Strona główna Sochaczew gmina Sąsiad sąsiadowi wilkiem

Sąsiad sąsiadowi wilkiem

177
0
PODZIEL SIĘ
Spór w Kuznocinie o zalewanie drogi trwa już dobrych 5 lat. Końca konfliktu nie widać, bo choć jedna strona chce się dogadać, to druga ani o tym myśli. Przypomina to nieco opowieść o Pawle i Gawle, gdzie jeden cierpi w ciszy wybryki drugiego, a ten dokazuje dowoli. Jak długo potrwa sąsiedzki spór? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć, choć chyba mieszkańcy Kuznocina mają tego dość.
– Już 5 lat znoszę tę zmorę ciągłego zalewania mnie przez sąsiada. Problem zaczął się od zarządzenia i zgody wójta na postawieniu tam domu. Pobudowano go na rowie melioracyjnym i stąd to wszystko się dzieje. Rura jest tam w dwóch miejscach zabetonowana i nie ma odpływu – wyjaśnia Teresa K.
Kto jest winny?
 Jak dodaje nasza rozmówczyni, w tym miejscu brak jest odwodnienia, i stąd rodzi się cały problem z zalewaniem. Sąsiedzi bowiem chcąc sobie sprawę poprawić, w sytuacji kiedy im woda gruntowa ścieka do piwnicy domu, podłączyli rurę odpływową, a tej wylot ustawili wprost na drogę dojazdową do domu pani Teresy. Efekt tego jest odczuwalny, jeśli więcej popada. Strumień wody zalewa i podmywa drogę, jedyne dojście do domu kobiety. Ta zwracała uwagę sąsiadom, jednak oni, jak stwierdza, traktują ją dość obcesowo i nie zmieniają swego postępowania. Teresa K. prosiła też o pomoc sołtyskę z Kuznocina i zgłaszała problem zalewania do urzędu gminy.
To tragiczna dla mnie sytuacja. Była pani z gminy, ale tylko rozmawiała z sąsiadem, a ze mną się nie pofatygowała, choć to ja prosiłam o pomoc w tej sprawie. Gmina, jak na razie, nic z tym nie robi. Ten pan leje wodę nie tylko na moją drogę, za którą ja płacę podatek, ale też na drogę asfaltową, którą po tylu zabiegach i ogromnym wysiłkiem wywalczyliśmy od gminy. Ta droga po zimie i stałym wylewaniu na nią wody zaczyna się kruszyć – dodaje pani Teresa.
Problem sąsiedzki ostatnio coraz bardziej narasta. Teresa K. jest osobą niepełnosprawną, chorą na stwardnienie rozsiane i z trudem się porusza. Tym bardziej odczuwa zalewanie drogi, gdyż ma   problemy z chodzeniem. Z nadmiaru wody grzęźnie nie tylko samochód, ale i przechodząc, wpada się często w błoto po kostki. Ziemia na drodze dojazdowej do domu pani K. jest cały czas niestabilna i podmokła jak bagno. Kiedy wysypywała gruz, aby utwardzić sobie przejazd na drodze, która należy do niej, sąsiedzi oskarżyli ją o samowolę do nadzoru budowlanego. Choć sami bez zgody tegoż, jak zauważa, podwyższyli teren. Teraz stale wylewają strugi wody na jej działkę i posesję.
Jest nadzieja na zgodę
Wielokrotnie zgłaszałam ten problem w gminie. Sporo spraw nam załatwiali z różnym skutkiem. Najczęściej pomyślnie, ale tu wójt nie chciał ze mną rozmawiać. Gmina nie chce się w tę sprawę angażować. Wójt sugeruje, że powinniśmy tę sprawę rozwiązać sami między sobą, po sąsiedzku. A ja nie wiem już, jak to ugryźć i rozwiązać. Nie dziwię się, że pani Teresa jest rozżalona sytuacją, i tym, że nikt nie chce jej słuchać i zająć się jej sprawą. Tym bardziej, że ma problemy ze zdrowiem – stwierdza Jadwiga Dymkowska, sołtys Kuznocina.
O tym, że z sąsiadami pani K. trudno się dogadać i są to, delikatnie mówiąc, ludzie konfliktowi mówi Zdzisław Jeznach, który mieszka z drugiej strony uciążliwego sąsiada.
Dookoła z sąsiadami mamy dobry kontakt, normalnie żyjemy. Jesteśmy zaprzyjaźnieni i pomagamy sobie. Z tą rodziną jakoś się nie da. Kiedyś byli bardziej przyjaźni i inni. Teren ich jest nieodwodniony, a rowy on zasypuje. Ten pan, przedsiębiorca widzi tylko samego siebie i wiele robi na złość sąsiadom. Nasyła na nich kontrole – dodaje pan Zdzisław.
Woda cały czas tam leci. Sama się tam zakopałam samochodem. Prosiłam radnego Grzegorza Nitka, który jest z Kuznocina, by coś temu zaradził. Obiecał, że postara się nawieźć tę drogę i ją utwardzić. Jeśli jednak gmina nie pomoże, to mnie jest bardzo trudno coś samej zaradzić. Nie widzę woli załatwienia tej sprawy ze strony sąsiadów pani Teresy. Niektórych spraw nie da się wynegocjować – mówi sołtyska.
Mirosław Orliński, wójt gminy Sochaczew, pytany o tę sprawę, obiecuje ją załatwić i pogodzić zwaśnione strony. Jednak nadal niewiele dzieje się ze strony urzędu. Sprawa znów ugrzęzła, a pani Teresa przeżywa bardzo konflikt, który odbija się na jej zdrowiu. Z państwem K., sąsiadami pani Teresy nie ma kontaktu. Próby nawiązania rozmowy nie odniosły skutku. Czy jednak pogodzą się z sąsiadką? Mieszkańcy Kuznocina wierzą, że kiedyś tak.
Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak