Strona główna Młodzieszyn HISTORIA GS SAMOPOMOC CHŁOPSKA W MŁODZIESZYNIE

HISTORIA GS SAMOPOMOC CHŁOPSKA W MŁODZIESZYNIE

37
0
PODZIEL SIĘ

Życie gospodarcze i społeczne Młodzieszyna przerwała II Wojna Światowa. Jednak już w kilka lat po jej zakończeniu zaczęły w tej małej miejscowości powstawać nowe inicjatywy gospodarcze, dzięki którym Młodzieszyn podniósł się ze zniszczeń wojennych. Dziś opowieść o jednej z nich.

Istotną rolę w życiu gospodarczym i społecznym Młodzieszyna po II wojnie światowej odgrywała Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska”. Za moment jej powstania przyjmuje się 15 stycznia 1949 roku.
Pierwszym jej prezesem wybrany został Wacław Kozłowicz, przedwojenny oficer wojska polskiego, zaś zarząd tworzyli min. Adam Stępień, Henryk Włodarczyk i Jan Łukawski. Funkcję głównego skarbnika otrzymał Karol Gliwiński. W spółdzielni pracowali także: Helena Kwiatkowska w charakterze kasjerki i Anna Zielińska jako pracownik biurowy.
Gdy z Państwowego Funduszu Ziemi przejęto w Młodzieszynie dwa magazyny, zaangażowano jeszcze do pracy dwóch pracowników magazynowych.

Lata dobre i gorsze

Nieco później uruchomiona została sprzedaż pasz i środków do produkcji rolnej, a w maju 1949 roku skup bydła – cieląt i owiec, co ciekawe, nie mając żadnych pomieszczeń. Skup odbywał się praktycznie pod gołym niebem, na dzierżawionym placu.
Kolejne zmiany w zarządzie wymusiły ówczesne realia polityczne: Wacław Kozłowicz musiał ustąpić ze swojego stanowiska, ponieważ nie należał do partii komunistycznej (ponadto kontrowersje budziła jego wojskowa przeszłość w sanacyjnym wojsku). Jego miejsce zajął na krótko Adam Forysiak z Młodzieszyna. Potem stanowisko prezesa piastowali: Stanisław Ziółkowski, Marian Ciura, Adam Milczarek, Ryszard Gonta.
Brak środków finansowych, wykwalifikowanej kadry oraz własnych pomieszczeń na działalność handlową i usługową, bardzo utrudniał funkcjonowanie spółdzielni. Biura i sklepy były w prywatnych domach, zaś za wynajem płacono wysoki czynsz dzierżawny.
31 marca 1960 roku na zebraniu przedstawicieli wybrano nowy zarząd w składzie: Helena Kwiatkowska, Piotr Kitliński, Mateusz Milczarek. Nowym prezesem została Helena Kwiatkowska, która broniła się przed objęciem tego stanowiska, ponieważ Spółdzielnia znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej i gospodarczej. Uważała, że prezesem powinien być silny i energiczny mężczyzna, który sprostałby tym zadaniom. Jednak członkowie spółdzielni okazali się bardziej konsekwentni w swym uporze, i wreszcie wyraziła zgodę. Prezesem była ponad 30 lat – ten okres to najlepsze lata spółdzielni.
Już po dwóch latach spółdzielnia zaczęła przynosić zysk i zaczęła intensywnie rozwijać swoją działalność. Zbudowano budynek obsługi rolnika, trzy sklepy w Młodzieszynie, sklepy w Ruszkach, Kamionie i Witkowicach. Zakupione budynki w Adamowej Górze i w Kamionie przystosowano na sklepy spożywczo-przemysłowe. Powstały również dwa magazyny i pawilon handlowy. Utwardzono plac węglowy.
Spółdzielnia zrzeszała 1500 członków i zatrudniała niemal 120 pracowników. W 1992 roku Helena Kwiatkowska odeszła na emeryturę.
Na jej miejsce wybrano Leszka Zarzyńskiego, a potem Ryszarda Dąbrowskiego.
Rok 1993 przyniósł spółdzielni kłopoty finansowe: spadek obrotów, wzrost podatku od nieruchomości, nadmierne zatrudnienie, pojawienie się konkurencji oraz duże zmiany w ustroju państwa spowodowały kryzys gospodarczy. Spółdzielnia zmuszona była ograniczyć zatrudnienie i sprzedać część majątku.
3 grudnia 1999 roku wybrano nowy zarząd w składzie: Helena Kwiatkowska, Marian Fabijańczyk i Stanisława Rutkowska.
W 2010 roku nowym prezesem spółdzielni została Halina Gajewska. Ograniczono zatrudnienie do minimum i wstrzymano deficytową działalność spółdzielni.
W czasie wielu lat istnienia spółdzielni działało w niej wielu zasłużonych członków. Warto wymienić choćby: Jana i Jerzego Kwiatkowskich, Stanisława Dąbrowskiego, Bronisława Orlińskiego, Władysława Kęskę, Adama Stępnia, Konstantego Sobieraja, Marię Klatt, Władysława Tądera, Zofię Leszczyńską, Feliksa Orlińskiego i wielu innych.
Spółdzielnia istnieje do dziś. Głównym jej dochodem są czynsze pobierane za wynajem pomieszczeń.

