Strona główna Edukacja Szkoły dla uczniów czy dla nauczycieli

Szkoły dla uczniów czy dla nauczycieli

21
0
PODZIEL SIĘ
Radni podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej przyjęli pakiet uchwał dotyczących wprowadzenia na terenie Sochaczewa reformy oświaty. A ta od 1 września likwiduje gimnazja, wprowadzając w ich miejsce ośmioklasowe szkoły podstawowe. Co z kolei wiąże się z wprowadzeniem nowych obwodów szkolnych.
Zostały one częściowo oparte nad obwodach szkolnych istniejących do czasu wprowadzenia reformy oświatowej z 1999 roku. Było to możliwe, ponieważ szkoły podległe miastu są tak ulokowane, że z określeniem nowych obwodów szkolnych nie było większych problemów.
Wybrany ostatecznie wariant jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem, które zabezpieczy uczniom dobre warunki nauki, nauczycielom utrzymanie pracy, a także pozwoli w pełni wykorzystać naszą bazę oświatową. Gdybyśmy zastosowali inny wariant, należałoby dzielić klasy, dostosowując je do nowych obwodów, a nie chcieliśmy tego robić – przekonywał podczas sesji Marek Fergiński, zastępca burmistrza.
Tymczasem z naszych informacji wynika, że podczas   ustalania nowych obwodów szkolnych wyszły na jaw skrywane do tej pory animozje pomiędzy poszczególnymi szkołami. Okazało się również, że te antypatie nauczycieli i rodziców spowodowały, że miejski samorząd będzie musiał wydać – oprócz zapowiedzianych dotacji rządowych – na wprowadzenie reformy również miliony złotych z własnej kasy.
Otóż przed konsultacjami ze środowiskami szkolnymi Urząd Miejski przygotował cztery wersje sieci szkół na bazie istniejących placówek. Po konsultacjach z dyrektorami, radami pedagogicznymi, rodzicami, związkami zawodowymi okazało się, że największe poparcie uzyskał wariant IV. I on został poddany do akceptacji przez radnych. Przewiduje on przekształcenie w nowe podstawówki SP2, SP3, SP4, SP7 oraz Gimnazjum nr 1 i Gimnazjum nr 2. Natomiast Zespół Szkół zostanie przekształcony w Szkołę Podstawową nr 7. Wariant przewiduje również, że „Jedynka” nie „powróci” za Bzurę. A to oznacza, że dzieci z Rozlazłowa nadal będą chodziły do „Trójki”. Nie dotyczy to jedynie uczniów klas VI SP nr 3, którzy od klasy VII do VIII w roku szkolnym 2017/2018 – 2021/2022 będą uczęszczali do SP nr 1, która powstanie na bazie Gimnazjum nr 1. Takie rozwiązanie, jak podkreślono, daje możliwość korzystania z pracowni byłego gimnazjum przez wszystkich uczniów. Podobne rozwiązanie przyjęto w klasach VI SP nr 4, którzy naukę w podstawówce będą kończyli w byłym Gimnazjum nr 2, a które od 1 września zostanie przekształcone w Szkołę Podstawową nr 6.
Z kolei wariant III – najbardziej optymalny pod względem finansowym dla miejskiego samorządu – został odrzucony przez większość dyrektorów, rady pedagogiczne i rodziców. Przewidywał on, że na bazie Szkoły Podstawowej nr 3 i Gimnazjum nr 1 powstanie jedna szkoła. Podobnie miało być w przypadku „Czwórki” i Gimnazjum nr 2. Co oznaczało, że w „Trójce” i „Czwórce” miały być klasy od 0 do VI, a siódmoklasiści i ich starsi o rok koledzy mieli uczyć się w obecnych gimnazjach. Takie rozwiązanie pozwalało na obniżenie kosztów związanych z przystosowaniem placówek do nadchodzących zmian, m.in. związanych z zakupem wyposażenia dla szkół. Tymczasem w przypadku przyjętego wariantu IV trzeba będzie teraz znaleźć środki na wyposażenie dotychczasowych gimnazjów w meble dla najmłodszych uczniów, czyli odpowiednie dla ich wzrostu ławki, krzesełka, regały oraz przebudować część toalet. Z kolei w szkołach podstawowych potrzebne będzie wyposażenie pracowni do przedmiotów, których w nich nie uczono, jak fizyki czy chemii. Ile będzie to kosztowało, trudno powiedzieć. Koszty mogą wynieść nawet kilka milionów, a tych w kasie miasta nie ma.
Co było powodem, że wariant proponowany przez miasto nie znalazł uznania w szkolnym środowisku?
– Oszczędnościowy wariant trzeci, choć chwalony przez wszystkich, przepadł. Nie godziła się na niego część rodziców. Na jego odrzucenie miały także wpływ animozje pomiędzy niektórymi nauczycielami i dyrektorami. Ci ostatni bali się że stracą swoją dotychczasową pozycję i z szefów staną się podwładnymi osób, których nie za bardzo lubią. Obawiano się również, że wprowadzenie szkół zespolonych może pociągnąć za sobą redukcję zatrudnienia. Choć w tym przypadku burmistrz Fergiński przekonywał, że nic takiego się nie stanie – powiedziała nam jedna z sochaczewskich nauczycielek.
Jerzy Szostak