Strona główna Edukacja Harcerstwo to przygoda mojego zycia

Harcerstwo to przygoda mojego zycia

182
0
PODZIEL SIĘ
Z Krzysztofem Wasilewskim, komendantem Hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Sochaczewie, rozmawia Bogumiła Nowak
 Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego w Sochaczewie obchodzi w tym roku 80-lecie swego powstania. Całą historię działania harcerstwa w naszym mieście można podzielić na cztery okresy – początek do wybuchu II wojny światowej, czas okupacji, okres powojenny do 1989 roku i od tego czasu do chwili obecnej. Każdy z tych okresów bardzo dużo wniósł i był niezwykle ważny.
To prawda. Jednak bez zaistnienia ruchu skautowego trudno mówić o polskim harcerstwie. Ono z tego systemu wychowawczego wyrosło. Ten pierwszy okres u nas, to był czas tworzenia i cementowania się harcerstwa. Idea wyszła z Anglii. Naczelny szef skautów, Robert Stephenson Smyth Baden-Powell, lord Baden-Powell, brytyjski wojskowy, generał porucznik i pisarz, stworzył w 1907 roku organizację skautową. Swoje pomysły wypróbowywał podczas obozu na wyspie Brownsea w sierpniu 1907 roku. Uczestników znalazł wśród lokalnych Boys’ Brigade oraz synów swych przyjaciół. Potem ta idea bardzo szybko się rozprzestrzeniła po całym świecie. To było, jak kostki domino. Do Polski „metoda skautowa” dotarła najpierw do Lwowa i tam już w 1911 roku tworzyły się pierwsze drużyny harcerskie. Mówię harcerskie, bo po transformacjach dostosowujących skauting do polskich realiów został on nazwany harcerstwem. Twórcą harcerstwa był Andrzej Małkowski, który urodził się w Trębkach na Mazowszu. Ze Lwowa harcerstwo bardzo szybko rozprzestrzeniło się w Galicji i w pozostałych zaborach. Oczywiście dotarło też do Mazowsza, i tu na ziemi mazowieckiej zaczęły powstawać drużyny harcerskie. W 1918 roku powstał Związek Harcerstwa Polskiego. W tym czasie, gdy Robert Baden-Powell odbywał ten pierwszy obóz skautowy w 1907 roku, to druh Ignacy Panfil miał roczek. Urodził się koło Uniejowa i w 1917 roku złożył przyrzeczenie harcerskie. Potem działał w nim aktywnie i dopiero służba wojskowa przerwała mu tę pracę. W 1927 roku poszedł do wojska i po dwóch latach znalazł się w Chodakowie. Wtedy komendantem Chorągwi Mazowieckiej był druh Aleksander Kamiński, który napisał znaną opowieść „Kamienie na szaniec” i dzięki jego pomocy druh Ignacy Panfil zaczął pracę w Chodakowskich Zakładach Włókienniczych. 24 września 1929 roku zorganizował on pierwszą zbiórkę harcerską. Wtedy w Chodakowie powstała pierwsza sochaczewska drużyna. Była to 55. Mazowiecka Drużyna Harcerzy im. Tadeusza Kościuszki, a pierwszym drużynowym został druh Ignacy Panfil. To był początek harcerstwa na ziemi sochaczewskiej. Trzy lata później w Boryszewie powstała 167. Mazowiecka Drużyna Harcerzy i dopiero w 1937 roku w Młodzieszynie – 19. Mazowiecka Drużyna Harcerzy została powołana rozkazem L 10/37 z 10 maja 1937 roku. I właśnie w momencie, kiedy ta trzecia drużyna się zawiązała, to zgodnie z wymogami były już warunki do utworzenia hufca. Tym samym rozkazem utworzono Hufiec Sochaczew, a jego komendantem mianowano podharcmistrza Władysława Dębskiego. Wcześniej istniejące drużyny należały do Hufca Błonie. Tak więc w 1937 roku otwarta została historia Hufca ZHP Sochaczew.
W takim układzie hufiec przetrwał do chwili wybuchu II Wojny Światowej.
