Strona główna Kultura IM WIĘCEJ GRAM, TYM WIĘCEJ MUSZĘ SIĘ UCZYĆ

IM WIĘCEJ GRAM, TYM WIĘCEJ MUSZĘ SIĘ UCZYĆ

50
0
PODZIEL SIĘ

Z Jarosławem Siewierskim, muzykiem, liderem sochaczewskiego zespołu Tajm rozmawia Bogumiła Nowak

 Pana działalność, jak Pan to określa, wynika z potrzeby grania. Kiedy ta potrzeba się pojawiła?

Bardzo dawno. Już nawet nie pamiętam, kiedy się ona pojawiła. Wydaje mi się, że ta potrzeba grania była u mnie zawsze. Odkąd pamiętam to zawsze na czymś grałem. Zaczynałem od perkusji. Potem była gitara. W jakimś momencie pojawiła się chęć śpiewania. Tak, więc odkąd sięgam pamięcią zawsze byłem związany z muzyką. Można powiedzieć, że praktycznie od dzieciństwa.

A pamięta Pan swój pierwszy, publiczny występ tak na poważnie?

Pamiętam. Nawet bardzo dobrze pamiętam. To było chyba jeszcze w szkole. Pierwszy zespół wtedy powstał. Nie wiem, czy to czasem nie było na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Z tego, co pamiętam, to na pewno był koncert organizowany w szkole. No i to był pierwszy zespół rockowy, w którym wtedy graliśmy. Ale wówczas grałem na perkusji. Wrażenia były niezapomniane. Sam fakt, że nadal dokładnie to pamiętam o tym świadczy.

Trema pewnie była spora?

Jakoś z tremą to nigdy nie miałem problemu. Nigdy jej zbyt mocno nie odczuwałem. To raczej ona działa na mnie bardziej mobilizująco. Taka trema raczej mobilizująca mnie dopada, niż paraliżująca.

Jaki rodzaj muzyki jest Panu najbliższy? Z tego, co można zaobserwować po waszej muzycznej aktywności wygląda, że chyba najpewniej rock.

Tak, oczywiście, że rock. Jednak sam słucham różnej muzyki. Czasami poezji śpiewanej, a czasami coś mocniejszego. Ale wszystko, to, co mnie ciekawi i fascynuje rozgrywa się w okolicach rocka i bluesa, tak można to określić. Słucham różnej muzyki – nie tylko polskiej, ale też zagranicznej. Jednak zdecydowanie i najchętniej polskiej i polskich wykonawców.

Który z tych wykonawców jest Panu najbliższy pod względem artystycznym i emocjonalnym, klimatem i charakterem?

Jeśli chodzi o polskich wykonawców to zespół Dżem, ale również twórczość Roberta Gawlińskiego jest mi bardzo bliska. W sumie cały czas śledzę jego twórczość. Charakter pisania tekstów, który mi bardzo odpowiada. Są ciekawe i trafiające do mnie.

Co  najbardziej inspiruje Pana do pracy?

No właśnie inna muzyka, inni twórcy i wykonawcy. Każdy tworzony utwór jest wyrazem czegoś innego. Już tyle zostało powiedziane w muzyce, że w zasadzie zachodzi jakaś tam jej powtarzalność. Także zdajemy sobie sprawę, jako zespół, że tych melodii sobie nie wymyślimy i gdzieś pewnie je zasłyszeliśmy albo powstało to na podstawie czegoś innego. Przecież cały czas czerpiemy z bogactwa muzycznego naszej kultury i światowego dziedzictwa.

Czy bywa tak, jak u innych twórców, że czasem jakąś melodia się Panu przyśni, jakiś motyw muzyczny?

Może nie melodia, ale czasami historie, które w utworach muzycznych opisuję. Czasami pojawiają się we śnie, a czasami o czymś sobie pomyślę i bywa, że coś nagle zaiskrzy. A z tej iskry coś nowego powstaje…

Zespół Tajm został założony w 2011 roku i odtąd cały czas aktywnie działa. Jednak to nie jedyny rodzaj aktywności pańskiej i członków zespołu.

Tak to prawda, aktywnie udzielam się na różnych polach i w różnych projektach. Jednak dla mnie zespół jest najważniejszy, bo jest to muzyka autorska i tworzona wspólnie z chłopakami, z którymi się też bardzo, bardzo lubimy. No i się spotykamy nie tylko przy okazji pracy. To dlatego zespół jest najważniejsze, aczkolwiek mam też inne twórcze działania, czy projekty, które realizuję

Czy może Pan powiedzieć coś więcej o zespole, i o tym jak on powstał?

Nie ze wszystkimi na raz się poznaliśmy. To nieco skomplikowane losy, bo od dawna się znamy. Jednak w pewnym momencie ten zespół powstał. Pojawiły się wtedy pierwsze utwory autorskie, które chciałem zagrać i ci ludzie. Nawet nie wiem skąd. Perkusista grał z nami w innym projekcie i on zaprosił właśnie do nas basistę Tomka. Gitarzysta pracował u mojego kolegi w firmie. Tam okazało się, że gra. Tego nie wiedziałem, ale wkrótce dołączył do nas. Z kolei klawiszowiec był technikiem od sprzętu, pracującym u kolegi, ale w innym zespole. Okazało się, że gra na klawiszach i do tego bardzo dobrze. Tak więc powoli, spontanicznie jakoś wszystko wyszło.

