Strona główna Humor Witaj nasz wodzu ukochany!

Witaj nasz wodzu ukochany!

74
0
PODZIEL SIĘ
Donald Tusk, gdy miał 30 lat, podzielił się z czytelnikami miesięcznika „Znak” taką między innymi mądrością:  „Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej”. Dodał jeszcze, że polskość to dla niego nienormalność. Skoro tak, to w jakim celu ubiegał się o mandat polskiego senatora, posła i o stanowisko premiera polskiego rządu? Tego do dziś nie wyjaśnił.
Jego wypowiedź sprzed 30 lat obnaża natomiast prawdziwe oblicze tego człowieka  i jego stosunek do Polski i polskości. Mamy też genezę antypolskiego rządzenia, gdy był premierem, i jego dzisiejszej postawy wobec Polski.
Jedno, co mu się udało, to jego osobista ucieczka od Polski, tej  „przegranej, brudnej i biednej” – dzięki takim ludziom, jak on sam. Uciekł, ale kilka dni temu musiał wrócić na przesłuchanie.
Wśród fanatyków „króla Europy” zapanowało oburzenie, bo oto zły reżim Kaczyńskiego ciąga swoich przeciwników politycznych po prokuratorach. Najlepsze jest to, że 90 procent tych  ludzi nawet nie wie, kto go ściągnął do tej prokuratury, jakiej sprawy wezwanie dotyczy, i z którego roku jest sprawa. No, ale przecież prokuratura jest pisowska. Okrutna i zła! I tym samym powoduje stres u wielbionego Donalda z Brukseli.
Ofiara kaczystowskich prześladowań, twórca Zielonej Wyspy i przyjaciel ludu pracującego wielkich miast i WSI, musiała zjawić się w Warszawie. Zatem jego wyznawcy postanowili udzielić mu wsparcia. Fanklub byłego premiera z ramienia partii, która przegrała wybory (o czym notorycznie zapomina), przygotował powitanie swego  guru. W dniu jego przyjazdu setki resortowych emerytów zablokowały dworzec Warszawa Centralna w oczekiwaniu na „króla Europy”, który wyjdzie ze złotego pendolino i ześle im mannę z nieba. Aby już więcej nikt, mimo pisowskiej niewoli, nie chodził głodny i miał siłę skakać, gdy Roman Giertych – na spotkaniach KOD – krzyczy „kto nie skacze ten z Kaczyńskim”.
Na dworcu doszło do prawdziwej histerii. Objawiła się jakaś świecka odmiana histerycznej dewocji! Kobiety z portretami Tuska, klękające przed nim, i odmawiając „Wierzę w jednego Donka, Tuska wszechmogącego”.  Silne było poczucie tożsamości i świadomość własnych korzeni wśród fetujących na cześć Tuska. Oto grupa KOD-ziarzy odśpiewała mu: „Jesteśmy z ZOMO! Donaldzie, jesteśmy z ZOMO!” A po chwili  młodzieżówka  PO  wzniosła ponad głowy  portrety wodza w kolorach krwawej czerwieni (nomen omen), i w stylu konterfektów Che Guevary. Widać, że rewolucja wisi w powietrzu!
Ktoś w tłumie porównał Tuska do Lenina przyjeżdżającego do Petersburga w kwietniu 1917 roku. To bardzo trafne porównanie. Zwłaszcza, że przyjazd Lenina zorganizowali i opłacili Niemcy. Historia lubi się powtarzać. Zatem rząd Prawa i Sprawiedliwości  powinien się pilnować, aby nie skończył podobnie, jak rząd Kiereńskiego.
Leo