Strona główna Sochaczew miasto Koniec Las Vegas na Warszawskiej

Koniec Las Vegas na Warszawskiej

90
0
PODZIEL SIĘ

Jeszcze dwa tygodnie temu na ulicy Warszawskiej działało kilka salonów gier. I choć funkcjonowały one nielegalne, to władze miasta nie mogły ich zlikwidować – ponieważ zabraniały tego przepisy. Z kolei służba celna, do której należała walka z nielegalnym hazardem, nie miała sił ani środków, aby to zrobić. Teraz salony gier znikają jeden po drugim.

W ubiegłym roku na ulicy Warszawskiej salony gier zaczęły pojawiać się, jak grzyby po deszczu, a ulica powoli zaczęła przekształcać się w sochaczewski Las Vegas Boulevard. Z tym tylko, że kasyna w największym mieście Nevady działają legalnie. Tymczasem te w Sochaczewie, choć widoczne i dobrze oznakowane funkcjonowały nielegalnie, a walka z nimi przypominała tę z wiatrakami.
– Co z tego, że zabierzemy automaty, skoro w momencie gdy wyjeżdżamy z Sochaczewa, do salonu wstawiane są nowe. Tak dzieje się w całym kraju. O skali problemu może świadczyć przykład z Warszawy. Mamy tam namierzony punkt, w którym co jakiś czas rekwirujemy naraz osiem tysięcy automatów do gry, i na ich miejsce po kilku dniach pojawiają się nowe – mówił nam pod koniec ubiegłego roku Piotr Tałataj, rzecznik prasowy Izby Celnej w Warszawie.
Choć w Sochaczewie o takiej skali hazardu nie było mowy, to jednak w 2015 roku funkcjonariusze Izby Celnej podczas kontroli zarekwirowali na terenie powiatu sochaczewskiego 44 automaty do gier o szacunkowej wartości 528 tysięcy złotych. Natomiast w 2016 roku Izba dokonała 15 nalotów na działające w Sochaczewie salony gier. W ich wyniku zarekwirowano 63 automaty, których wartość wyceniono na ponad 700 tysięcy złotych.
Jednak kontrole nielegalnych punktów gry nie zniechęciły ich właścicieli do dalszej działalności. Po prostu ta przynosiła taki dochód, że ryzyko się opłacało, bo jeden automat mógł dać miesięcznie nawet 15 tys. zł czystego zysku.
O jakie pieniądze w skali kraju szła rzecz, mogą świadczyć dane Ministerstwa Finansów. Według nich dochody z nielegalnych automatów mogły sięgać rocznie ponad dwóch miliardów złotych. Dlatego pomiędzy właścicielami salonów gier dochodziło do spięć i walki o klientów. Aby zniechęcić konkurencję, nie przebierano w środkach. Tak było i na naszym terenie. Chociażby 18 października 2016 roku, kiedy to czterech mężczyzn napadło na jeden z punktów z automatami w powiecie sochaczewskim. Po wejściu do środka napastnicy zaczęli niszczyć sprzęt. Zaatakowali też pracownika salonu, bijąc go łomem do wyrywania gwoździ. Uciekając z miejsca zdarzenia, zabrali sprzęt komputerowy. Bandyci zostali jednak szybko ujęci przez sochaczewskich policjantów.
Ale podobne sytuacje to już historia. A wszystko za sprawą nowego prawa o grach hazardowych, które zacznie obowiązywać od 1 kwietnia. To właśnie ono spowodowało, że z terenu Sochaczewa znikają nielegalne salony gier. Ponieważ kary za prowadzenie takiej działalności mają być bardzo wysokie – 100 tys. zł od jednego automatu. Będą one nakładane nie tylko na właściciela salonu, ale również na właścicieli lub najemców lokali, w których stoją niezarejestrowane urządzenia.
Nowelizacja wprowadza także monopol państwa na automaty poza kasynami gier. To oznacza, że po wejściu jej w życie wszystkie maszyny do gry – niezamontowane w kasynach – uznane zostaną za nielegalne. Mają być one zastąpione urządzeniami należącymi do Totalizatora Sportowego. To właśnie on w imieniu państwa będzie zarządzał „automatowym monopolem”.
Ale na tym nie koniec. W myśl przyjętych przepisów jeden automat ma przypadać na tysiąc mieszkańców. Co oznacza, że w Sochaczewie będzie mogło funkcjonować tylko 37 urządzeń. Będzie ich jednak mniej, ponieważ ustawa mówi wprost, że podobnych urządzeń na terenie kraju ma być jedynie około 35 tys. Nie będą one wystawiane w kolekturach, ale osobnych salonach w odległości co najmniej 100 metrów od szkół i kościołów. Wszystkie automaty w salonach będą spięte w jedną sieć, co pozwoli na rejestrację przebiegu gry, wpłat i wygranych, a wszystkie te dane mają być rejestrowane. Podobnie jak osoby odwiedzające punkty gry.
Jerzy Szostak
Fot.: Jerzy Szostak

.