrodnia siostra Małgorzata, żona księcia pomorskiego. Ta, dowiedziawszy się o całej tragedii, wykradła chłopca i zabrała na swój dwór.
Ale to nie koniec historii – w wieku 10 lat Henryk był już tak podobny do ojca, że Małgorzata zdecydowała się na wysłanie go na dwór Siemowita. Ten, gdy tylko ujrzał chłopca, od razu uznał go za syna. Dodajmy, że Henryk został później biskupem płockim. Zrezygnował z tego tytułu po tym, jak doprowadził do ugody pomiędzy Władysławem Jagiełłą a Witoldem, za co ten ostatni oddał mu za żonę swoją siostrę Ryngałłę. Małżonkowie nie cieszyli się jednak długo szczęściem. Henryk kilka miesięcy po ślubie został otruty przez swoją żonę.
Jerzy Szostak
Artykuł powstał m.in. na podstawie pracy „Regulacje w zakresie prawa karnego w statucie sochaczewskim z 27 kwietnia 1377 roku” autorstwa Patrycji Ewy Herod.

 

F