Strona główna Rolnictwo Rewolucji w rolnictwie nie będzie

Rewolucji w rolnictwie nie będzie

113
0
PODZIEL SIĘ
Od kilku ostatnich miesięcy trwają spekulacje co do funkcjonowania i zakresu działalności ośrodków doradztwa rolniczego. Co jakiś czas pojawiają się informacje, że mają być one włączone pod administrację centralną i mieć zmniejszone kompetencje. Jednak, jak na razie sygnały te nie potwierdzają się.
Na razie nie ma konkretnych informacji na ten temat. Co prawda dotarły do nas sugestie, że są pomysły scentralizowania ośrodków doradztwa, ale jak na razie są to tylko pomysły i nic nie zapowiada, aby znalazły się szybko one w realizacji. Na razie nic się na ten temat nie dzieje. Nawet jeśli coś z tego wykluje, to raczej niezbyt szybko. Do nas w każdym bądź razie, do Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego nic na ten temat nie dociera, a śledzę sprawy na bieżąco – mówi Wojciech Asiński, redaktor naczelny gazety „Wieś Mazowiecka”, były rzecznik MODR w Warszawie.
Rolnicy chcą po staremu
Moje zaniepokojenie budzi to, że coś może zmienić się, jeśli chodzi o możliwość kontaktów na linii rolnik – doradca. Dla mnie najważniejsze jest, aby przedstawiciele MODR byli blisko mnie w terenie, niemal na wyciągnięcie ręki. Korzystam z dopłat unijnych nie chciałabym jeździć na drugi koniec województwa, czy do Warszawy, aby załatwić sprawę wniosków. Potrzebuję pomocy przy ich wypełnianiu, bo nie znam się na przepisach. Doradcy powinni być blisko rolników. Dobrze jest tak jak w tej chwili, i to co mogłoby się poprawić, to żeby częściej odwiedzali gminy – mówi Joanna Kamińska, rolniczka spod Sochaczewa.
Tu nie ma najmniejszych obaw. Co prawda były takie pomysły, by połączyć w jedno Agencję Rynku Rolnego, Agencję Nieruchomości Rolnych i ODR, ale ktoś w ostatniej chwili zastanowił się i doszedł do wniosku, że nie byłoby to korzystne – mówi Sławomir Tomaszewski, prezes oddziału powiatowego Mazowieckiej Izby Rolniczej w Sochaczewie – Co więcej, rolnicy mogą liczyć na korzystne zmiany, jeśli chodzi o ODR, gdyż ośrodki chcą być bardziej frontem do rolnika. Planuje się, aby w każdej gminie był doradca, by częściej był dostępny poprzez większą ilość dyżurów. W przyszłości są nawet plany wprowadzenia doradcy mobilnego. Chodzi o to, by rolnicy nie musieli daleko jeździć, by skorzystać z doradztwa ODR.
Połączone zostały tylko Agencja Rynku Rolnego i Agencja Nieruchomości Rolnych, która działa pod jednym szyldem jako Agencja Wspierania Rolnictwa. Z kolei ARiMR przejęła od Agencji Rynku Rolnego sprawy związane z częścią płatności, np. w działaniach kryzysowych.
Trzeba się spieszyć
Sprawa dopłat rolnych spędza sen z oczu wielu rolnikom. Niepokoi ich to zwłaszcza w kontekście różnych zmian prawnych, jakie się obecnie dokonują.
Jednak pracownicy MODR twierdzą, że dopóki nie pojawią się jakieś nowe zarządzenia, rozporządzenia lub decyzje ministra rolnictwa, to mogą być spokojni. Składanie wniosków idzie starym trybem.
W tym roku realizowanych będzie 6 płatności bezpośrednich. Największa i najczęstsza w gospodarstwach rolnych, to jednolita płatność obszarowa (JPO) zależna od wielkości gospodarstwa. Niekiedy pod to podpięta jest płatność dla młodych rolników. Nazwa jest myląca, gdyż z tej dopłaty mogą skorzystać rolnicy niezależnie od wieku. Liczy się tu tylko staż rolniczy. Dopłata jest tu wypłacana do każdego hektara przez pierwszych 5 lat od rozpoczęcia działalności rolnej.
Jednak ci, którzy chcą skorzystać z różnych form dotacji, powinni się zmobilizować, gdyż czas nagli. Do 9 maja trzeba składać wnioski do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, w jednostkach terenowych. Na JPO termin wniosków jest do 15 maja, a na premie dla młodych rolników do 26 maja.
– Jednak, jak zaznacza Agencja, trzeba zgłosić się z wnioskiem obszarowym do 9 maja, gdyż może być konieczność jego uzupełnienia o jakieś dokumenty, co może potrwać, kompletny wniosek musi być przy zachowaniu terminu – dodaje urzędnik MODR.
