Strona główna Sochaczew gmina CHCĄ WIĘCEJ ZA STRATY

CHCĄ WIĘCEJ ZA STRATY

79
0
PODZIEL SIĘ

Grupa mieszkańców Nowych Mostek poskarżyła się do Czesława Ćwiklińskiego, przewodniczącego Rady Gminy Sochaczew, że myśliwi z koła łowieckiego wyceniają straty spowodowane przez dzikie zwierzęta niezgodnie z oczekiwaniami. Ich zdaniem odszkodowania wypłacone na ich terenie są zbyt małe w stosunku do szkód.

– Rolnik poinformował mnie, że zgłosił kołu łowieckiemu zniszczenie pola pszenicy przez dziki. Stwierdził, że dał się wrobić, bo uwierzył ustnym obietnicom, że dostanie odpowiednią ilość materiału siewnego na wyrównanie strat – mówił w czasie sesji Rady Gminy Czesław Ćwikliński.
Jednak, jak dodaje przewodniczący, nie uzyskał ustalonej formy odszkodowania, bo nie wziął na potwierdzenie tych obietnic zaświadczenia na piśmie. Ponownie zgłosił się do łowczego. Wtedy okazało się, że obiecali mu jeszcze raz obejrzeć teren szkody. Po czym zaoferowano mu odszkodowanie w wysokości 120 złotych.

Jest dzik i są straty

– A przecież członkowie kół łowieckich to ludzie w większości dobrze sytuowani, zaś łowieckie hobby do tanich nie należy. Nie wiem, co z tym problemem zrobić, bo stale on wypływa w rozmowach z rolnikami, którzy czują się nieusatysfakcjonowani obecnymi odszkodowaniami za straty. Dzika zwierzyna podchodzi nam stale pod gospodarstwa. A współpraca rolników z kołami łowieckimi nie najlepiej się układa. Tak jest od lat. Rolnicy skarżą się na myśliwych, a gmina niewiele może tu im pomóc – dodaje przewodniczący Ćwikliński.
Z jego stanowiskiem nie zgadza się Paweł Gałaj, sołtys Jeżówki i jednocześnie łowczy koła w rejonie Nowych Mostek.
– Znam prawo łowieckie i odpowiadam jako łowczy za ten teren. Znam kwoty odszkodowań i 120 złotych na tym polu u rolnika Grabarka to odpowiednia kwota rekompensaty. Starczy na worek materiału siewnego. Ten teren to trzcinowisko w pobliżu domu. Niestety nie możemy wypłacać panu Grabarkowi odszkodowań co i rusz na każde zawołanie, po każdym wejściu dzików na jego teren. Rozumiem, że dzik to dzik i są straty, ale nie możemy dać więcej, a te zwierzęta coraz liczniej wychodzą z Kampinosu i wchodzą cały czas na uprawy rolne – stwierdził Paweł Gałaj, zastrzegając, że odpowiada tylko za obwód numer 402, który podlega pod jego jurysdykcję.
– Każde koło na naszym terenie działa na innych zasadach, czy nie można tego jakoś ujednolicić, aby rolnicy mieli łatwiej. Czy nie można jakoś się dogadać? – pytała radna Dominka Misiak.
– Na temat innych obwodów nie mogę się wypowiadać, gdyż są poza moim zasięgiem. Polski Związek Łowiecki działa jednak na podstawie ustawy o ochronie środowiska, a ta ściśle określa zasady szacowania szkód. Wypowiadam się tylko na podstawie działalności mego koła i tylko na temat tego, co się dzieje odnośnie szacowania tych szkód na moim terenie. Nie biorę odpowiedzialności za inne obwody łowieckie – zastrzegał cały czas łowczy Gałaj.

Będą zmiany prawa

Stwierdził jednocześnie, że w ostatnich latach temat dzików jest postrzegany bardzo emocjonalnie. Nie wszystkich jednak przekonał. Padł też zarzut w dyskusji, że dziki poczynają sobie coraz zuchwałej i trafiają się już niemal na przedmieściach Sochaczewa.
– Podchodzą prawie pod Szpital Powiatowy. Poza tym może warto zaznaczyć, jak ta sytuacja ogólnie teraz wygląda, jak zachowywać się przy takim spotkaniu z dzikim zwierzęciem, i co robić, gdy dzik się pojawi – padł głos z sali.
Wśród niezwykle burzliwej wymiany zdań – między radnymi, sołtysami, wójtem Mirosławem Orlińskim i Pawłem Gałajem – pojawiły się liczne wątpliwości. Wśród nich pytania, za co powinno odpowiadać koło łowieckie i gdzie zgłaszać problemy związane właśnie ze sporami na linii rolnik – myśliwy, a więc kto ma być mediatorem w sporach. Okazuje się, że nie wszyscy wiedzą, że w Urzędzie Gminy w Wydziale Ochrony Środowiska można szukać wszelkich informacji na temat spraw związanych z odszkodowaniami oraz interpretacji przepisów prawa łowieckiego, a tym samym urzędowej pomocy w tym zakresie.
Wiadomo też, że od października 2016 roku trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o prawie łowieckim, który ma zmienić obowiązującą od 12 lat obecną ustawę. Czy w ostatecznym rozrachunku poprawi ona współpracę rolników z myśliwymi, tego nie wiadomo, choć nowy projekt ma takie wytyczne i założenia. Zakłada m.in. utworzenie Państwowego Funduszu Odszkodawczego, którym dysponowałby wojewoda. Pieniądze z niego trafiałyby do tych, którzy ponieśli szkody w uprawach i płodach rolnych.

Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak

Fot. – Znam prawo łowieckie i odpowiadam jako łowczy za ten teren – mówił Paweł Gałaj