Strona główna Brochów Trudno sprzedać ceramikę

Trudno sprzedać ceramikę

168
0
PODZIEL SIĘ
Po 50 latach Przedsiębiorstwo Ceramiki Budowlanej w Plecewicach jest w stanie likwidacji. Firma od dwóch lat ma likwidatora, który próbuje sprzedać jej majątek. Nie jest to jednak takie proste, gdyż zainteresowanie zakładem jest minimalne. Nic na razie nie zapowiada, aby w najbliższych miesiącach pojawił się kupiec.
W PCB Plecewice S.A. powstawały ceramiczne elementy budowlane: cegły, pustaki, ściany konstrukcyjne. Wyroby z Plecewic miały ugruntowaną renomę wśród inwestorów, projektantów i użytkowników. Jeszcze w 2005 roku PCB było w krajowej czołówce. W pierwszej edycji konkursu „Gepardy Sukcesu” spółka zdobyła laury. Potem było coraz gorzej.
Potencjał pozostał
Na razie nie udało się sprzedać zakładu chętnemu inwestorowi. Mamy zainteresowanych, ale nie jest łatwo. Są negatywne uwarunkowania. To między innymi małe złoża gliny w posiadaniu spółki. Wygasło zainteresowanie firm, które chciałyby kontynuować ten rodzaj działalności, jaką prowadził zakład w Plecewicach. Jednak są firmy, które planują wykorzystać potencjał tej firmy, choć przez ostatnie dwa lata – od kiedy PCB nie produkuje – ludzie odzwyczaili się – mówi Witold Misula, likwidator PCB S.A. w Plecewicach.
Również władze w gminie Brochów zapewniają, że pracują nad tym, aby znaleźć chętnego na przejęcie majątku firmy.
Będziemy starali się zachęcać inwestorów, by kupili to przedsiębiorstwo. Chcemy sprowadzić ich do nas, gdyż to ważne dla rozwoju naszego terenu, aby gmina miała sprawnie działający zakład produkcyjny – stwierdził Piotr Szymański, wójt gminy Brochów.
Jedną z przeszkód, które mają wpływ na zainteresowanie kupnem majątku firmy, są również względy logistyczne, głównie lokalizacja przedsiębiorstwa. Firma leży nieco na uboczu, w pewnym oddaleniu od głównych tras komunikacyjnych. Pozostaje jedynie transport drogowy.
Nie będzie składowiska
Poza tym, jeśli miałby tu być inny biznes niż ceramika budowlana, to jak zaznacza wójt Szymański, warunkiem jest, by była to produkcja mało uciążliwa. Już na samym starcie wykluczone są składowiska i spalarnie śmieci. A takie propozycje wstępnie padły i zostały przez władze gminy wykluczone.
Nie chcemy, żeby to był biznes inwazyjny dla środowiska i degradujący go. Zależy nam nie tylko na uruchomieniu firmy, ale też tym, by mieszkańcy nie odbierali jej jako uciążliwej dla otoczenia – dodał wójt.
Witold Misula zaznacza, że oferta sprzedaży jest dość atrakcyjna. Cena około 3 mln złotych: – Są oferty niższe, ale trzeba wypośrodkować. Nie może być zbyt niska cena, bo trzeba zaspokoić wierzytelności – dodaje likwidator.
Przede wszystkim muszą być spłacone zabezpieczenia rzeczowe i koszty postępowania. W dalszej kolejności inne długi firmy. Na końcu pozostają sprawy dotyczące zobowiązań wobec byłych pracowników, które będą – o ile uda się sprzedać firmę po cenie wyznaczonej przez likwidatora – zaspokojone w minimalnym stopniu. Tu, jak stwierdził likwidator, nie ma co liczyć na zyski.
Mam nadzieję, że w tym roku uda się sprzedać PCB w Plecewicach i sprawa po dwóch latach zostanie zamknięta – stwierdza Witold Misula.
Bogumiła Nowak
Fot. Janusz Szostak