Strona główna Iłów PROBLEMY Z ZATRUDNIANIEM CUDZOZIEMCÓW

PROBLEMY Z ZATRUDNIANIEM CUDZOZIEMCÓW

91
0
PODZIEL SIĘ

Wychodząc naprzeciw wnioskom mieszkańców, Roman Kujawa, wójt Urzędu Gminy w Iłowie, zaprosił na sesję Krzysztofa Wasilewskiego, dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy z Sochaczewa, aby przybliżył kwestie zatrudniania cudzoziemców. Ten problem od jakiegoś czasu spędza sen z oczu wielu właścicielom upraw i sadownikom, gdyż niestosowanie się do przepisów może mieć dla nich przykre konsekwencje. Pozostawienie sprawy samej sobie spowoduje straty, gdy zabraknie chętnych do pracy przy zbiorach.

Głównym problemem, jaki przedstawił Krzysztof Wasilewski – dyrektor PUP, są obowiązujące przepisy odnośnie zatrudnienia cudzoziemców. A także kwestia bezrobocia, które jak się okazuje, nie jest duże na terenie powiatu sochaczewskiego i gminy Iłów.
– Ruch w sprawie rejestrowania zgłoszeń na naszym terenie jest bardzo duży. To prawie 200 tysięcy osób rejestrujących i wyrejestrowujących się. Zarejestrowanych bezrobotnych jest obecnie 3 tysiące osób, w tym z samej gminy Iłów 215 osób – poinformował Wasilewski.

Otwarcie na cudzoziemców

Osobnym problemem jest przyjmowanie do pracy cudzoziemców. W tej grupie najliczniej przybywają do nas Ukraińcy. Dyrektor Wasilewski dodał, że obywatele Ukrainy w większości deklarują chęć pracy w Polsce, a w przeważającej mierze traktują Polskę jako kraj tranzytowy. Jednak nie ma odpowiednich przepisów, które zmusiłyby cudzoziemców do respektowania podjętych zobowiązań.
Jak zaznaczył Krzysztof Wasilewski, od 2016 roku rejestrowane są oświadczenia cudzoziemców chcących pracować w Polsce, gdyż brak kontroli w tym względzie powodował, że niektórzy rejestrowali się, a nie trafiali do miejsca deklarowanej pracy. Bądź też pracodawcy w niektórych rejonach rejestrowali astronomiczne ilości pracowników, w stosunku do swoich możliwości.
– U nas takich przypadków nie było, ale są rejony, gdzie takie sprawy miały miejsce – dodał.
Jednocześnie dyrektor poinformował, że urząd pracy nie dostał żadnego wsparcia rządowego, jeśli chodzi o zajmowanie się cudzoziemcami przyjeżdżającymi do pracy, a tych z roku na rok przybywa, gdyż niektórych prac, głównie w rolnictwie nie chcą już wykonywać Polacy. Stąd rynek robotników cudzoziemskich jest atrakcyjny, choć nie do końca się sprawdza.
– Cudzoziemiec może być zatrudniony na 6 miesięcy. Rejestruje się zaświadczenie o zamiarze zatrudnienia, dane cudzoziemca i zawiera z nim umowę o pracę. Musi być ona spisana z podanym wynagrodzeniem. Wszystko musi być identyczne w umowie, jak w oświadczeniu – dodała Marzena Durej, pracownik PUP w Sochaczewie, zajmująca się sprawami zatrudniania cudzoziemców – Nowe przepisy idą w kierunku, aby rejestrować przyjezdnych, ale jak to będzie wyglądać w ostatecznym rozrachunku, nie wiadomo.

Znikają jak kamfora

– Wszystko tylko z pozoru wydaje się łatwe. Ważne bowiem jest, aby taki pracownik pojawił się u pracodawcy. W ubiegłym roku zgłosiłam 14 ofert do agencji zatrudnienia na Ukrainie, do pracy na plantacji. I co? Nie miałam ani jednej z tych osób. Trafiła mi się jedna osoba, ale nie z oświadczenia. Jest dużo zaproszonych, a mało trafia do pracy. I może być w końcu tak, że zbiory nie będą zebrane, a my pójdziemy siedzieć za zatrudnianie na czarno. My jednak musimy myśleć o plonach – stwierdziła Marta Urbaniak, sołtys z Bieniewa.
Problemem są służby celne, które łapią za nielegalne zatrudnianie; oraz zbyt szybko zmieniające się przepisy, które jednak nadal nie przystają do rzeczywistości i utrudniają życie właścicielom upraw. Boją się oni, że sprawy mogą przybrać taki obrót, że nie będzie kto miał zbierać truskawek, czy kapusty.
Jedynym wyjściem – jak zaznaczył Sławomir Tomaszewski, prezes oddziału powiatowego Mazowieckiej Izby Rolniczej w Sochaczewie – jest zwrócenie większej uwagi na realizowanie umów przez cudzoziemców, i sprawdzanie czy rzeczywiście przekroczyli granicę i czy podejmują pracę. Gdyż w zasadzie figurują jako ci, co podjęli w Polsce pracę, a faktycznie ich nie ma.
– Jest dużo zaproszonych do nas, a mało z nich podejmuje pracę. I to powinno być zmienione, bo te osoby wyjeżdżają, a potem gdzieś znikają i nie docierają do nas – podsumował Roman Kujawa, wójt gminy Iłów.
Bogumiła Nowak