Strona główna Sochaczew miasto Niekompetencja czy celowe działanie marszałaka

Niekompetencja czy celowe działanie marszałaka

78
0
PODZIEL SIĘ

Niewykluczone, że już w marcu poznamy firmę, która od kwietnia zajmie się odbiorem śmieci od mieszkańców Sochaczewa. Jednak wbrew wcześniejszym zapowiedziom ceny za ich wywóz nie ulegną obniżce. Wszystko wskazuje na to, że może nas czekać nawet podwyżka. A jej powodem są dziwne działania marszałka województwa mazowieckiego.
Jeszcze niedawno wydawało się, że sprawa opłat za odbierane śmieci od mieszkańców Sochaczewa została definitywnie rozstrzygnięta, i nie będziemy musieli się obawiać corocznych podwyżek. Taką nadzieję dawała decyzja zarządu województwa mazowieckiego, który pozytywnie rozpatrzył wniosek burmistrza Piotra Osieckiego o przeniesieniu Sochaczewa z zachodniego do centralnego regionu śmieciowego. A w nim opłaty za przyjmowanie śmieci na składowiskach są znacznie niższe nie w Płońsku, do którego były do tej pory wywożone. Władze miasta liczyły również, że zmiana lokalizacji – oprócz ewentualnych niższych opłat lub pozostawienie ich na dotychczasowym, niezmienionym poziomie – przyniesie także inny, pozytywny skutek. Miejskiemu samorządowi być może udałoby się przełamać monopol konsorcjum, które od lat dyktuje miastu ceny za wywóz odpadów.
Wszystko wskazywało, że to się stanie. Tym bardziej, że 19 grudnia ubiegłego roku Sejmik Województwa Mazowieckiego podjął uchwałę zatwierdzającą nowy Wojewódzki Plan Gospodarki Odpadami na lata 2016 – 2021 z wywalczonymi przez burmistrza poprawkami. Dodajmy, że przed przyjęciem przez Sejmik, był on skonsultowany z Ministerstwem Środowiska. Po wprowadzeniu do niego wskazanych przez ministerstwo zmian, radni Mazowsza w końcu zatwierdzili dokument, nad którym pracowano dwa lata. To dało władzom Sochaczewa możliwość ogłoszenia przetarg na wyłonienie firmy, która od 1 kwietnia ma zająć się wywozem odpadów. Miejscy urzędnicy – mając zapewnienie Zarządu Mazowsza, że wszystko jest zgodne z prawem – przygotowali warunki przetargu pod kątem przeniesienia Sochaczewa do centralnego okręgu śmieciowego. Teraz okazuje się, że wszystkie te starania i zabiegi podjęte przez władze Sochaczewa w celu obniżki opłat za śmieci, poszły na marne.
Ponieważ Zarząd Województwa Mazowieckiego przy sporządzaniu planu wykazał się zastanawiającą ignorancją.
Dziwne manewry
Okazuje się, że uchwała Sejmiku dotycząca planu gospodarki odpadami na Mazowszu została unieważniona przez Zdzisława Sipierę, wojewodę mazowieckiego. Decyzję w tej sprawie wojewoda podjął pod koniec stycznia. Według Sipiery, jak można przeczytać w uzasadnieniu: „(…) uchwała została podjęta z istotnym naruszeniem prawa w zakresie trybu jej podejmowania, to jest bez zaopiniowania projektu przez ministra właściwego do spraw środowiska w zakresie wprowadzonych do Planu gospodarki odpadami zmian, już po zaopiniowaniu go przez tego ministra, oraz uzgodnienia Planu inwestycyjnego”.
W tłumaczeniu na język polski oznacza to, że Zarząd Mazowsza przed skierowaniem dokumentu pod obrady Sejmiku musiał do niego wnieść poprawki nakazane przez ministerstwo. Następnie dokument z naniesionymi poprawkami powinien być ponownie przekazany do sprawdzenia przez urzędników ministerstwa. Gdyby tak zrobiono, nie byłoby problemu. Dodajmy, że jest to stała i niezmienna procedura, o której zarówno Zarząd Mazowsza, jak i pracownicy Urzędu Marszałkowskiego doskonale wiedzą, i nie powinno być to dla nich żadnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem jest natomiast fakt, że do takiej sytuacji doprowadzili.