Odkąd jednak ten zespół spotkał się na pierwszych próbach, to od początku ten skład trwa do dzisiaj. I od początku wszystko idzie nam bardzo dobrze. Od razu było wiadomo, że coś z tego będzie.

Skąd się wzięła nazwa zespołu?

Wspólnie ją wymyśliliśmy. Długo się nad tym zastanawialiśmy. Nazwa miała być komunikatywna, zapadająca w pamięć. Jednocześnie zaznaczyć nas jakoś. Z początku. w zespole była Agnieszka, która była wokalistką. Aczkolwiek stylistycznie jej to jakoś nie pasowało i sama zrezygnowała. Zostawiła nam jeden, piękny utwór „Anioł”. Natomiast jej ślad w zespole pozostał. Nazwa jest kombinacją pierwszych liter naszych imion. Tak zabrzmiało Tajm, że to niby Czas, takie spolszczone i pisane po polsku. I właśnie Agnieszka jako litera A – dopełniła tę nazwę. Bez niej nie wyszedłby Tajm, a tak jest i pewnie do końca istnienia zespołu będzie pod tym szyldem funkcjonować.

W ostatnich dniach ukazała się wasza pierwsza płyta. Co prawda zespół nagrywał i rejestrował swe utwory, jednak dopiero pierwszy raz zdecydowaliście się je wydać.

Tak, rzeczywiście jest to pierwsza płyta. Co prawda, gdy tylko pojawiły się jakieś nasze utwory i zostały one sprawdzone na koncertach, że są dobre, to wchodziliśmy do studia i je utrwalaliśmy. Powiedzmy zgrywaliśmy je w partiach po pięć utworów, żeby je utrwalić i zachować. Tak powstało piętnaście utworów, z czego wybraliśmy 10, naszym zdaniem najlepszych, z przeznaczeniem na płytę, która właśnie się ukazała. Polecam ją wszystkim. Przekrój muzyczny na płycie jest duży. Staraliśmy się, żeby były utwory różnorodne. Moim zdaniem jak wychodzi to spod jednego pióra i jeden zespół to gra, to jest to jakiś znak jakości nakreślony, Zaś różnorodność polepsza jakość słuchania w myśl zasady, że dla każdego coś miłego.

Płyta już jakiś czas jest na rynku. Jakie są pierwsze wrażenia i głosy od słuchaczy? Czy dotarły do Pana sygnały, jak została płyta przyjęta?

Na razie zbieram same dobre opinie, aczkolwiek nie wiem, czy są one szczere. Mam nadzieję, że tak. Odbieram telefony i sygnały od osób, które mówią mi: „Ja cały czas tego słucham, ten utwór mi się podoba, tamten jest ciekawy…”. Więc jakaś reakcja i odbiór płyty jest.

Czy planuje Pan z zespołem ruszyć w Polskę z  promocją płyty?

Oczywiście, że tak. Będziemy płytę sprzedawać i promować ją podczas koncertów, przeglądów i różnych gali. A koncerty w zasadzie gramy w całym kraju, i w trakcie nich będziemy zachęcać do kupna naszej płyty.

Które z tych publicznych prezentacji są wam najbliższe i najbardziej je lubicie?

Najlepiej z dotychczasowych koncertów wspominamy występy z zespołem Dżem. Zagraliśmy z nim kilkanaście koncertów. Taką małą trasę zrobiliśmy z nim po Polsce. W przyszłym roku szykują się kolejne występy z Dżemem i czekamy już na nie. To są koncerty, które bardzo mile wspominamy. Na koncerty Dżemu przychodzi liczna publiczność, w sumie 1000-1500 osób. Grając z nimi zapożyczamy sobie trochę publikę od nich i nieco grzejemy się w ich blasku. Jednak publika jest szczera i uczciwa. Uważnie słucha naszej muzyki i na drugi dzień mamy zawsze jakieś miłe komentarze na fejsie odnośnie naszego występu. Nawet z koncertu, który graliśmy w zeszłym roku ludzie do dzisiaj się odzywają, i proszą by przysłać im płytę. Tak więc nasze występy z tak znanym zespołem sprawdzają się.

Zespół gra głównie bluesa i rocka, czy próbowaliście czegoś innego w ramach eksperymentu?

Na próbach pojawiają się różne utwory i cały czas tworzymy różne kompozycje. Cały czas też próbujemy i sprawdzamy różne nasze możliwości twórcze. Czasami jest tak, że zaczynamy grać i niby mamy utwór zrobiony, ale ostatecznie idzie on do kosza, bo stwierdzamy, że to  prostu nie podchodzi nam i nie pasuje. Niby przez nas zrobiony utwór, ale zupełnie nas nie dotyczy. Tak jakby to było obok. Często nam się tak trafia, że zaczynamy grać i z początku wydaje się fajne, ale potem nie idzie w tym, co chcemy kierunku…

To zatem taka własna autocenzura.

