Strona główna Historia Tajemnica cudownej figury

Tajemnica cudownej figury

79
0
PODZIEL SIĘ

Historia losów cudownej figury Chrystusa z Białynina owiana jest mgłą tajemnicy. Ta historia jest niemal zupełnie nieznana. Zaś szczątkowe informacje na jej temat są często mylone i błędnie powielane przez osoby zajmujące się zawodowo historią. Czy figura przetrwała do współczesnych czasów? Zdania na ten temat są podzielone.

Dr Agnieszka Sławińska, opisując historię Białynina („Dzieje Białynina i Mikołajewa”), mylnie podaje następującą informację: „W 1761 r. główną ozdobą świątyni w Białyninie był ołtarz główny wraz z wizerunkiem Chrystusa Pana wykonanym przez łowickiego rzeźbiarza Mateusza Szymańskiego. Krucyfiks ocalał w cudowny sposób z pożaru (…)”. Zacytowany fragment opisu – pióra Wincentego Hipolita Gawareckiego (1788-1852), historyka i wicestarosty wyszogrodzkiego – dotyczy jednak kościoła podominikańskiego w Sochaczewie, nie zaś w Białyninie.
„W wielkim ołtarzu sochaczewskiej świątyni znajdował się wizerunek Chrystusa Pana na krzyżu. Z tym wizerunkiem łączy się następująca historia: We wsi Białyninie, odległej o milę, a może trochę więcej od Sochaczewa, przed laty zgorzał dwór właściciela tej włości, w którym znajdował się ów wizerunek ukrzyżowanego Zbawiciela świata, na ścianie zawieszony; wśród płomieni ta tylko z tymże wizerunkiem nietknięta ocalała. Zdumienie i bojaźń ogarnęły dziedziców miejsca, a uznając, iż obraz, którego żywioł wzburzony nie zdołał strawić przyzwoitego wymaga uczczenia, przenieśli go do kościoła sochaczewskiego i w ołtarzu jego celnym umieszczony został. Kościół ten liczył siedem ołtarzy, wielki ołtarz był w kształcie łuku tryumfalnego z złoconymi pilastrami, wykonany został w 1761 r. przez Mateusza Szymańskiego, artystę z Łowicza; za odmalowanie go, prócz złota i farb, zapłaciła Anna z Grabowskich Lasocka, sto tynfów” – relacjonował w 1848 roku Gawarecki w „Pamiętniku Religijno – Moralnym”, w opisie zatytułowanym „Wiadomość historyczna o kościele z klasztorem księży Dominikanów w mieście Sochaczewie”.
Według przekazu: „Miejscowa ludność miała szczególne nabożeństwo do tego świętego wizerunku, a za otrzymane łaski zawieszano wota, których naliczono 16 sztuk. Pod wizerunkiem Chrystusa Pana stały znacznego rozmiaru figury Matki Bożej i Św. Jana. Poza filarami były ustawione posągi, prawie naturalnej wielkości, Św. Jacka i Św. Wincentego z Ferrary, patronów zakonu kaznodziejskiego, obydwie złocone; u wierzchu ołtarza w oknie, jakoby w przezroczu, stała figura Św. Mikołaja, patrona kościoła tutejszego. Na kapitelach (nagłówkach) półkolistych, stały figury dwóch aniołów z rozpostartymi i złoconymi skrzydłami. Jeden z nich trzymał włócznię, drugi trzcinę z gąbką”.
Wiadomo, że ołtarz wielki został odnowiony w 1828 roku. Zaś krzyż uznawany był za cudowny, o czym świadczyło wspomnianych 16 wotów dziękczynnych, wiszących przy nim w 1848 roku, w czasie gdy świątynię odwiedził Wincenty Hipolit Gawrecki.
Jednak czy łaski płynęły wyłącznie z białynińskiej figury Chrystusa? Okazuje się, że nie tylko. F. Nowowiejski w swoim dziele „Phenix revidivus…” podaje taką informację: „Klasztor sochaczewski mający pod tytułem św. Mikołaja wyznawcy i biskupa, założonym został z zebranych jałmużn Najjaśniejszych książąt mazowieckich z 1235 roku. Ozdobą jego jest obraz N. Maryi Panny, słynący wielkimi cudami, odmalowany na wzór obrazu madryckiego w Hiszpanii, darowany od książąt mazowieckich, do którego mięszkańcy ziemi sochaczewskiej uciekają się w swoich potrzebach, chorobach, jako do jedynego zbawienia (…)”. Niektórzy lokalni historycy przypisują mylnie ten opis J. Łukaszewiczowi, który jedynie zacytował go w swoim dziele „Krótki opis kościołów parochialnych w dawnej diecezji poznańskiej”.
O cudownym obrazie wspomina też Wincenty Hipolit Gawarecki: „Obraz ten, ludu tutejszego ucieczka, przepięknie 12 srebrnych wotów w dowód czci najwyższej złożonych”. W czasie I Wojny Światowej obraz został podziurawiony kulami, zaś w okresie niemieckiej okupacji trafił do kaplicy szpitalnej, skąd prawdopodobnie wywieźli go w styczniu 1945 roku sowieccy żołnierze – uznając, że jest wykonany ze złota. Obecnie w kościele parafii p.w. św. Wawrzyńca znajduje się kopia obrazu Matki Bożej Różańcowej.
Ponoć cudowna figura Chrystusa miała więcej szczęścia i przetrwała pożogę zarówno I, jak i II Wojny Światowej. Według kilku przekazów obecnie znajduje się w kościele Matki Bożej Różańcowej, w parafii p.w. św. Wawrzyńca w Sochaczewie. Czy tak jest rzeczywiście?
Aleksander Grzegorz Turczyk w książce „Z Ziemi Sochaczewskiej”, wydanej w 2002 roku, podaje zdawkowo: „Obecnie wspomniany krucyfiks znajduje się w posiadaniu parafii p.w. św. Wawrzyńca w Sochaczewie”. Także Bogusław Kwiatkowski, autor „Dziejów parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie” (2003 rok), skłania się ku tej wersji. Jednak obaj sochaczewscy historycy nie byli w stanie wskazać mi, w którym miejscu sochaczewskiej świątyni znajduje się obecnie figura z Białynina. Według wielu osób, cudowna figura umieszczona jest na krzyżu ołtarza kościoła Matki Bożej Różańcowej. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że rzeźby z kościoła podominikańskiego i Matki Bożej Różańcowej wyraźnie się różnią. Choćby układem rąk.
– Być może, ręce figury spłonęły w czasie wojny i dosztukowano jej nowe – spekuluje Bogusław Kwiatkowski.
Jak było, tego nie wiem, nie mam też pojęcia, gdzie obecnie znajduje się cudowna figura z białynińskiego dworu. Być może odpowiedź zna ktoś z naszych czytelników?
Janusz Szostak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułUgoda przed sądem
Następny artykułSamorząd jest aktywny