Owszem, ale tu trzeba zaznaczyć, że rok później w 1938 roku utworzony został hufiec żeński. Nie można zapominać, że na terenie ziemi sochaczewskiej działały też drużyny żeńskie i należały do Hufca Łowicz. Od momentu powstania sochaczewskich hufców (męskiego i żeńskiego) rozwój harcerstwa był błyskawiczny. Po roku na terenie ziemi sochaczewskiej było w naszych obydwu hufcach, aż 26 drużyn. Poza wcześniej wspomnianymi dwie drużyny powstały w Niepokalanowie, które prowadzone były przez braci zakonnych. Powstały jeszcze następne drużyny w Sochaczewie, w Kampinosie, w Młodzieszynie, w Paprotni, w Szymanowie. W 1939 roku powstały jeszcze dwie gromady zuchowe, ale nie zdążyły się zarejestrować, gdyż wybuchła wojna. I na tym właściwie pierwszy etap tworzenia się harcerstwa zakończył się. Jak wspomniałem tuż przed wybuchem wojny było 26 drużyn, które zrzeszały około 400 harcerek i harcerzy. Obecnie po 80 latach mamy w Hufcu Sochaczew w sumie 459 zuchów, harcerzy i instruktorów we wszystkich gminach na terenie powiatu sochaczewskiego.
 Okres wojenny w historii hufca Sochaczew jest chyba najmniej znany, i był zapewne najtrudniejszy dla sochaczewskiego harcerstwa.
Trudnym był, ponieważ wiadomo, że te struktury oficjalnie nie istniały. Na początku października 1939 roku druh Ignacy Panfil otrzymał tajny rozkaz Naczelnika ZHP organizowania starszego harcerstwa w konspiracji. Mieli zajmować się małym sabotażem, łącznością, gromadzeniem broni i amunicji. Część osób została zaprzysiężona w ramach SZP, późniejsze ZWN i AK. Część sochaczewskich harcerzy wstąpiła do Szarych Szeregów. To było harcerstwo podziemne, które ściśle współpracowało z Armią Krajową. W 1939 roku pojawiło się na naszym terenie sporo harcerzy z Wielkopolski. To skutek przemieszczania się sporych rzeszy mieszkańców w kierunku wschodnim. W latach okupacji harcerze byli bardzo aktywni. Tu jednak nie mamy bardzo wielu informacji i danych, gdyż sporo dokumentów nie zachowało się, a część jeszcze nie jest udostępniona. Byli aktywni, bo harcerstwo ich nauczyło odpowiedniej postawy, dyscypliny, patriotyzmu i zaangażowania w sprawy kraju, co też czynili z oddaniem. Mogę powiedzieć, że komendant Hufca Sochaczew Władysław Dębski bardzo aktywnie działał w podziemiu we władzach Szarych Szeregów. W czasie okupacji poległo w walce o wolność wielu harcerzy z naszego terenu.
 Okres powojenny nie był wcale łatwiejszy i harcerstwo, jego idea niemal całkowicie w tym czasie zanikły.
Okres powojenny to odbudowa harcerstwa. Trudno było odbudować i wrócić do tego, co było. Tym trudniej, że zmieniło się całe pokolenie i ustrój. Mimo olbrzymich braków w kadrze instruktorskiej hufiec harcerzy i hufiec harcerek bardzo dynamicznie się odbudowywały i 9 lutego 1946 roku p.o. komendanta hufca został druh Stanisław Adamiec. W czerwcu 1947 roku na terenie Zakładów w Chodakowie odbył się Zlot Harcerski całego sochaczewskiego hufca, w którym wzięły udział wszystkie drużyny z Sochaczewa, Chodakowa, Niepokalanowa, Kampinosu, Szymanowa, Feliksowa, Borków, Paprotni, Brzozowa, Giżyc i Rybna. Tak naprawdę, kiedy udało się dużą część hufca odtworzyć, to zaraz szybko nastąpiła likwidacja harcerstwa, bo 1949 rok to był początek końca harcerstwa. Zaczęła się walka ze strony ZMP i SP o przejęcie kontroli nad ZHP. Skauting, jako „wytwór kapitalizmu”, został odrzucony. Powstała Organizacja Harcerska ZMP, która nie miała nic wspólnego z ideałami rozwiązanego ZHP. Znaczna część kadry i członków drużyn odeszła z ZHP.
Jednak harcerstwo się odrodziło.
