Strona główna Polityka Durne myszy niesłychanie

Durne myszy niesłychanie

100
0
PODZIEL SIĘ
Trochę żałuję, ale brak miejsca wypchnął mnie na kilka tygodni poza łamy Expressu, i wiele zabawnych wydarzeń mnie ominęło. Bokiem przeszła mi okupacja sejmu, debiut wokalny posłanki Muchy, romans Petru czy faktury i rachunki Kijowskiego z perfumerii i markowych sklepów w Paryżu.
Ale zapewne wszyscy wyżej wymienieni nie dadzą nam o sobie na długo zapomnieć.
Teraz zdaje się szykują nową awanturę o budżet. Gdyż jest to ich zdaniem wielki skandal. Bo, jak prezydent Andrzej Duda mógł podpisać ustawę budżetową bez konsultacji z Gazetą Wyborczą, TVN i Tomaszem Lisem?!! No jak?
Przynajmniej do końca tej kadencji sejmu ci nieszczęśnicy będą o sobie przypominać mniej lub bardziej żałosnymi zagrywkami, a potem odejdą w niepamięć – tak jak Palikot czy Grodzka. Bo tak już jest w demokracji, że może niezbyt szybko, ale jednak weryfikuje swoje własne wybryki.
Po obecnej opozycji za dwa lata nie będzie nawet śladu. Wiedzą o tym nawet jej zagorzali wyznawcy: „Prezes Jarosław Kaczyński pokazał, że jest twardzielem, pokazał opozycji, gdzie jest jej miejsce, rozprowadził ją jak marmoladę. Najpierw zaproponował poszukiwanie lidera, a potem obnażył: Petru i Schetyna docinali sobie, ku uciesze PiS. Prezes nie będzie miał z kim wygrać, jeżeli opozycja nie pójdzie po rozum do głowy (…)”. – napisała Monika Olejnik na łamach „Gazety Wyborczej”. I jak tu jej nie wierzyć?
Według mnie finał tzw. kryzysu sejmowego można podsumować nieco dosadnym cytatem z Andrzeja Waligórskiego, z kabaretu Elita:
Dwie durne myszy były dumne niesłychanie,
Że je kocur zaprosił do siebie na śniadanie.
Jakoż było śniadanie; kocur dwakroć mlasnął,
Zjadł obie, ziewnął, pierdnął i z powrotem zasnął.
Leo