Zaskakujące jest, że mimo tej zachęty, po pieniądze unijne przyszło w 2016 roku zaledwie 3433 młodych rolników. Na swe gospodarstwa pobrali w sumie 343 mln złotych. Jednak nadal z unijnej kasy w tym do 2020 roku czeka do wzięcia 2,7 mld złotych.
Na terenie powiatu sochaczewskiego jest też udzielana płatność z tytułu praktyk rolniczych korzystnych dla klimatu i środowiska (za tzw. zazielenienie). Jednak dotyczy ona tylko dwóch gmin – Brochów i Młodzieszyn, w których rolnicy mogą brać te dopłaty oraz części sołectw nadwiślańskich w gminie Iłów.
Inne dopłaty dla rolników to płatność związana z produkcją – na wsparcie inwestycyjne przetwarzania środków rolniczych, obrót nimi i ich rozwój. Tu termin składania wniosków, jak informuje MODR w Bielicach, jest do 9 maja. Natomiast do 25 czerwca jest termin składania wniosków na dopłaty z tytułu zużytego do siewu lub sadzenia materiału siewnego kategorii „elitarny” i „kwalifikowany”.
Kasa czeka na rolnika
Od kilku lat proponowane są płatności w ramach przejściowego wsparcia krajowego na tworzenie działalności pozarolniczej. W tym roku ARiMR ma do rozdania ponad 866 mln złotych na ten cel. Rolnik, który się ubiega o unijną kasę na start, ewentualnie ktoś z jego najbliższej rodziny, dostaje na początek 100 tys. złotych. Nie jest to za dużo, ale daje możliwość ruszenia z jakimś pomysłem np. agroturystyką czy rękodziełem.
Firma, która zostanie założona dzięki temu wsparciu, może zajmować się m.in. przetwórstwem i sprzedażą produktów nierolniczych, rzemiosłem, rękodzielnictwem, turystyką wiejską, usługami opieki nad dziećmi, osobami starszymi, niepełnosprawnymi, a także działalnością informatyczną, architektoniczną i inżynierską, usługami rachunkowości, księgowymi, audytorskimi, technicznymi czy działalnością weterynaryjną” – zaznacza ARiMR.
Choć oferta jest bardzo kusząca, to raczej nie znajduje zainteresowania wśród rolników na terenie powiatu sochaczewskiego. Tylko w niektórych rejonach część osób zaryzykowało.
Na terenie gminy Iłów raczej nie ma szans na stworzenie szerokiej oferty agroturystyki, ze względu na słabą komunikację z Sochaczewem i innymi sąsiednimi miastami. Stąd ten kierunek mimo niewątpliwych walorów tej ziemi nie wróży szybkiego rozwoju turystyki wiejskiej. Jeszcze trochę trzeba będzie na to poczekać, by te dopłaty trafiły do przekonania rolników i ktoś zdecydował się na inwestycje w tym kierunku – mówi Andrzej Ciołkowski, jedyny w gminie Iłów, który stawia na pozarolniczą działalność i rozwój agroturystyki, opierając swój pomysł na tradycjach olenderskich regionu.
W tym roku, podobnie jak i w poprzednim, nie ma możliwości przystąpienia do systemu dla małych gospodarstw. Te płatności zostały wycofane. Wszystkie wnioski można złożyć osobiście w formie papierowej lub przez Internet.
Agencja się wyrobi
Trochę zawirowań jest natomiast z płatnościami za ubiegły rok. Jednak Sławomir Tomaszewski uspokaja, gdyż jak zaznacza, zgodnie z ustawą ARiMR ma na to czas od 1 grudnia 2016 roku do 30 czerwca.
Sądzę, że ten termin będzie dochowany. Do tej pory rolnicy przyzwyczaili się, że najdalej do 15 kwietnia mają uregulowane płatności. Jednak w tym roku wyszedł problem z programem informatycznym Agencji, konieczne były korekty i uzupełnienia. Teraz już wszystko działa sprawnie i jak sądzę nie będzie opóźnień – stwierdza Sławomir Tomaszewski, zaznaczając, że na razie rolnicy nie skarżą się w Izbie Rolniczej na te uchybienia.
Wielu z nich uzupełnia swą wiedzę praktyczną na szkoleniach w ODR. Największym powodzeniem, jak na razie, cieszą kursy, które dotyczą chemizacji rolnictwa, ochrony roślin i właśnie spraw związanych z wypełnianiem i składaniem wniosków o dotacje unijne.
– Cały czas mamy ruch i kolejki w urzędzie. Zawsze są u nas kolejki, ale teraz w czasie tuż przed złożeniem wniosków szczególnie długie – twierdzą urzędnicy MODR.
Bogumiła Nowak