Strona główna Sochaczew Niewinni trafieni rykoszetem

Niewinni trafieni rykoszetem

67
0
PODZIEL SIĘ
Wygląda na to, że sprawa interwencji Fundacji Zielony Pies, w hodowli psów na ulicy Kwiatów Polski nieszybko się zakończy. Może też mieć całkiem inny finał niż myślą jej członkowie i sympatycy. Niewykluczone, że to oni sami mogą trafić przed oblicze sądu.
 I nie tylko za sprawą Samorządowego Kolegium Administracyjnego, które po raz kolejny uchyliło decyzję dotyczącą odebrania właścicielowi psów. Dodajmy, że Urząd Miejski wydał ową decyzję na wniosek Fundacji Zielony Pies.
Obrońcy atakują
Otóż na internetowych forach osoby sympatyzujące i związane z Fundacją przeprowadziły niewybredny – aby nie powiedzieć chamski – atak zarówno pod adresem władz miasta, jak i naszej redakcji. Władzom dostało się za to, że nie zgodziły się na pokrycie kosztów poniesionych przez fundację za transport psów, ich leczenia oraz utrzymanie. Gdyż wynika to z faktu, że decyzją Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie psy są dowodem rzeczowym w sprawie. Tym samym należą one nadal do dotychczasowego właściciela. I taka sytuacja będzie trwała do momentu wydania przez sąd wyroku.
Nam z kolei dostało się za to, że nie stanęliśmy po stronie fundacji oraz że nie potępiliśmy właściciela hodowli, a jedynie przedstawiliśmy suche fakty dotyczące całej sprawy. Co prawda część najbardziej żenujących i agresywnych wpisów została usunięta, ale niesmak do zachowań pseudoobrońców zwierząt pozostał.
Niektórzy z nich telefonowali do naszej redakcji z groźbami. Zachowując się, jakby byli w amoku.
Wydaje się, że u niektórych osób miłość do zwierząt idzie w parze z nienawiścią do ludzi.
Pomyłka policji
Rykoszetem dostało się także sochaczewskiej Fundacji Nero. A to z powodu podania przez sochaczewskie media informacji uzyskanej   od policji, że hodowla, z której odebrano psy, znajdowała się przy ulicy Młynarskiej. Co nie było prawdą, gdyż hodowla mieściła się przy ulicy Kwiatów Polskich. Tymczasem wielu osobom związanym z opieką nad zwierzętami ulica Młynarską w Sochaczewie kojarzy się z Fundacją Nero.

– Były telefony z wyzwiskami i pretensjami treści takiej, że Fundacja przekazywała do hodowcy odłowione psy, które miały właścicieli. Informacja, że hodowla, której dotyczyła interwencja była nielegalna, że psy tam przetrzymywane były ogólnie mówiąc, w skandalicznych warunkach i kondycji i że Fundacja Nero miała w tym swój udział. To odbiło się na naszym wizerunku. Efektem tego jest odstąpienie od pomocy nam kilku sponsorów, a co za tym idzie, pogorszenie się kondycji finansowej Fundacji. Fundacja Nero zdobywa środki na swoją działalność tylko za sprawą darowizn od darczyńców. Nie posiadamy dotacji, i nie wspiera nas Urząd Miasta ani Gminy. Pomagamy zwierzętom tylko dzięki wsparciu ludzi dobrej woli. Sugestia, że bierzemy udział w procederze całkowicie niezgodnej z naszymi ideami i celami statutowymi, doprowadza do utraty przez nas wiarygodności. Jest to dla nas bardzo ważne, gdyż jesteśmy jedyną organizacją na terenie powiatu sochaczewskiego opiekującą się zwierzętami bezdomnymi. Jako jedyni udzielamy również bezpłatnej pomocy zwierzętom mającym opiekunów, ale będących w trudnej sytuacji finansowej. Leczymy, sterylizujemy, pomagamy w utrzymaniu, wszystko ze środków przekazanych przez darczyńców. Dlatego więc nie możemy pozwolić sobie na „rysy” na naszym wizerunku – powiedziała nam Jadwiga Wiśniewska, prezes Fundacji Nero.

Ośrodek w ruinie

Ale na tym nie koniec. Z docierających do nas informacji wynika, że odebrane hodowcy psy żyją w gorszych warunkach niż przedtem. Po prostu ośrodek fundacji w miejscowości Grabce-Towarzystwo się rozpada, co przyznają sami właściciele. Gdyż piszą wprost, że od pięciu lat nie prowadzono w schronisku remontów: „Większość konstrukcji to drewno marnej jakości i mimo zabezpieczeń wszystko zaczyna się rozpadać. Dachy z onduliny dzielnie służyły, ale i one się rozpadają. Ogrodzenia i furtki rozpadają się jedno po drugim bo wszystko opiera się o drewniane słupki. Część bud wymaga natychmiastowej wymiany a część poważnych napraw”.

Do sprawy warunków, w jakich przetrzymywane są psy przez Fundację Zielony Pies, powrócimy w jednym z kolejnych wydań Expressu.

Jerzy Szostak

Fot. Archiwum Expressu Sochaczewskiego