Strona główna Historia Tajemnica Maryjnej kapliczki

Tajemnica Maryjnej kapliczki

168
0
PODZIEL SIĘ

Dla wielu jest po prostu kolejną ze 107 kapliczek znajdujących się na terenie gminy Młodzieszyn. Tymczasem ta niewielka statua maryjna stojąca na placu przy kościele w Młodzieszyna ma bogatą historię. Bardzo bogatą.

Figura Matki Bożej ustawiona została (to oryginalna cecha tej kapliczki, odróżniająca ją od innych w gminie) na dosyć nie typowy trzyczęściowym cokole; na samym dole jest to szeroki sześciokąt zbudowany z ciosanych głazów polnych, dalej przechodzi w dużo węższy, w kształcie walca, natomiast zwieńczenie jego to betonowa, kwadratowa płyta bardzo podobna do głowicy greckiej kolumny. Opisując jakiś czas temu przydrożne młodzieszyńskie kapliczki od razu na tą zwróciłem uwagę; urokliwa, zadbana i… o ciekawym brzmieniu cokołu, a właściwie środkowej jego części. Zapyta ktoś co mam na myśli; mam taki nawyk, gdy widzę cos masywnego, że „opukuje” go ( jeśli to możliwe) i próbuje po odgłosie tego stukania odgadnąć, z czego jest zbudowane. Nie inaczej było tym razem; tak więc pukam w środkową część cokołu a tu… niespodzianka! zamiast spodziewanego tępego, krótkiego dźwięku oznaczającego masywny betonowy cokół, usłyszałem długi, dźwięczny odgłos pustej przestrzeni. A więc cokół jest metalowy! Ten wykrzyknik jest jak najbardziej na miejscu, o czym potem. To pytanie, dlaczego kapliczce postanowiono wystawić taki a nie inny cokół długo mnie zajmowało; na szczęście odpowiedz na nie przyniosła znaleziona ostatnio notatka o XIX wiecznym Młodzieszynie, jaką zamieściła w 1886 „Gazeta Świąteczna” w numerze 302 z 17 października tegoż roku. Tam oprócz opisu życia w Młodzieszynie, znalazłem takie oto zdanie:
„(…) Fabryka cukru miejscowa ofiarowała miedzianą banie na wieżę, krzyż i żelazny filar pod figurę Maryj przed kościołem stojącą”.
Ta krótka informacja jednak wiele wyjaśnia; (przypuszczalnie) wiadomo, w jakim czasie statuę Maryjną postawiono. Bowiem cytowana informacja o XIX wiecznym Młodzieszynie zawiera wzmianki o księdzu Antonim Morskim, budowniczym pierwszej murowanej świątyni w Młodzieszynie, można więc przypuszczać, że to on wyraził zgodę na jej ustawienie lub wspierał jej budowę. Wiadomo również w jakich okolicznościach figura dostała środkową, metalową część postumentu. Można domniemywać, że był to swego rodzaju wkładu fabryki cukru, czyli powstałej w 1850 roku potężnej cukrowni z Młodzieszyna w jej fundację. Kolejne, bardzo ciekawe fakty z jej historii przyniosły wydarzenia z II wojny światowej. Podczas zbierania wiadomości do wspomnianej wcześniej książki o młodzieszyńskich kapliczkach usłyszałem od kilku starszych mieszkańców Młodzieszyna informację, że „nasza bohaterka” w czasie II wojny światowej była ustawiona na… miejscowym cmentarzu parafialnym w Juliopolu! Gdyby o tym wspomniał jeden rozmówca, można by taką wiadomość uznać za mało wiarygodną, wszak ludzka pamięć jest zawodna. Natomiast wielość przekazu każe wierzyć w jej prawdziwość. To właśnie ta nowa, zaskakująca nieco lokalizacja stała się przyczyną „kłopotów” kapliczki. Dzięki uprzejmości księdza Mateusza Podkowińskiego, otrzymałem kopię notatek, jakie prowadził ksiądz Antoni Wiśniewski, proboszcz młodzieszyński od kwietnia 1945 roku, czyli od momentu gdy przybył tu z Warszawy. Ksiądz Antoni zastał kapliczkę na cmentarzu parafialnym nieco zniszczoną, nie wspomina jednak, kto i kiedy ją tam ustawił. Sądzimy, że raczej będzie trudne to teraz ustalić. Ciekawe jest jednak to, co pisze o niej dalej:
„Na cmentarzu parafialnym zastałem zwalony krzyż misyjny i podziurawioną statuę Maryi. Zdecydowałem i krzyż i Maryję przenieść pod kościół”.
Ksiądz Wiśniewski dodaje:
„Dowiedziałem się, że podczas wojny niemieccy żołdacy strzelali do Matki Bożej, urządzając sobie zawody strzeleckie”.
Chyba się figurka Matki Bożej młodzieszyńskiemu proboszczowi mocno spodobała, bo jak postanowił, tak zrobił; oczywiście nie od razu, bowiem plac przy świątyni w kwietniu 1945 roku nie nadawał się do ustawiania czegokolwiek, ponieważ leżały na nim resztki zniszczonego we wrześniu 1939 roku kościoła. Dopiero w 1953 roku, gdy powstał nowy kościół, znalazło się na kapliczkę miejsce. Kapliczkę naprawiono, nie widać na niej śladów po zawodach strzeleckich, które urządzali sobie na niej niemieccy żołnierze. Warto przechodząc obok tej wyjątkowej figury chwilę pomyśleć, że ma tak ciekawą historię.

Marek Orzechowski