Strona główna Kronika kryminalna Czy pod sochaczewskimi szkołami grasuje pedofil?

Czy pod sochaczewskimi szkołami grasuje pedofil?

108
0
PODZIEL SIĘ
Pod koniec ubiegłego tygodnia w sochaczewskich podstawówkach powiało grozą. Wszystko za sprawą informacji o rzekomo grasującym w ich okolicach mężczyźnie, który miał zaczepiać maluchy, proponując im cukierki i podwiezienie do domu.
O tej sprawie naszą redakcję poinformowali wystraszeni rodzice uczniów sochaczewskich podstawówek: – W szkołach podstawowych nr 2, nr 4 i nr 7 odbyły się dzisiaj apele ostrzegające. Dzieci mają same nie opuszczać szkół, ponieważ w ich pobliżu kręcą się podejrzane osoby – twierdziła jedna z czytelniczek.
Pan z cukierkami
Podobną informację otrzymaliśmy od mamy ucznia uczęszczającego do „ Czwórki”. Tam – jak nas poinformowano – odbyły się spotkania ze szkolnym pedagogiem, który poprosił uczniów, aby ci uważali na osoby kręcące się obok szkoły, i pod żadnym pozorem nie oddalały się z jej terenu bez opieki rodziców.
Podobna sytuacja miała miejsce w chodakowskiej „Siódemce”. Jak wynika z przekazanych nam informacji, nauczyciele tej szkoły zostali poinformowani, że w ostatnim czasie w okolicach niektórych sochaczewskich podstawówek widziano mężczyznę, który miał częstować dzieci cukierkami i proponował im podwiezienie do domu.
Informację o wzmożonej czujności wśród sochaczewskich nauczycieli potwierdziła nam także jedna z nauczycielek Szkoły Podstawowej nr 2 w Sochaczewie. Jak stwierdziła, w szkole zostały przeprowadzone rozmowy z uczniami, podczas których poroszonych ich, aby sami nie wracali do domów.
Apel do uczniów o zachowanie szczególnej czujności – jak dodała nasza rozmówczyni – był wynikiem zdarzenia, do jakiego miało jakoby dojść kilka dni temu w Sochaczewie. Wtedy to uczennica jednej z sochaczewskich podstawówek miała poinformować rodziców, że koło jej szkoły zaczepił ją mężczyzna, oferując cukierki i podwiezienie do domu. Dziewczynka na szczęście nie skorzystała z tej oferty, a o zajściu powiadomiła rodziców, a oni szkołę. Na ile historia opowiedziana przez dziewczynkę jest prawdziwa, tego nie wiadomo. Jednak dyrektorzy postanowili dmuchać na zimne i stąd rozmowy z uczniami i apele do rodziców, aby dzieci same nie wracały ze szkoły.
 Policja nic nie wie
Problem jednak w tym, że o całej sytuacji nie została powiadomiona policja. Co wydaje się co najmniej dziwne. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy była to tylko dziecięca fantazja, czy też realne zagrożenie.
Agnieszkę Dzik, rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, w przysłanym do nas oświadczeniu stwierdziła, że KPP w Sochaczewie nie otrzymała żadnej informacji dotyczącej niewłaściwych zachowań dorosłych wobec uczniów szkół podstawowych. Nikt nam nie zgłaszał, że dorośli proponują dzieciom podwiezienie czy częstują słodyczami. Gdyby doszło do takiego zdarzenia, szkoła powinna zawiadomić policję. Funkcjonariusze, którzy na co dzień pracują z dziećmi i młodzieżą, przypominają przy każdej okazji, by zachować ostrożność wobec obcych osób. Tłumaczą uczniom, by nie wsiadali do samochodów nieznanych osób, nie przyjmowali od nich prezentów oraz nie reagowali na próbę nawiązania kontaktu. Dzieci wiedzą, że powinny zgłosić taki przypadek rodzicom lub nauczycielom. Przypominają również o bezpieczeństwie w Internecie. Takie działania profilaktyczne podejmują również szkoły we własnym zakresie. Rodzice są dla dzieci pierwszymi nauczycielami. Warto więc przypominać w domu podstawowe zasady bezpieczeństwa – stwierdziła Agnieszka Dzik.
