Strona główna Iłów Rolnicy walczą z meliorantami

Rolnicy walczą z meliorantami

153
0
PODZIEL SIĘ
Nie kończy się spór z płockim oddziałem Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie. Rolnicy z nadwiślańskiej wioski Arciechów narzekają, że są prześladowani przez meliorantów i pomawiani o coś, czego nie ma.
Otwarty konflikt istnieje od prawie dwóch lat. Spór dotyczy upraw na polach przylegających do wałów przeciwpowodziowych. WZMiUW ściga rolników przez policję jako sprawców wykroczeń polegających na nieprzestrzeganiu nakazanych odległości ochronnych wałów. Zarząd Melioracji zgłosił skargę na rolników do sądu w Płocku.
Zbigniew Skrzynecki, rolnik z Arciechowa, od ponad roku walczy o swój teren przylegający do wałów. Rolnicy oponowali, że stawiane im zarzuty są bezpodstawne i nie mają odniesienia w rzeczywistości. Zbigniewowi Skrzyneckiemu nie udało się udowodnić naruszeń prawa wodnego.
Tym razem oskarżany jest Ryszard Skrzynecki, że na wałach przeciwpowodziowych postawił betonowy płot. Jednak, co ważne, nie ma na nich żadnego płotu, a tym bardziej   betonowego.
Oskarżono go w trybie nakazowym. W środę, 1 lutego odbyła się rozprawa w Sądzie Rejonowym w Płocku. Nasze argumenty i prośby o wizję lokalną pozostały bez odzewu. Nie uznano ich. Co więcej na wyrok kazano nam czekać 24 godziny. Decyzję sądu sędzia przekazała mi przez telefon. Teraz chcę wydania wyroku na piśmie, aby móc dalej się odwoływać. Moim zdaniem decyzja sądu jest krzywdząca dla pana Skrzyneckiego – mówi Marcin Cieślak, radny gminy Iłów, który wspiera rolnika i pomagał mu trakcie całego sporu.
Jednak okazuje się, że otrzymanie pisemnego wyroku z uzasadnieniem nie jest takie łatwe. Jak mówi Marcin Cieślak, pierwszy raz zetknął się z tym, że sąd próbuje uchylać się od wydania swej decyzji na piśmie. Sędzia zasłania się tym, że nie jest to konieczne, gdyż przepisy jej do tego nie zmuszają, więc nie wyda pisemnego uzasadnienia wyroku.
Jak zatem mamy się odwołać od krzywdzącej decyzji. Co więcej, dano mi do zrozumienia, że jeśli będziemy próbować się odwoływać, to tego pożałujemy. Jestem tą sytuacją mocno zażenowany, bo dotąd nie spotkałem się z taką formą straszenia przez wymiar sprawiedliwości – dodaje radny Cieślak.
Sąd uznał jedynie część racji oskarżonego, i zamiast dotychczasowej kary 500 złotych zasądził mu 360 złotych. Jednak, jak uważa radny, nie jest to żadną łaską, gdyż Ryszard Skrzynecki nie został oczyszczony z zarzutów i nadal próbuje mu się wmówić jakąś część winy, a on nie poczuwa się do tego. Jaki będzie finał sporu? Trudno przewidzieć. Na razie rolnik złożył wniosek o wydanie na piśmie treści wyroku. Dysponując tym dokumentem, będzie odwoływał się.
BN