Dobry duch spółdzielni

W dziejach nie tylko GS, ale i dla historii powojennej Młodzieszyna, bardzo ważna jest postać Heleny Kwiatkowskiej. Warto zatem przypomnieć tę wyjątkową postać.
Urodziła się w 1926 roku w wielodzietnej rodzinie w Juliopolu. Przed wybuchem II Wojny Światowej udało się jej ukończyć (co nie było tak powszechne na wsi) sześcioklasową szkołę podstawową (powszechną). W pierwszych miesiącach wojny wraz z rodziną przeniosła się do Bud Iłowskich, do jednej z zaprzyjaźnionych rodzin. Potem wróciła do Juliopola, aby wyjechać do Warszawy, do gimnazjum sióstr zakonnych mieszczącego się na ulicy Górczewskiej.
Do Młodzieszyna powróciła w 1943 roku. Znając nieco niemiecki, zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Zatrudniono ją w Sochaczewie, zajmowała się wydawaniem fałszywych przepustek okolicznym mieszkańcom. Pewnego razu, przekraczając granicę Rzeszy z Generalną Gubernią w Ruszkach, zatrzymał ją niemiecki patrol graniczny; groziło jej rozstrzelanie, bo mając wiele fałszywych przepustek, nie miała swoich własnych dokumentów. Szczęście się jednak do niej uśmiechnęło, bo została puszczona wolno.
Po zakończeniu wojny wyjechała na tzw. Ziemie Odzyskane do Biesiekierza, gdzie w tamtejszym urzędzie gminy pełniła funkcję najpierw pisarza a potem sekretarza. Tam też poznała swojego męża. Po śmierci matki w 1948 roku, wraz z mężem wróciła do Juliopola. Mąż znalazł zatrudnienie w miejscowym banku.
W 1949 roku rozpoczęła się trwająca aż do 2007 roku jej wielka przygoda, czyli praca w Gminnej Spółdzielni w Młodzieszynie. Najpierw jako kasjerki, następnie jako księgowej. W 1960 roku została wybrana na prezesa zarządu.
Miała problemy, bo nie należała do PZPR, więc w 1956 roku wstąpiła do ZSL. Czuła się związana z tradycjami mikołajczykowskimi. Władzom jednak bardzo się to nie podobało; nalegały, aby wstąpiła do PZPR. Nasza bohaterka znajdowała sposoby, aby tego nie uczynić, wykazując się przy tym pomysłowością.
W czasie jednego z alarmów powodziowych odpowiadała za aprowizację oddziałów wojska chroniącego drewniany most na Wiśle. Odznaczono ją za to medalem, ale nie wręczono go jej w Warszawie, tak jak pozostałym, bo nie należała do partii. Jeden z dygnitarzy partyjnych ostrzegał ją, że jeśli nie przestanie chodzić do kościoła to: „długo miejsca tutaj nie zagrzeje”.
Kontrole z powiatu i województwa były nader częste, ale Helena postępowała tak, że nigdy nic jej nie zarzucono. Mimo szykan chodziła systematycznie do kościoła, wspierała budowę kościoła, prowadząc dokumentację finansową tej inwestycji. Proboszcz ksiądz Antoni Wiśniewski, jak i rada parafialna, darzyli ją zaufaniem.
Gdy przestała pełnić funkcję prezesa, nadal służyła spółdzielni swą radą i doświadczeniem. Chciała wspierać lokalne inicjatywy, jak rozwój straży pożarnych czy budowę małej kaplicy na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Zawsze była oddana ruchowi ludowemu: gdy po roku 1989 reaktywowano PSL, została prezesem gminnego komitetu tej partii.
Mieszkańcy Młodzieszyna pamiętali, że w okresie komunizmu wbrew odgórnym zarządzaniom pilnowała, aby na budynku GS powiewały flagi państwowe i ruchu ludowego, również w czasie świąt nieakceptowanych przez PZPR. Z jej inicjatywy głównej ulicy Młodzieszyna nadano nazwę Bohaterów walk nad Bzurą. Otrzymała wiele pamiątkowych odznaczeń, w tym min. Krzyż Armii Krajowej, odznakę Weterana Walk Niepodległościowych, odznakę Zasłużonego Działacza Ruchu Ludowego, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Srebrny Krzyż Zasługi, medal ,,Zasłużonych dla Spółdzielczości ,,Samopomoc Chłopska”. Była też radną powiatową.
Zmarła 23 lipca 2007 roku.
Marek Orzechowski

Dziękuję Kaludii Więcek i Katarzynie Wódce za udostępnienie materiałów do artykułu.
Spis fotografii:

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCUDOWNY OBRAZ W SOCHACZEWIE
Następny artykułPolała się krew