Tak, choć trwało to bardzo długo. Początek nastąpił po październiku 1956 roku, kiedy podjęto próby odbudowy harcerstwa. W grudniu tego roku odbył się Łódzki Zjazd Działaczy Harcerskich, w którym wzięli udział instruktorzy i działacze harcerscy sprzed II Wojny   Światowej, z Szarych Szeregów i lat 1945-49 z druhem Aleksandrem Kamińskim na czele. Zjazd ten ostatecznie przypieczętował powrót do tradycji. W tym momencie odżył też hufiec w Sochaczewie i rozpoczęła się jego odbudowa. Przez te wszystkie lata była próba powrotu do korzeni harcerstwa. Jednak wszystko działo się pod „opieką”. I dopiero w 1981 roku, kiedy pojawił się olbrzymi ruch społeczny „Solidarność”, zaczął się okres dużych przemian. Ale takie prawdziwe, pełne przemiany to były lata 1989-1995. Wrócono do pierwotnych idei harcerstwa. Było dużo dyskusji, spierano się o to, co dalej i jak dalej działać. Efekty były wymierne, bo na skutek różnych działań i po kilku zjazdach w styczniu 1996 roku ZHP został przyjęty do Światowego Biura Skautów. Zmiany dokonane zostały przede wszystkim w metodzie i formach pracy harcerskiej oraz w ruchu starszoharcerskim.
 Skąd u Pana pojawił się pomysł na zostanie harcerzem i co miało na to wpływ?
U mnie to jest takie rodzinne. Moja mama należała do harcerstwa, właśnie w Chodakowie, i brała udział w początkach sochaczewskiego harcerstwa. Bardzo często wspominała obóz harcerski na Podolu w miejscu, które miałem okazję odwiedzić dopiero kilka lat temu, kiedy mama już nie żyła. To w pobliżu Okopów św. Trójcy na Ukrainie, w miejscu, gdzie spotykały się trzy granice: polska, rosyjska i rumuńska. W Szkole Podstawowej w Chodakowie, do której chodziłem, dyrektorem był pierwszy komendant hufca po II Wojnie Światowej, Stanisław Adamiec. Pamiętam, że jako harcerz byłem uczestnikiem obozu wędrownego, który prowadził druh Adamiec. To był bardzo długi obóz wędrowny, bo trwał cały miesiąc. Wyjechaliśmy z Chodakowa kolejką wąskotorową do Sochaczewa. Później pociągiem do Warszawy, a potem kolejne etapy Warmia i Mazury (Kętrzyn, Lidzbark Warmiński, Frombork, Zalew Wiślany), następnie Trójmiasto, a na końcu były: Ciechocinek, Aleksandrów Kujawski, Inowrocław, Gniezno. Właśnie w Aleksandrowie, rodzinnej miejscowości druha Adamca, na cmentarzu, nocą odebrał on ode mnie przyrzeczenie harcerskie. Dla takiego 12-latka to było niesamowite przeżycie, tak wielkie, że do dziś pamiętam tę noc i wędrówkę na to przyrzeczenie. Fascynacja harcerstwem zaczęła się od mamy, ja to kontynuuję, a teraz moi najbliżsi.
Obecnie kieruje pan Hufcem jako komendant. Czy trudno dorównać poprzednikom i ich talentom przywódczym?
