Strona główna Sochaczew miasto KONIEC WOJNY O ŚMIECI W SOCHACZEWIE

KONIEC WOJNY O ŚMIECI W SOCHACZEWIE

95
0
PODZIEL SIĘ

Władzom miasta udało się w końcu przełamać dotychczasowy monopol konsorcjum śmieciowego, które odbierało odpady od mieszkańców. Istnieje również szansa, że jeszcze w tym roku Sochaczew zostanie przeniesiony do centralnego regionu śmieciowego, co może skutkować obniżką cen za wywóz nieczystości.

W ubiegłym tygodniu Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa, zatwierdził firmę, która przez najbliższe trzy lata zajmie się odbiorem od mieszkańców Sochaczewa odpadów komunalnych.
Jak już informowaliśmy, do przetargu stanęły dwie firmy. Pierwsza z nich to konsorcjum złożone z firmy Remondis oraz Zebra Recykling. Jej oferta opiewała na kwotę 16 730 597, 28 zł. Drugim oferentem była warszawska firma Partner Gospodarka Odpadami, która zaproponowała miejskiemu samorządowi za wykonanie tej usługi 15 148 030,32 zł, czyli o 1 582 567 złotych mniej niż jej konkurent. A to oznacza, że to ona otrzyma zlecenie.
Dodajmy, że przegranej firmie przysługuje jeszcze odwołanie od wyników przetargu i jego unieważnienie. Ale wydaje się to mało prawdopodobne, ponieważ skarżący musiałby wykazać, że przy rozstrzyganiu przetargu doszło do rażących uchybień ze strony Urzędu Miejskiego.

Prawdziwa różnica

Patrząc na wyniki przetargu, trzeba także pamiętać o jeszcze jednej sprawie. Co prawda różnica pomiędzy obydwoma ofertami wynosi półtora miliona złotych, to jednak w rzeczywistości wynosi ona 2,5 miliona złotych. Dodatkowy milion wynika z faktu, że pojemniki, do których do tej pory wrzucaliśmy odpady, są własnością konsorcjum i po przegranym przetargu zostaną przez nie zabrane. Dotyczy to także ustawionych na osiedlach pojemników do selektywnej zbiórki odpadów. W ich miejsce pojawią się nowe, dostarczone przez zwycięzcę przetargu, czyli firmę Partner. A ta będzie musiała je zakupić, co może kosztować nawet milion złotych. Do tego dochodzi konieczność zakupu worków do selektywnej zbiórki odpadów. A tych potrzeba będzie 588 900 sztuk.
Ale na tym nie koniec. Otóż w związku ze zmianą przepisów, od 1 lipca tego roku odpady muszą być segregowane na pięć frakcji. A to oznacza zwiększenie liczby pojemników w porównaniu ze stanem obecnym. To także spoczywa na barkach zwycięzcy przetargu.
Tym samym prawdziwa różnica cenowa pomiędzy obydwoma ofertami może się okazać jeszcze większa niż zakładane przez nas 2,5 miliona złotych, jeżeli do tego dodamy koszty, jakie firma Partner będzie musiała ponieść w związku z wydzierżawieniem w Sochaczewie terenu na swoją bazę, w tym halę do przeładunku odpadów.

Na własne życzenie

Wygląda na to, że dotychczasowy operator przegrał przetarg na własne życzenie. Tym bardziej, że mając na terenie Sochaczewa funkcjonujące od lat zaplecze – w tym zakupione już pojemniki oraz sortownię odpadów – mógł śmiało zaoferować cenę znacznie niższą niż jego konkurent.
Jakby tego było mało, część odpadów zbieranych przez Zebrę i Remondis trafiało, zamiast do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów w Płońsku, do kompostowni należącej do spółki Ziemia Polska. Według danych przekazanych nam w ubiegłym roku przez spółkę Zebra, zbierane na terenie Sochaczewa odpady w dużych ilościach trafiają do instalacji zastępczej, którą firma posiada na terenie byłego Chemitexu. I są one poddawane dokładnemu recyklingowi. Sięgał on około 70 procent odpadów zmieszanych. Tymczasem w ofercie zaproponowanej przez konsorcjum podano cenę zawierającą koszty dostawy 100 procent zbieranych z terenu Sochaczewa odpadów do składowiska w Płońsku.
Przy okazji dodajmy, że prezesem Ziemi Polskiej jest Michał Paca a prokurentem Bartosz Rejmak. Obaj panowie są także udziałowcami i członkami zarządu Zebry Recykling, w którego skład wchodzi także Andrzej Paca.
Podana przez konsorcjum cena, a tym samym przegrana w przetargu, musi dziwić z jeszcze jednego powodu. Otóż w porównaniu z ubiegłorocznym przetargiem o ponad 3 tysiące ton spadła ilość śmieci, których wywozem miałaby się zajmować firma śmieciowa. Zmniejszenie liczby odpadów do 8561 ton bierze się z dokładnej analizy systemu gospodarki śmieciowej na terenie Sochaczewa. Wynika z niej, że liczba mieszkańców objętych systemem gospodarki odpadami komunalnymi na 17 lutego tego roku, to 32 555 osób. Z czego w budynkach jednorodzinnych, gdzie prowadzona jest bardzo dobrze selektywna zbiórka odpadów, zamieszkuje około 15 tysięcy osób, a w zabudowie wielorodzinnej niewiele ponad 17 tysięcy osób. Pozostałe osoby – z ogólnej liczby 35 954 osób zameldowanych na terenie miasta – żyje poza Sochaczewem. A to oznacza, że nie wytwarzają śmieci, które wywozi się z miasta. Zaś pozostali mieszkańcy produkują ich po około 263 kilogramy w ciągu roku na osobę, co daje nam właśnie owe 8561 ton. Dla porównania, w poprzednim przetargu było to ponad 11 tysięcy ton. Mamy zatem różnicę wynoszącą ponad 3 tysiące ton, a zaproponowano cenę praktycznie na zeszłorocznym poziomie.