Tak, właśnie. Sami dla siebie jesteśmy najbardziej wymagający. Chcemy tworzyć zgodnie z wytyczonymi sobie standardami.

Kto jeszcze poza wami udziela wam wsparcia i jest pierwszym słuchaczem, krytykiem waszych poczynań? Kto udziela porad?

Rodzina. To ona głównie robi to najlepiej. Na przykład moja żona jest pierwszym odbiorcą. Potem siostra. Są takimi cenzorami tego, co tworzymy. Staramy się na próbach utwory nagrywać, i to co stworzymy dajemy w naszych rodzinach do przesłuchania. Czasem nawet jak mamy coś nowego, jeszcze bez tekstu, taki przypadkowy zestaw. Nagrywamy taki utwór i wtedy rodzina przedstawia nam swoje opinie. To bardzo dla nas ważne, bo samemu ciężko jest ocenić swoją pracę. W tym przypadku opinia rodziny jest istotna, bo zawsze szczera. Oni wiedzą na co nas stać, znają nasze możliwości i czasami potrafią schłodzić nasze niepotrzebne napalenia się na jakieś działanie. Nam się wydaje, że coś jest super, ale nie zawsze tak właśnie jest.

Jakie inspiracje pojawiły się w waszych utworach?

Ostatnio na przykład pierwszy utwór, jaki napisałem można określić i nazwać politycznym. Wiadomo, jaka jest sytuacją w naszym kraju. Obserwuję ją i staram się raczej być z boku tych wydarzeń, aczkolwiek nadal tu żyję i też mnie to dotyczy. Tak, więc jeden tekst, jeden utwór polityczny powstał niedawno. Teraz cały czas dopracowywany. Ma podtekst polityczny i jest dość mocny. W twórczości najlepiej się różne sprawy odreagowuje. Sztuka to taki konfesjonał twórczy. To, co się czuje, to co jest w danym momencie, to się przelewa na papier.

Jakie są plany zespołu?

Tak dokładnie te wszystkie plany nie są do końca sprecyzowane. Bardzo czekamy na kolejne koncerty z Dżemem, bo wiem, że one niebawem nastąpią. Na razie są jeszcze na etapie organizacji. Z tego, co wiem są planowane dwa zagraniczne, duże koncerty, bodajże w Belgii, ale to jest dopiero przygotowywane. Naszym celem jest jak najwięcej grać. Mamy płytę i teraz będziemy ją cały czas promować…

Kiedy planowana kolejna płyta, bo chyba na jednej się nie skończy?

Oczywiście, że nie. Dopracowujemy kolejne utwory na kolejną płytę. Jeśli chodzi o muzykę, to mamy jeszcze sporo przed sobą do wykonania.

Jesteście chyba w najbardziej optymalnym wieku. Macie już muzyczne doświadczenie, ale jednocześnie jesteście młodzi.

Może tak nie do końca młodzi, ale jakiś bagaż doświadczeń posiadamy. Chociaż po tych ponad 5 latach istnienia zespołu zauważyłem jedno – wydawało mi się, że grałem w wielu zespołach, że wiem dużo o muzyce, ale im dłużej gram z Tajmem, tym bardziej widzę, że jeszcze mało umiem. I mamy dużo pracy przed sobą. Doświadczenie zdobywa się i wyrabia z wiekiem. Jednak nadal uważam, że mam je jeszcze niewystarczające. Stworzenie wspólnego brzmienia to mozolna praca. Na co dzień tego nie widać, ale to trzeba stale doskonalić i polerować. Przyszłość przed nami się rysuje, ale nadal czeka nas wytężona, nieustająca praca. Ważne jest dla nas to, że mobilizujemy się nawzajem do osiągania jak najlepszych wyników. Często bywa, że młode zespoły po pierwszych porażkach upadają, ale my przyjęliśmy taktykę pracy i pokonywania przeszkód.

Tym bardziej, że gracie z pasji i nie jest to wasze źródło utrzymania.

Owszem. Muzyka to pasjonujący dodatek do naszego, normalnego życia. Wszyscy zawodowo pracujemy, a muzyka wykonywana jest tylko z pasji i trochę na boku, aczkolwiek to bardzo ważna dla nas płaszczyzna aktywności życiowej. Każdy z nas ma inny zawód. Trzeba jakoś utrzymać siebie i rodzinę. Z muzyki byłoby trudno i byłoby to bardzo skromne życie.

Cele na ten rok i plany koncertów w mieście?

Koncerty i koncerty, i żadnych innych pomysłów. Będziemy występować na Dni Sochaczewa, bo już jest podpisana umowa z miastem. W Pełnej Kulturce też na pewno coś będzie, ale nie ma jeszcze ustalonej daty, a w czerwcu koncert na rozpoczęcie lata jest zaplanowany. Co potem? Jeszcze nie wiemy. Będziemy jednak koncertować.

To życzę, by nie zabrakło wam siły i determinacji w osiąganiu sukcesów. Dziękuję za rozmowę.