To trudno porównywać. Myślę, że teraz jest inaczej, gdyż są inne czasy i inni ludzie. Trudno też porównywać realia przedwojenne i wojenne. W ogóle są one nieporównywalne, nawet życie powojenne z obecnymi czasami. Teraz są inne wymagania. Kiedyś dla takich młodych ludzi harcerstwo było bardzo atrakcyjne, bo tych różnych alternatywnych rozwiązań było niedużo. No, a teraz w świecie Internetu, w którym stajemy się globalną wioską, harcerstwo ma silną konkurencję. Jednak wydaje mi się, że tę rywalizację wygrywa, bo młodzież nadal odnajduje się w nim. Co prawda trzeba im pomagać w tej przygodzie. Jeśli jest przyjazna atmosfera i dobra wola wielu osób, to młodzież się garnie do harcerstwa. Rodzice są również bardzo zadowoleni z tego, bo to jest dobry kierunek i jasne wzorce. Sam fakt, że w tej chwili mamy 459 osób w 19 jednostkach chyba o tym dobrze świadczy. Czyli ta idea się rozprzestrzenia i wydaje mi się, że jest to sposób na to, żeby w dzisiejszym świecie przedstawić harcerstwo jako coś atrakcyjnego i zaproponować to dzieciakom. Wiem, że wielu narzeka, że młodzież jest niedobra, ale odkąd pamiętam, to każde pokolenie dorosłych mówi, jaka to dzisiaj jest niedobra młodzież. Natomiast ja uważam, że młodzież jest wspaniała. Mówię to z własnego doświadczenia. Przy wielu okazjach, jak realizujemy różnego rodzaju zadania, sprawdza się fenomenalnie. Zawsze przez te lata, kiedy jestem w hufcu, starałem się pomóc młodzieży w otworzeniu się na świat. W 1978 roku, kiedy wyjechałem na Kubę, to po powrocie musiałem oddać paszport, a teraz mamy go w kieszeni na stałe, więc możemy stale chłonąć i zwiedzać świat w każdej chwili, kiedy przyjdzie nam na to ochota. Staram się więc tę chęć poznawania świata zaszczepić młodzieży, niech zobaczą, jak żyją ludzie w innych krajach, jak funkcjonują. Chcę, by potrafili te wyjazdy połączyć z pewnymi elementami patriotycznymi. Nieprzypadkowo jeździliśmy przez wiele lat do Włoch na Monte Cassino, do Loretto, do Ankony czy Bolonii. Byliśmy w Roku Chopinowskim w Paryżu, byliśmy na obozach w Hiszpanii, Grecji, Niemczech, Holandii (w rocznicę wyzwolenia Bredy przez polskich pancerniaków). Pełniliśmy służbę podczas otwarcia, po odbudowie Cmentarza Orląt Lwowskich we Lwowie. Byliśmy też w Katyniu, kiedy doszło do katastrofy w Smoleńsku. Staramy się po prostu umożliwić młodzieży udział w takich wydarzeniach, które spowodują, że będzie pamiętała o naszej historii. Takie wyjazdy to często bardzo ciężka praca, ale dająca harcerzom wiele satysfakcji. Mogę potwierdzić, że na każdym odcinku młodzież się sprawdza.
 W jakich działaniach na rzecz regionu uczestniczą sochaczewscy harcerze?
Na pewno ważna jest służba przy różnych uroczystościach. To bardzo istotne, aby działać nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Byłem niedawno na podsumowaniu Ośmiu Wspaniałych. Znaczna część uczestników tego konkursu wolontariuszy to harcerze, choć nie wszyscy byli w mundurach. To świadczy o tym, że angażują się nie tylko przez prace w drużynach, ale też w pracę na rzecz innych. To Szlachetna Paczka, praca w świetlicach, domach opieki, działania na rzecz zwierząt i ich dokarmianie, czy zbiórka na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, w którą mocno się angażują. Czy tak ważna uroczystość, w której Hufiec brał udział, kiedy było nadanie sztandaru dywizjonowi z Bielic. No i chyba ważne, że co roku organizujemy bardzo dużą akcję letnią, w której duża część to organizacja wypoczynku dla około 500 dzieci rocznie. W ramach współpracy miast Sochaczewa i Gródka każdego roku na Ukrainie w hufcowej bazie obozowej w Łąkie spędzają wakacje dzieci z Gródka. To też służba, bardzo trudna i odpowiedzialna. Wakacje, a trzeba pracować kosztem własnego wypoczynku.
 Plany i zamierzenia na najbliższy czas w Hufcu.
W najbliższym czasie chcemy godnie uczcić nasz jubileusz, ale o tym poinformujemy niebawem, gdyż teraz trwa dopinanie wszystkich spraw i przygotowania do obchodów. Mogę powiedzieć tylko jedno, że pierwsza uroczystość z okazji 80-lecia odbędzie się 14 maja. Jednak te obchody nie będą tylko w tym dniu. To będzie rok 80-lecia Hufca. Będzie kilka różnych wydarzeń. Jakich? To na razie niespodzianka, o której poinformujemy w czasie uroczystości 14 maja. Rok 80-lecia zakończy się 100-leciem powstania ZHP, a ten przypada w 2018 roku. Powstał on wraz z odrodzeniem Polski. Tu również szykujemy bogaty program obchodów.
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów druhom z Hufca ZHP w Sochaczewie.