Czy było to celowe działanie? – trudno powiedzieć. Ale patrząc na to, co działo się z planem w ubiegłym roku, może paść takie pytanie. Teraz, przez działania urzędników podległych marszałkowi, władze Sochaczewa po raz kolejny muszą w ostatniej chwili, i praktycznie na kolanie, zamieniać zasady przetargu śmieciowego i umieszczać w nim wysypisko odpadów w Płońsku, a nie składowiska z okręgu centralnego.
 Powtórka z rozrywki
Przypomnijmy, że nowy plan gospodarki odpadami, z zapisem o przeniesieniu Sochaczewa do okręgu centralnego, miał być uchwalony przez Sejmik już na początku ubiegłego roku. Nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ samorząd Mazowsza nie za bardzo się do tego kwapił, przekładając decyzję o jego uchwaleniu na kolejne miesiące.
To spowodowało, że Urząd Miejski musiał ogłosić przetarg w oparciu o stary plan. To oznaczało, że jego specyfikacja musiała uwzględniać jedyne działające składowisko w regionie zachodnim, jakie znajduje się w Płońsku. Jak było do przewidzenia, do przetargu, podobnie jak i w poprzednich latach, zgłosił się tylko jeden zainteresowany, czyli konsorcjum złożone z firm Zebra oraz Remondis. Pierwszy przetarg zakończył się fiaskiem. Powodem była zbyt wysoka cena, jaką zaoferowało konsorcjum. Urząd ogłosił kolejny, na którym Zebra i Remondis zaproponowały niższą kwotę, ale i ona nie należała do wymarzonych.
Władze miasta – z powodu zwlekania przez marszałka województwa mazowieckiego z uchwaleniem planu – musiały zaproponowaną kwotę zaakceptować. Po prostu nie miały czasu na ogłoszenie nowego przetargu. Trwałoby to kilka tygodni i do momentu jego rozstrzygnięcia nie byłoby komu opróżniać śmietników. Przy okazji Express Sochaczewski ujawnił, że składowisko w Płońsku nie ma wymaganych prawem pozwoleń na przyjmowanie odpadów. Inaczej mówiąc, działało nielegalnie. W końcu jednak takie pozwolenie otrzymało i śmieci z Sochaczewa mogły trafiać do Płońska.
Sielanka nie trwała długo. Po pewnym czasie Płońsk przestał przyjmować odpady z Sochaczewa. Jak wynika z naszych informacji, znów poszło o brak wszystkich pozwoleń potrzebnych do funkcjonowania składowiska.
W tej sytuacji – według zapewnień przedstawicieli konsorcjum – odpady z Sochaczewa zaczęły trafiać do jednej ze spalarni na północy Polski. Ta sytuacja trwa do dnia dzisiejszego. Wydaje się to dziwne, ponieważ – według obowiązującego prawa, czyli starego planu – śmieci nie mogą wyjeżdżać poza region, w którym są wytwarzane. Ale na tym nie koniec. Otóż to samo prawo nakazuje, że w specyfikacji przetargowej Urząd Miejski musiał wpisać wysypisko istniejące w jego regionie. A tym jest Płońsk, który póki co nie może przyjmować naszych odpadów. Gdzie więc będą one trafiały?
Jeżeli do spalarni na północy Polski, to aż strach pomyśleć, ile będziemy musieli płacić za odbiór śmieci. Niewykluczone, że Płońsk w końcu otrzyma wszystkie wymagane zezwolenia, ale i w tym przypadku należy się spodziewać podwyżki opłat. Jest jeszcze szansa, że marszałek zaskarży decyzję wojewody do sądu, a ten stanie po jego stronie. Ale na obecną chwilę niewiele to da. Na wyrok w najlepszym wypadku trzeba będzie poczekać kilka miesięcy. Tymczasem przez ten czas ktoś musi odbierać śmieci z Sochaczewa i to bez względu na koszty.
Zwróciliśmy się do Marty Milewskiej, rzecznika prasowego Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego, o wyjaśnienie całej sytuacji. Zapytaliśmy też, jakie działania podjął Adam Struzik po unieważnieniu planu przez wojewodę. Jednak do momentu oddania gazety do druku nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Jerzy Szostak
Fot. Jerzy Szostak
Główka
Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza Sochaczewa