Zatracony instynkt

Otóż w ubiegłorocznym przetargu konsorcjum – jako jedyny oferent – zaproponowało miastu kwotę 4 957 988 zł za odbiór odpadów w okresie od 1 lipca 2016 roku do 30 kwietnia 2017 roku. Dodajmy, że była to oferta złożona w drugim przetargu. Pierwszy został unieważniony, ponieważ konsorcjum zaproponowało cenę nie do przyjęcia przez miejski samorząd. Co prawda w drugim została ona lekko obniżona, ale i tak nie należała do wymarzonych.
Władze miasta – z powodu zwlekania przez marszałka województwa mazowieckiego z uchwaleniem planu zagospodarowania odpadów na Mazowszu – musiały zaproponowaną kwotę zaakceptować. Po prostu nie miały czasu na ogłoszenie nowego przetargu. Trwałoby to kilka tygodni i do momentu jego rozstrzygnięcia nie byłoby komu opróżniać śmietników. To wszystko spowodowało, że konsorcjum mogło poczuć się monopolistą na sochaczewskim rynku śmieciowym. Tym bardziej, że w dotychczasowych przetargach nie miały żadnych konkurentów. Być może to było przyczyną, że jego szefostwo zatraciło tzw. „instynkt samozachowawczy”.
A, że go zatracono, nie ulega żadnej wątpliwości. Jak już informowaliśmy Zebra odzyskuje prawie 70 procent odpadów. Tymczasem, jak wynika naszych informacji, w kalkulacji cenowej przedłużonej w ofercie przetargowej podano cenę opartą na braku segregacji. Inaczej mówiąc, stwierdzono, że zbierane z terenu Sochaczewa odpady zmieszane nie są sortowane i od razu ze śmietników trafiają na wysypisko w Płońsku. A tamtejszy RIPOK jest jednym z najdroższych w kraju. Tak zwana cena na bramie za przyjęcie odpadów zmieszanych wynosi tam 324 zł. Jeżeli pomnożymy ją przez ilość wytwarzanych przez mieszkańców Sochaczewa odpadów, to wyjdzie nam 2 773 764 zł w skali roku. Do tego dochodzą koszty transportu w wysokości około 264 000 złotych. Co łącznie daje kwotę 3 037 764 złotych rocznie.

Prezent dla marszałka

Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Otóż w obecnym przetargu – ze względu na dziwne zachowanie Zarządu Mazowsza dotyczące uchwalenia planu zagospodarowania odpadów na Mazowszu – jako główny RIPOK musiano wskazać Płońsk. Stało się tak, ponieważ Zarząd Mazowsza, mimo takiego obowiązku, zapomniał przesłać plan do konsultacji ministerstwu środowiska. To spowodowało, że został on unieważniony przez wojewodę. Tymczasem w nowym, nieuchwalonym jeszcze do tej pory planie, Sochaczew został przeniesiony z dotychczasowego zachodniego regionu śmieciowego do regionu centralnego, gdzie ceny za odbiór odpadów są znacznie niższe niż w Płońsku.
Co ciekawe, problemy z uchwaleniem planu pojawiły się również w ubiegłym roku. Także wówczas samorząd Mazowsza nie za bardzo kwapił się z jego uchwaleniem, przekładając decyzję w tej sprawi o kolejne miesiące. To spowodowało, że Urząd Miejski musiał ogłosić przetarg w oparciu o stary plan. Oznaczało to, że jego specyfikacja musiała uwzględniać jedyne działające składowisko w regionie zachodnim, czyli Płońsk. Jak było do przewidzenia, do przetargu, podobnie jak i w poprzednich latach, zgłosił się tylko jeden zainteresowany, czyli konsorcjum złożone z firm Zebra oraz Remondis.
Być może teraz, kiedy przetarg na wywóz odpadów z Sochaczewa został już rozstrzygnięty, samorząd Mazowsza w tym jego marszałek nie będzie miał już problemu z uchwaleniem planu i w końcu Sochaczew zostanie przeniesiony do centralnego okręgu śmieciowego. Co powinno skutkować obniżką opłat za wywóz śmieci.
Jerzy Szostak
Fot.: Jerzy Szostak