O pojawieniu się pedofila, grasującego rzekomo w okolicach podstawówek, nie słyszał także Krzysztof Werłaty, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. – Informacje o rzekomym zagrożeniu, o którym państwo mówią, nie dotarły do nas. Nie oznacza to jednak, że nie uczulamy naszych uczniów na takie zachowania. Jest już u nas normą, że podczas lekcji wychowawczych staramy się uświadomić o zagrożeniach wynikających z przypadkowych znajomości, w tym ofert związanych z podwiezieniem do domu, składanych przez nieznane dzieciom osoby. Zwracamy także uczniom uwagę, aby zachowali szczególną ostrożność przy zawieraniu znajomości za pomocą portali społecznościowych, ponieważ są one coraz częściej wykorzystywane przez pedofilów, którzy tą drogą, dającą im anonimowość, wyszukują potencjalne ofiary – powiedział nam Krzysztof Werłaty.
 Zagrożenie jest realne
Miejmy nadzieję, że całe zamieszanie w szkołach wynikało z troski o sochaczewskich uczniów i spowodowane było fantazją jednej z uczennic, a nie z realnego zagrożenia. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że ataki pedofilów oraz innych dewiantów są realnym zagrożeniem, i do napaści z ich strony już w Sochaczewie dochodziło.
Ostatni taki przypadek miał miejsce 27 sierpnia 2016 roku, na ścieżce prowadzącej przez Pola Czerwonkowskie. Wtedy to 22-letnia mieszkanka Sochaczewa została zaatakowana przez obnażonego mężczyznę, który wyskoczył z rosnących przy ścieżce krzaków. Napastnik stracił zainteresowanie, gdy zorientował się, że napadnięta nie jest dzieckiem. Zboczeniec, którym okazał się 31-letni mężczyzna, został zatrzymany kilka dni później w Grodzisku Mazowieckim. Udało się go namierzyć dzięki zamieszczeniu jego zdjęcia w Internecie przez jednego z mieszkańców Brwinowa, gdy ten sfotografował go podczas zaczepiania dzieci. Okazało się, że pedofil obnażał się przed nimi i składał propozycje seksualne nie tylko w Brwinowie, ale również w Grodzisku, Milanówku, Błoniu oraz Sochaczewie.
Z kolei inny zboczeniec wpadł w ręce policji w Sochaczewie 21 stycznia 2015 roku, w okolicach dworca PKP. Mężczyzna obnażał się w przejściu podziemnym prowadzącym na perony.
Jak do tej pory, największy„wysyp” zboczeńców odnotowano w 2013 roku. Zaczęło się w styczniu, kiedy to nieznany mężczyzna zaatakował idącą przez park przy Szkole Muzycznej młodą kobietę. Mężczyzna rzucił się na nią i przygniótł do ziemi. Zaczęła się rozpaczliwa szamotanina. Wtedy na drodze obok parku pojawił się samochód. To spłoszyło napastnika. Kilka miesięcy później do podobnego zdarzenia doszło w lasku w Czerwonce Parceli. Tam – na wprost jadącej rowerem kobiety – wybiegł obnażony mężczyzna. Na szczęście rowerzystka zachowała zimną krew i szybko odjechała. Niewykluczone, że ten sam mężczyzna zaatakował dwie rowerzystki odpoczywające obok drogi prowadzącej z Rokotowa do Andrzejowa Duranowskiego. Mężczyzna wyskoczył z przydrożnych krzaków i chwycił jedną z nich za pośladki i zaczął obrzucać wulgaryzmami. Na szczęście spłoszony krzykiem rowerzystek uciekł. Kilka dni później atak zboczeńca przeżyły dwie mieszkanki Sochaczewa, które wybrały się rowerami do lasu w Gawłowie. Tu także z zarośli wyłonił się półnagi mężczyzna, który składał im wulgarne propozycje. Nie ujęto też zboczeńca, który 30 lipca 2010 roku zaatakował dwie studentki w lesie w Teresinie.
Jerzy Szostak
Fot. Dzieci powinny być odprowadzane i odbierane ze szkoły/ Fot. Janusz Szostak