Strona główna Sport Złość i agresję zostawiam na macie

Złość i agresję zostawiam na macie

65
0
PODZIEL SIĘ

 

Dominik Lubelski, skromny chłopak z Teresina, to sportowiec dużej klasy. Został on i jego sukcesy dostrzeżony przez czytelników naszego tygodnika, którzy wybrali go Sportowcem Roku 2016 Powiatu Sochaczewskiego. Z laureatem naszego plebiscytu rozmawiał Tomasz Ertman.
Czy spodziewałeś się, że zostaniesz wybrany Sportowcem Powiatu Sochaczewskiego?
Nie spodziewałem się, że zostanę wybrany Sportowcem Roku. Startuję w plebiscycie pierwszy raz i jest to dla mnie duże osiągnięcie. Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które na mnie głosowały. Najbardziej mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy mocno trzymali za mnie kciuki.
Jak się czułeś, gdy Twoje nazwisko zostało odczytane przez prowadzącego Galę?
Byłem szczęśliwy i zarazem zaskoczony, nie liczyłem na wygraną w tej gali. Zazwyczaj wygrywały osoby z Sochaczewa, rugbiści lub judocy. Zapaśnicy nigdy nie mogli się dobić do wygranej. Teresińskie zapasy zawsze osiągały duże wyniki sportowe nie tylko na matach kraju, ale i na matach Europy. Chciałbym tu wspomnieć o Kamilu Rybickim, brązowym medaliście Mistrzostw Europy juniorów oraz wielokrotnym medaliście Mistrzostw Polski. Startował w tym plebiscycie wielokrotnie, lecz nigdy nie udało mu się wygrać.
Zapasy to trudna dyscyplina sportowa. Jakie trzeba mieć cechy charakteru, żeby ją uprawiać?
Zapasy są dla każdego. Nieważne czy jesteśmy: chudzi, wolni, słabi czy silni. Każdy z nas jest inny i ma jakieś wady. Wystarczy serce do walki. Reszta to już tylko ciężka praca. Tyle, ile wykonamy na treningu, da efekty na zawodach.
 Od kiedy trenujesz zapasy i dlaczego to robisz?
Swoją przygodę z tym sportem zacząłem, jak chodziłem do trzeciej klasy podstawówki. Tam namówił mnie kolega zapaśnik, Rafał Paliński. Pamiętam dobrze swojego trenera, był nim Ryszard Śliwiński. Mój pierwszy trening… jejku dawno to było. Pamiętam starą halę na stadionie GOSiR. Pierwszego dnia graliśmy na rozgrzewkę w piłkę nożną. Schodziliśmy na dół na boisko w hali i tam graliśmy. Następnie po zakończonym meczu szliśmy na matę i robiliśmy rozgrzewkę, potem przewroty. Moim pierwszym chwytem było zejście do nogi. Poważną karierę zacząłem w piątej klasie podstawówki, wtedy sala już nie znajdowała się na stadionie GOSiRU, lecz w nowej hali sportowej. No i tak zostałem. Pierwszym moim trenerem był pan Ryszard Śliwiński. Jak przeszedłem do grupy starszej – kadetów, zaczął mnie trenować pan Artur Albinowski, który jest moim szkoleniowcem do dnia dzisiejszego. Właśnie dzięki trenerowi zacząłem małymi kroczkami piąć się do góry i wygrywać swoje walki. Również trenowali mnie panowie Sławomir Rogoziński i Robert Rybicki (ojciec brązowego medalisty Mistrzostw Europy Kamila Rybickiego). W przygotowaniach również pomagali mi pan Jacek Szymański oraz prezes naszego klubu pan Ryszard Niedźwiedzki oraz dyrektor ośrodka GOSiR pan Krzysztof Walencik, który zawsze mi pomagał i poprawiał to, co źle robię na treningach.
Co już osiągnąłeś na zapaśniczej macie i jakie są Twoje plany związane ze sportem?
W mojej karierze zapaśniczej osiągnąłem już jak dla mnie dosyć dużo. Pierwszy raz zdobyłem tytuł Międzynarodowego Mistrza Polski, był to dla mnie największy sukces w mojej karierze sportowej. Wielokrotnie stawałem na podium w zawodach o randze Mistrzostw Polski, lecz nigdy nie udało mi się wygrać. Moje plany związane z zapasami? Mam zamiar trenować, startować w zawodach i reprezentować Teresin.
Na macie jesteś żywiołowym wojownikiem. Jaki jesteś w życiu codziennym?
Moją złość i agresję zazwyczaj zostawiam na macie. Na co dzień jestem osobą spokojną cichą i dosyć nerwową. Wolny czas od pracy spędzam ze znajomymi lub po prostu idę na trening. Słucham różnej muzyki, to zależy od humoru i pogody. Jak jestem w dobrym humorze, to zazwyczaj są to wesołe piosenki typu disco-polo, a jak smutny i zdołowany, to rap. Nie lubię czytać książek, wolę oglądać filmy.
Aktualnie pracuję. Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić mojego szefa Dariusza Kołodziejaka oraz jego syna Mikołaja.
Czy marzysz o udziale w Igrzyskach Olimpijskich i czy te marzenia są realne?
Myślę, że każdy sportowiec marzy o udziale w igrzyskach. To jest największe w życiu przeżycie, być tam i reprezentować nasz kraj. Trudno jest mi stwierdzić, czy uda mi się kiedyś wystartować w Igrzyskach.
 Jakie są Twoje pozasportowe plany?
Może w przyszłości pójdę do wojska.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRolnicy mają pod górkę
Następny artykułMedalowy bieg