Strona główna Edukacja MISTRZOWIE ORTOGRAFII W AKCJI

MISTRZOWIE ORTOGRAFII W AKCJI

60
0
PODZIEL SIĘ

Już po raz czwarty wyszogrodzianie i zaproszeni przez nich goście zmagali się z zawiłościami polskiego języka w trakcie Nadwiślańskiego Dyktanda. Odbyło się ono 6 kwietnia w Zespole Szkół im. Jana Śniadeckiego w Wyszogrodzie. Gośćmi honorowymi był najlepszy duet językoznawców w Polsce –  prof. dr hab. Jerzy Bralczyk oraz doc. dr Grażyna Majkowska.

Do rywalizacji stanęło 140 osób. Wśród odważnych znaleźli się gimnazjaliści z Bodzanowa, Bulkowa, Blichowa, Czerwińska, Iłowa, Małej Wsi, Lasocina i Wyszogrodu oraz młodzież z 4 szkół ponadgimnazjalnych. Startowali również zaproszeni goście.
Wśród gimnazjalistów wygrała Ida Gapińska z Bulkowa, na drugim miejscu była Klaudia Michalska z Małej Wsi, a na trzecim Paulina Kuczera z Czerwińska. W kategorii szkół ponadgimnazjalnych triumfowała Maja Macion z Zespołu Szkół w Wyszogrodzie. Drugie miejsce zdobyła też wyszogrodzianka – Aleksandra Sobocińska. Natomiast na trzecim znalazła się Agata Świętochowska z Zespołu Szkół w Czerwińsku.

Zmierzyli się z uczniami

Najwięcej emocji zwykle budzi rywalizacja VIP-ów. To spore wyzwanie dla osób znanych w środowisku Wyszogrodu – i odwaga, aby zmierzyć się z zawiłościami języka polskiego na równi z uczniami. W tym roku najlepszą była Mirosława Szymańska – kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy. Tuż za nią byli: Izabela Rutecka – pedagog w Zespole Szkół i  Hubert Więckowski – dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej.
Zwycięzcy otrzymali pamiątkowe statuetki, książki z autografem prof. Jerzego Bralczyka, a w kategorii gimnazjalnej i szkół ponadgimnazjalnych  za miejsca pierwsze i drugie – tablety.
Współorganizatorem IV Nadwiślańskiego Dyktanda  i sponsorem nagród głównych  było Starostwo Powiatowe w Płocku, które reprezentowała Małgorzata Struzik, dyrektor Wydziału Edukacji, Kultury i Spraw Społecznych.
W czasie sprawdzania poprawności napisanych dyktand prof. Bralczyk oraz doc. Majkowska rozmawiali z uczestnikami dyktanda na temat języka polskiego. Dyskusja była bardzo gorąca, nie zabrakło w niej drobnych sporów i wymiany myśli. Uczestnicy starali się wyjaśnić polonistyczne wątpliwości.

Jak bum-cyk-cyk

Samo dyktando, choć krótkie naszpikowane było pułapkami słownymi i zapewne niewielu z nimi by się uporało.
„Hermenegilda Zając, średniowysoka, lekko tleniona blondyna, niespełna dwudziestoipółletnia rozhisteryzowana hipochondryczka zatrzymała nieopatrznie w niedozwolonym miejscu nieopodal kościoła Ojców Franciszkanów krwistoczerwonego hyundaia. Zza bukszpanowego obskurnego żywopłotu wychynął świeżo zatrudniony, a już sfrustrowany i podenerwowany wyszogrodzki stróż prawa w rozchełstanym mundurze. Hardo chrząknął i zszarzały z zazdrości na widok nówki cud półoficjalnym tonem zagadnął.
– To bezsprzecznie auto pani eksmałżonka? Wiemy skądinąd, że ten niby-biznesmen czmychnął do Reykjaviku. Interpol już go namierza.
Żachnęła się i z nagła półdrwiąco skonstatowała.
– To pomyłka, leczy ischias w ośrodku rehabilitacyjnym w Drohobyczu albo w Drohiczynie, takim mało znanym miasteczku chyba na Białostocczyźnie.
– Ten pani chojrak za biedapensyjkę masażysty w pseudokurorcie rokrocznie kupuje nowe cacko, a jednym z nich hula pani po Wyszogrodzie niczym włoska contessa.
– Toby się zgadzało, zamierza mnie poślubić wprawdzie mało znany, ale horrendalnie bogaty włoski multimiliarder Manini.
– Ależ pani opowiada cuda-wianki, toż czytałem na Onecie, że on cały majątek przepisał kurii biskupiej w Bolonii.
Hermenegilda, nie okazawszy najmniejszego zażenowania, skwitowała.
– Gdzieżbym śmiała oszukiwać takiego policjanta bystrzaka, Manini ma na mnie chrapkę, bo superekstralaska ze mnie, jak bum-cyk-cyk.”
Czy rzeczywiście łatwo było napisać poprawnie w tym roku dyktando, i rafy językowe były do pokonania?
BN
Fot. ZS Wyszogród