Strona główna Powiat Czytelnicy wracają do bibliotek

Czytelnicy wracają do bibliotek

218
0
PODZIEL SIĘ
Roczne podsumowanie działalności bibliotek na naszym terenie nastraja optymistycznie. Prawie wszystkie gminne biblioteki zanotowały widoczny wzrost czytelników. Niektórzy mówią, że w ciągu roku przyrosło od 15 do 20 procent czytelników. To, co najbardziej cieszy bibliotekarzy, to poprawa czytelnictwa wśród dzieci.
Takich wyników byśmy nigdy nie osiągnęli, gdyby nie zmieniła się forma pracy bibliotek. Obecnie to już nie tylko książki, ale też różne formy aktywności kulturalnej, których zadaniem jest doprowadzenie mieszkańców do tego, aby chętniej sięgnęli po książki. Promujemy różne formy aktywności kulturalnej, takie jak wernisaże sztuki, spotkania z ciekawymi ludźmi, wykłady tematyczne na przykład dotyczące ważnych zdarzeń z naszej przeszłości. Wśród najmłodszych lansujemy lekcje biblioteczne i umiejętności szukania potrzebnych w życiu informacji. Staramy się wychodzić jak najszerszym frontem do mieszkańców. Taka działalność przynosi nam efekty – twierdzi Hanna Jażdżyk, kierownik wypożyczalni dla dorosłych w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sochaczewie.
Stąd biblioteki powoli stają się konkurencyjne wobec domów kultury, starając się zaproponować możliwie jak najszerszą ofertę kulturalną. Są to choćby: wystawy, spotkania z ciekawymi ludźmi, obchody rocznic państwowych, jubileusze, obchody roku danego patrona, akcje narodowego czytania. A nawet organizacja wycieczek, jak to ma miejsce w Iłowie, czy warsztatów ikonopisania w Sochaczewie. Pomysłów jest bardzo dużo. Liderem pod tym względem w regionie jest MBP w Sochaczewie, gdzie oferta jest najbogatsza.
Nie tylko książka
O ile w mieście łatwo jest urządzać imprezy kulturalne w bibliotece, o tyle trudniej z tym na wsiach. Jednak i tam kierownikom bibliotek gminnych, jeśli tylko potrafią zmobilizować pracowników, udaje się to. Bywa, że biblioteki stają się w swych działaniach konkurencyjne wobec Gminnych Ośrodków Kultury.
Jeśli chcemy mieć czytelników, o co teraz przy konkurencji Internetu jest bardzo trudno, to musimy się bardzo starać. To nie są już czasy, kiedy biblioteka istniała w obrębie książki. Ten etap już jest za nami. Teraz, aby utrzymać się, trzeba uczestniczyć we wszystkich formach kultury – mówi Urszula Hoczyk, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Kampinosie.
Jak dodaje, warunki biblioteki są dość skromne i części imprez nie udaje się realizować na miejscu. Jak choćby lekcji bibliotecznych. Tu pracownicy wychodzą ze swej placówki do szkół.
Starszych możemy tylko zachęcać do czytania, ale o dzieci musimy dbać. Jeśli nauczy się od dziecka tego, że książka jest ważna w życiu człowieka, to potem w starszym wieku będziemy mieć czytelnika. Dzieci bardzo chętnie uczestniczą w organizowanych przez nas zajęciach. My ze swej strony proponujemy różne imprezy. Ostatnio urządzaliśmy Tydzień Bibliotek z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, dorocznego święta organizowanego prze UNESCO – dodaje Urszula Hoczyk.
Pomysł tego świętowania podchwyciły wszystkie biblioteki gminne. W Polsce tradycja jest dość nowa. Nieco wcześniej, w okresie powojennym, ówczesne władze promując czytelnictwo, ustaliły maj jako miesiąc oświaty, książki i prasy. Z czasem te obchody zanikły. Idea Święta Książki to pomysł z hiszpańskiej Katalonii, z lat dwudziestych XX wieku. Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich ustanowiono w 1995 roku na 28. sesji Konferencji Generalnej UNESCO – na wniosek rządu Hiszpanii i Międzynarodowej Unii Wydawców. W Polsce dzień ten obchodzimy od 2007 roku. Podobnie jak we wszystkich krajach, jest on okazją do prezentacji książki, spotkań z twórcami, wieczorów autorskich, wystaw i zabaw organizowanych przez szkoły, a także na wzór hiszpański obdarowywania się książkami.
Od tego święta zaczyna się w Polsce cykl imprez, takich jak majowe targi książek. Wiele placówek bibliotecznych urządza też lokalne kiermasze książek. Takie imprezy były m.in. w Rybnie, Iłowie, Kampinosie i Sochaczewie.
Książka to luksus
Bibliotekarze przyznają, że w ostatnich latach książka stała się niemal towarem luksusowym. Jest droga, a niekiedy nawet bardzo droga, np. wydania albumowe osiągają czasem zawrotne ceny jak na polskie warunki.
W takiej sytuacji biblioteka jest szansą na to, aby ludzie mogli poznać nowości literackie i obejrzeć atrakcyjne albumy, które dla większości są zbyt drogie. Wiele rodzin na nie po prostu nie stać. Jeśli ma się niewysoką emeryturę, jak ja, to biblioteka jest jedyną szansą, aby móc czytać. Gdybym miała kupić, to stać mnie by było na jedną, może dwie książki na miesiąc. I to kosztem moich wydatków na życie – mówi Wanda Kamińska, mieszkanka Sochaczewa.
Rzeczywiście przeciętnego mieszkańca nie stać na zakup książek, bo są one bardzo drogie. Jednak my jako biblioteka mamy dobry rabat w wydawnictwie. Poza tym wydawcy proponują nam szereg różnych promocji i gratisowych egzemplarzy, a dla nas liczy się każda pozycja, zwłaszcza jeśli chodzi o poszukiwane nowości, o które pytają się czytelnicy – dodaje dyrektor biblioteki z Kampinosu.
Nas cieszy to, że dzięki zabiegom urzędu gminy standard biblioteki podniósł się i możemy przedstawić szerszą ofertę mieszkańcom. Dzięki lepszym warunkom możemy więcej zaoferować. Ubiegły rok, choć wypożyczanie było, to jednak biblioteka nie działała tak prężnie. Przez pięć miesięcy nie było żadnych imprez z powodu remontu. Jednak mimo to nie zanotowaliśmy spadku czytelnictwa – mówi Elżbieta Idźkowska, kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej w Iłowie.
To druga w powiecie sochaczewskim placówka biblioteczna – obok Gminnej Biblioteki Publicznej w Kątach, w gminie Sochaczew – której w minionym roku polepszyły się warunki pracy. Obie znalazły się w odnowionych i powiększonych pomieszczeniach. To przełożyło się na wyniki czytelnictwa w tych placówkach.
W bibliotekach jest też oferta dla tych, którzy chcą mieć własne książki, a nie stać ich na zakup. To akcja książek z tzw. odzysku. Każdy może wybrać i zabrać interesującą go pozycję do domu z szafy czy półki wymiany książek. Książki trafiają tam od samych czytelników, którzy porządkują swoje zasoby.
 Przybywa czytających
Jednak nie we wszystkich bibliotekach jest optymistycznie, choć z drugiej strony nie ma powodów do darcia szat. Na terenie powiatu sochaczewskiego w Gminnych Biliotekach Publicznych w Młodzieszynie i Brochowie nie zaobserwowano znaczących wzrostów czytelnictwa.
U nas jest raczej stabilnie i bez dużych zmian. Jednak zapewne byłoby znacznie lepiej, gdyby nie to, że sporo czasu biblioteka w ubiegłym roku była zamknięta na skutek reorganizacji. Jednak nie ma spadku i utrzymujemy zbliżony poziom czytelnictwa. Sądzę, że obecny rok będzie lepszy – zauważa Małgorzata Rokitnicka, pełniąca obowiązki dyrektora biblioteki w Brochowie.
W Młodzieszynie nie ma dużego spadku, ani dużego wzrostu. Ci, co przychodzili, nadal przychodzą. W sposób naturalny ubyło trochę najstarszych czytelników. Jednak z drugiej strony przybyło tych najmłodszych. Cieszy to, że coraz więcej rodziców przychodzi na zajęcia biblioteczne z dziećmi w wieku 3-4 lata. To nasi przyszli czytelnicy, których staramy się przyciągnąć wieloma atrakcjami – dodaje Anna Walczak, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Młodzieszynie, która kieruje też filią w Kamionie.
Z kolei w Iłowie, najliczniejsza grupa czytelnicza to właśnie dzieci w wieku 6-12 lat. Jest ich aż 172. Nieco mniej przypada na grupę dorosłych w wieku 45-60 lat. To, jak zaznaczyła Elżbieta Idźkowska, dobrze rokuje na przyszłość. Jednak najmniej czytają osoby w wieku 20-24 lata. W sumie w Iłowie wypożyczono przez rok ponad 10 tys. egzemplarzy. W pozostałych bibliotekach na terenie gminy średnia wypożyczeń jest zbliżona i waha się od 7-8 tys. do 15 tys.
Porównując kwiecień 2016 z obecnym rokiem, zanotowaliśmy o 100 więcej wypożyczeń. Jak na naszą gminę to spory wzrost, który zawdzięczamy akcjom promocyjnym, które aktywnie od roku prowadzimy, liczne konkursy, akcje i organizacja różnych świąt. To przynosi, jak widać wymierne efekty – stwierdza Dyrektor Hoczyk.
Z rządowej kasy
Biliotekarze zaznaczają, że ich wysiłek i racjonalna polityka finansowa nie przyniosłyby takiego efektu, gdyby nie dofinansowania do zakupów z dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gminne biblioteki odczuwają to jako znaczący zastrzyk gotówki. Dofinansowanie jest proporcjonalne do wkładu, jaki dana biblioteka ponosi na zakupy. I tak w Kampinosie, gdzie z własnych pieniędzy biblioteka na zakup nowości w 2016 roku wydała 6,4 tys. złotych, dotacja zamknęła się kwotą 5 tys. złotych. Natomiast w Młodzieszynie na dwie placówki biblioteczne przypadło 5,5 tys. złotych. Średnio na gminne placówki wypada około 5-6 tys. złotych dotacji. Najwięcej, bo aż 40 tys. złotych uzyskała Miejska Biblioteka Publiczna w Sochaczewie – z tym, że kwota ta podzielona jest na trzy filie oraz działy dla dorosłych i dzieci. Stan posiadania biblioteki w Sochaczewie wraz z filiami to ponad 58 tys. książek.
Staramy się kupować takie pozycje, o które pytają czytelnicy. Tylko książka, która jest czytana i jest w ruchu, przysparza nam czytelników. Na niektóre pozycje trzeba się u nas zapisywać. Dzięki nowoczesnej technice i dostępowi do sieci internetowej możemy mówić, że u nas wzrosło czytelnictwo – stwierdza Hanna Jażdżyk.
W MBP w Sochaczewie, jak również w gminach, od kilku lata działa możliwość zamawiania poszczególnych pozycji online. Bibliotekarze dostrzegają też, że lawinowo rośnie ilość wypożyczanych e-booków. Te ostatnie zdaniem szefów bibliotek zapewne zdominują tradycyjny rynek czytelniczy, zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak